Donald Tusk zatrudnił nową asystentkę. Jej wygląd może wielu jednak zadziwić. Ukrainka to prawdziwa piękność.
Miliony Polaków mogły nie zobaczyć debaty w TVP. Komunikaty pojawiły się niedługo przed rozpoczęciem transmisji w Telewizji Polskiej. Co się działo?
Małgorzata Rozenek-Majdan jest prezeską organizacji MRM Fundacja. Jej celem jest wspieranie leczenia niepłodności. Gwiazda spotkała się z Donaldem Tuskiem, by poruszyć kwestię osób, które urodziły dzieci dzięki metodzie in vitro. Rozmawiali o bardzo głośnym problemie, który dotyczy wielu polskich rodzin.W ostatnim czasie bardzo wiele mówi się o podręczniku do przedmiotu Historia i Teraźniejszość, jaki ma pojawić się już w tym roku w polskich szkołach. Publikacja Wojciecha Roszkowskiego krytykowana jest za stronniczość, ignorancję w wielu kwestiach kulturowych i brak zrozumienia tematów społecznych. Jednym z nich jest problem dzieci z in vitro.
Ostatnie tygodnie nie były łatwe dla rodziny Donalda Tuska. Wszystkiemu winne były powikłania wywołane COVID-19, które wymusiły hospitalizację 4-miesięcznej wnuczki. Teraz jednak nadeszła długo wyczekiwana chwila i Kasia Tusk wraz z najmłodszą córeczką mogła wreszcie wrócić do domu. Niedawno pisaliśmy o przykrym zakończeniu roku dla najbliższej rodziny Donalda Tuska. Przez powikłania powstałe w wyniku COVID-19, jego najmniejsza wnuczka, zaledwie 4-miesięczna córeczka Kasi Tusk musiała być hospitalizowana. Obie spędziły sylwestra w Szpitalu Dziecięcym Polanki w Gdańsku.
Donald Tusk w Sylwestra musiał wesprzeć swoją córkę i wnuczkę, które trafiły do szpitala. Na szczęście, jak napisała Kasia Tusk na swoim Instagramie, stan zdrowia jej córeczki jest już stabilny. Były premier wspomniał o tym, jak wyglądała jego noc sylwestrowa w czasie noworocznej rozmowy na Twitterze. - Ja tego sylwestra częściowo spędziłem pod oknami szpitala, gdzie jest moja córka z moją wnuczką, więc niestety w ten nastrój towarzyszący nam przez cały 2021 r. się jakoś mogłem mocno wczuć - opowiadał Tusk.
Nie tak dawno temu było o Donaldzie Tusku głośno ze względu na to, że stracił prawo jazdy. Dokument został mu zabrany po tym, jak polityka zatrzymała policja, która udowodniła mu znaczne przekroczenie prędkości. Jak się okazuje, lider opozycji wciąż jeździ za szybko, tym razem jako pasażer.Donald Tusk bezdyskusyjnie poddał się karze, zapłacił mandat i w efekcie funkcjonuje bez prawa jazdy. Nie może w niektóre miejsca dojechać sam, więc musi być wożony. To też ma się jednak odbywać wbrew przepisom ruchu drogowego.
Donald Tusk zaliczył ostatnio poważną wpadkę. Polityka i lidera opozycji zatrzymała policja drogowa. Jak się okazuje, Tusk pędził z prędkością 107 km/h w terenie zabudowanym, przez co dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość.W związku z takimi występkami prawo jest bezwzględne. Nakazuje ono policjantom zabranie prawa jazdy kierowcy. Wobec tego Tusk stracił ten dokument na przynajmniej 3 miesiące.
Dzisiaj pojawiła się informacja o zatrzymaniu Donalda Tuska za przekroczenie dozwolonej prędkości w terenie zabudowanym. Za jazdę 107 km/h funkcjonariusze odebrali przewodniczącego PO prawo jazdy. Teraz z wizytą u polityka pojawiła się jego córka Kasia Tusk, aby dodać tacie otuchy w tym trudnym dla niego momencie. Donald Tusk stracił dziś prawo jazdy za dwukrotne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Informację tę potwierdził sam polityk na swoim profilu na Twitterze. Po zatrzymaniu przewodniczący PO mógł liczyć na pocieszenie ze strony bliskich, w tym swojej córki Kasi Tusk.
Donald Tusk w ostatnim czasie jest bardzo aktywny w polskiej polityce. Teraz jest o nim głośno, ale nie za sprawą partyjnych działań, a niemałego wykroczenia. Okazuje się, że lider PO w sobotę nad ranem został zatrzymany przez policję za przekroczenie prędkości na terenie zabudowanym. Polityk miał na liczniku 107 km/h. Donald Tusk na swoim Twitterze odniósł się do całej sprawy i przyznał, że dostał zasłużoną karę. Przypomnijmy, że byłemu premierowi został wypisany mandat w wysokości 500 zł, przyznano mu także 10 punktów karnych i odebrano prawo jazdy na okres 3 miesięcy.