Nagranie wypłynęło tuż po śmierci Majtyki. Trudno powstrzymać łzy
Środowisko filmowe pogrążyło się w głębokiej żałobie po nagłym odejściu Magdaleny Majtyki – niezwykle utalentowanej aktorki i odważnej kaskaderki. Choć jej życie zgasło w tajemniczych okolicznościach, w sieci wciąż krąży nagranie, które dziś wyciska łzy z oczu nawet najtwardszych obserwatorów. Na opublikowanym self-tape gwiazda z ogromnym entuzjazmem opowiadała o swoich pasjach, marzeniach i miłości, która była dla niej najważniejsza, nie wiedząc, że los dopisze do jej historii tak tragiczny finał.
Tak Magdalena Majtyka mówiła o sobie. Pasja, która nie znała granic
Magdalena Majtyka była postacią nietuzinkową – łączyła delikatność aktorki z niesamowitą sprawnością fizyczną kaskaderki. W swoim filmowym CV, czyli tzw. self-tape, które po jej śmierci stało się bolesnym wspomnieniem, biła od niej niespożyta energia. "Nazywam się Magdalena Majtyka, jestem aktorką i kaskaderką. Aktualnie pracuję nad filmem pełnometrażowym dla platformy Netflix i czuję, że to będzie niezła petarda" – mówiła z uśmiechem, zarażając widzów swoim optymizmem. Gwiazda nie mogła się doczekać premiery projektu, który pozwalał jej w pełni wykorzystać obie twarze jej zawodu.
Wspominając swoją ścieżkę zawodową, Magdalena z dumą podkreślała współpracę z największymi nazwiskami polskiego kina, w tym z Wojciechem Smarzowskim. To właśnie na planie głośnego "Kleru" narodziła się jej fascynacja kaskaderką, którą później kontynuowała przy "Weselu" i wielu innych produkcjach. "Jeśli chodzi o kaskaderkę, która kręci mnie tak totalnie, to wszystko zaczęło się od filmu Wojtka Smarzowskiego" – wyznała na nagraniu. Jej odwaga była imponująca – potrafiła skakać z siedmiu metrów do wody czy walczyć w skomplikowanych scenach akcji, co kwitowała krótkim: "To w ogóle na maksa uwielbiam".
Lubiła swoją pracę, ale ponad wszystko kochała swoją córeczkę
Telewidzowie pokochali ją za rolę charyzmatycznej truckerki Jagody Janowicz w serialu "Na Wspólnej". Magdalena z humorem opowiadała o tym, jak prowadzi potężne ciężarówki, mając na głowie charakterystyczne afro loki. Jej talent doceniono również poza granicami kraju – niedawno zakończyła zdjęcia do niemieckiego serialu "Oderbruck", gdzie wcieliła się w postać Swietłany. Mimo sukcesów przed kamerą, jej serce zawsze biło mocniej na deskach teatru. Przez 13 lat była związana z Teatrem Muzycznym Capitol, a później oddała się pracy w Teatrze Małego Widza, podkreślając, że aktorstwo jest dla niej darem, za który jest "totalnie wdzięczna".
Jednak to ostatnie sekundy nagrania sprawiają, że serce pęka na pół. Po wyliczeniu zawodowych sukcesów, Magdalena Majtyka z czułością wspomniała o tym, co nadawało jej życiu najgłębszy sens. "Prywatnie jestem mamą Kaliny, którą kocham ponad wszystko" – powiedziała na sam koniec prezentacji. Te proste, wypełnione miłością słowa nabrały dziś przejmującego charakteru, stając się testamentem artystki, dla której macierzyństwo było najważniejszą i najpiękniejszą rolą, jaką przyszło jej zagrać.
Co stało się w lesie? Prokuratura wciąż czeka na wyniki badań
Podczas gdy bliscy wspominają Magdalenę jako pełną życia kobietę, śledczy wciąż próbują złożyć w całość elementy układanki z tragicznego marca 2026 roku. Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od odnalezienia porzuconego Opla Corsy na leśnej drodze pod Biskupicami Oławskimi. Auto było zamknięte, miało rozbity zderzak, a na pobliskim drzewie widniały ślady uderzenia. Niedługo potem, około 200 metrów dalej, odnaleziono ciało 41-latki. Pytania o to, dlaczego aktorka znalazła się na tym odludziu i czy zgubiła się, jadąc na skróty, wciąż pozostają bez odpowiedzi.
Prokuratura, choć prowadzi sprawę w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, na razie nie ma podstaw, by sądzić, że w zdarzeniu brały udział osoby trzecie. Jednak brak jednoznacznej przyczyny zgonu po sekcji zwłok sprawia, że emocje wokół sprawy nie stygną. "Ostatecznych wyników badań histologicznych oraz toksykologicznych można się spodziewać za dwa miesiące" – poinformował prok. Damian Pownuk. Dla rodziny i fanów ten czas oczekiwania będzie niezwykle trudny. Magdalena Majtyka zapamiętana zostanie jako kobieta nieustraszona, która kochała życie, swoją pracę i – przede wszystkim – swoją małą córeczkę.