Dominika Clarke nie wytrzymała i obwieściła wszystkim prawdę. Na widok dokumentów internauci zamarli
Dominika Clarke ponownie znalazła się w centrum zainteresowania. Tym razem powodem była trudna sytuacja zdrowotna jednej z jej córek oraz późniejsze, wątpliwe wpisy na ten temat, które były krytykowane przez internautów. Clarke nie wytrzymała i pokazała wszystkim dokumenty, które wywołały niemałe poruszenie.
- Niewinna zabawa przerodziła się w tragedię
- Ile Clarke zapłaciła za zabieg?
- Dominika Clarke nie wytrzymała
Niewinna zabawa przerodziła się w tragedię
Dominika Clarke to jedna z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce wielodzietnych mam. Razem ze swoim mężem, Vincentem, wychowuje aż jedenaścioro dzieci, a codzienność dużej rodziny relacjonuje w mediach społecznościowych, gdzie obserwuje ją ponad sto tysięcy internautów. W ostatnich latach Clarke’owie przeprowadzili się z Polski do Tajlandii.
Sielankowe życie przerwała im niepokojąca sytuacja. Jedna z córek Dominiki, kilkuletnia Arianna, trafiła do szpitala po niefortunnym wypadku, do którego doszło podczas zabawy. Dziewczynka włożyła sobie do ucha niewielką styropianową kulkę, która utknęła głęboko w przewodzie słuchowym.
Początkowo lekarze próbowali usunąć ciało obce w prosty sposób, jednak nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Sytuacja okazała się na tyle poważna, że specjaliści podjęli decyzję o przeprowadzeniu zabiegu chirurgicznego w znieczuleniu ogólnym.
Ile Clarke zapłaciła za zabieg?
Po całym zdarzeniu sporo emocji wśród obserwatorów wzbudziła również kwestia kosztów leczenia. Dominika Clarke bardzo aktywnie relacjonuje życie swojej rodziny w mediach społecznościowych i często publikuje wiele aktualizacji w ciągu dnia. Właśnie przez to w sieci pojawiły się sprzeczne informacje dotyczące ceny zabiegu, który musiała przejść jej córka, Arianna.
Początkowo Clarke informowała, że operacja może kosztować ją nawet 129 000 batów tajskich, co w przeliczeniu daje około 15 tysięcy złotych. Jak się później okazało, taka kwota miała obowiązywać w przypadku osób nieposiadających lokalnego ubezpieczenia zdrowotnego, czyli głównie turystów.
Kobieta po czasie doprecyzowała, że dla osób ubezpieczonych cena jest niższa i wynosi już 74 000 batów. Następnie poinformowała, że przysługuje jej częściowe pokrycie kosztów leczenia – w efekcie miała zapłacić 80% tej kwoty.
Dominika Clarke nie wytrzymała
Ostatecznie okazało się, że zabieg córki Dominikę Clarke kosztował jeszcze mniej, niż do tej pory podawała. Rachunek zamknął się w kwocie 51 808 batów, czyli około 6 tysięcy złotych. Według relacji Clarke personel szpitala wyjaśnił, że procedura przebiegła sprawniej, niż początkowo zakładano, dlatego końcowy koszt okazał się niższy.
Influencerka postanowiła podzielić się z obserwatorami zdjęciem pierwszej strony rachunku ze szpitala. Część internautów zaczęła jednak sugerować, że zmieniające się wcześniej kwoty mogą być elementem budowania zasięgów w mediach społecznościowych i próbą grania na emocjach.
Na krytykę Clarke zareagowała zdecydowanie. Niedługo później opublikowała pełny rachunek za leczenie, od A do Z, chcąc udowodnić, że podawane przez nią informacje są prawdziwe. Obserwatorzy zarzucili jej, że w ten sposób narusza prywatność swoich dzieci i poddają w wątpliwość etyczność takiego działania.
120 postów odnośnie wypadku twojego dziecka, to normalne? Dominika, zmonetyzowałaś i odarłaś z godności swoją rodzinę…
Skąd ty masz czas na wrzucanie 40 postów dziennie? Czy nie odbywa się to kosztem dzieci? – czytamy w komentarzach.