Zapomniała o dziecku i zostawiła je w samochodzie. Teraz obraca wszystko w żart
Dominika Clarke od kilku lat wzbudza ogromne zainteresowanie internautów, pokazując codzienne życie swojej niezwykle licznej rodziny. Tym razem uwagę obserwatorów przykuła jednak pewna historia, z którą podzieliła się Clarke. Opowieść o chwili roztargnienia i zapomnienia o własnym dziecku wywołała lawinę komentarzy.
- Kim jest rodzina Clarke?
- Kontrowersyjny biznes Dominiki Clarke
- O włos od tragedii
Kim jest rodzina Clarke?
Dominika i Vincent Clarke to polsko-brytyjskie małżeństwo, które w ostatnich latach zyskało ogromną rozpoznawalność w mediach. O rodzinie zrobiło się szczególnie głośno w 2023 roku, kiedy na świat przyszły ich pięcioraczki, co było wydarzeniem szeroko relacjonowanym w polskich mediach. W domu na maluchy czekało już siedmioro starszego rodzeństwa, dlatego para w krótkim czasie stała się rodzicami w bardzo licznej, wtedy jeszcze 14-osobowej rodzinie.
Historia Clarków przyciągnęła uwagę opinii publicznej także ze względu na trudny przebieg ciąży i porodu. Dzieci przyszły na świat jako wcześniaki w 28. tygodniu ciąży, a niestety jedno z nich zmarło krótko po narodzinach. Mimo tych dramatycznych doświadczeń rodzice starają się pokazywać codzienne życie swojej wielodzietnej rodziny w internecie, gdzie relacjonują wychowywanie dzieci oraz wyzwania związane z tak dużą gromadką.
Z czasem Clarkowie zaczęli także dzielić się swoim życiem w telewizji. Ich codzienność można było oglądać m.in. w cyklu „Pełna chata”, emitowanym w ramach programu „Dzień Dobry TVN”. Obecnie rodzina mieszka w Tajlandii, gdzie rozpoczęła nowy etap życia, a ich codzienne wyzwania oraz rodzinne historie nadal śledzą tysiące internautów.

Kontrowersyjny biznes Dominiki Clarke
Zobacz także: https://news.swiatgwiazd.pl/dominika-clarke-w-ogniu-krytyki-padly-ostre-slowa-kw-wkw-050326
Mama 11-osobowej gromadki dzieci postanowiła otworzyć nowy rozdział w swoim życiu zawodowym. Na swoich mediach społecznościowych pochwaliła się, że zdobyła licencję pozwalającą jej prowadzić biuro podróży. Jak podkreśla, to dla niej szansa na rozwój i możliwość wykorzystania doświadczeń związanych z życiem za granicą oraz częstymi podróżami.
W relacji opublikowanej w sieci Clarke wyjaśniła, na czym ma polegać jej działalność. Jak tłumaczy, planuje pomagać klientom w organizowaniu wakacji, dopasowanych do ich oczekiwań i możliwości finansowych. Podkreśla, że każdy podróżuje inaczej – jedni marzą o spokojnym wypoczynku na plaży, inni chcą intensywnie zwiedzać i poznawać nowe miejsca. Jej zadaniem ma być znalezienie takiej oferty, która spełni zarówno takie i takie wymagania.
Dominika Clarke nie omieszkała również wspomnieć o problemie, na które ma znaleźć rozwiązanie, a które wśród podróżujących pojawia się często jako przeszkoda, uniemożliwiająca zwiedzanie całego świata:
Niektórzy pytają: „Co z dziećmi?” – mówi Clarke w materiale, opowiadając o swoim biznesie.
Czy autorka zadaje to pytanie samej sobie? Patrząc na spore niedopatrzenie z jej strony, można mieć co do tego wątpliwości…
O włos od tragedii
Dominika Clarke podzieliła się w mediach społecznościowych historią, która wywołała spore poruszenie wśród obserwatorów. Jak przyznała, w natłoku codziennych obowiązków doszło do pewnej sytuacji z udziałem jej córki Grace. Matka miała zawieźć dziewczynkę do przedszkola, a następnie wrócić do domu i zająć się obowiązkami.
Clarke opowiadała, że skupiona na licznych zadaniach i obowiązkach dnia codziennego była pewna, iż wszystko przebiegło zgodnie z planem. Dopiero gdy zaparkowała i na moment odwróciła się do tyłu, zauważyła, że Grace nadal siedzi na tylnym siedzeniu i nie została odwieziona do przedszkola. Całą sytuację potraktowała jako zabawną anegdotę. Internautom nie było jednak do śmiechu.
Dobrze, że Grace była w tuk-tuku. A jak by ją zostawiła w nagrzanym samochodzie?
Dziękować Opatrzności, że nie wyszła, nie poszła… Nie wiem, nie rozumiem, jak można zapomnieć o dziecku
– czytamy w komentarzach na Instagramie.
Całe to zdarzenie przypomina filmową scenę z „Kevina samego w domu”, gdzie w zamieszaniu zapomina się o jednym z członków rodziny. W tym przypadku mogło to jednak skończyć się znacznie poważniej – gdyby samochód był nagrzany lub Dominika Clarke nie odwróciła się w porę, dziewczynka mogłaby pozostać bez opieki przez wiele godzin.
Na szczęście w całej sytuacji nikomu nic się nie stało. To zdarzenie pokazuje jednak, jak łatwo w natłoku obowiązków o moment nieuwagi – zwłaszcza w tak licznej rodzinie. Matka jedenaściorga dzieci musi zachować szczególną czujność, aby podobne sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości.