Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Rodzina Clarke tonie w długach. Dominika ujawniła prawdę o komorniku
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 18.12.2025 11:53

Rodzina Clarke tonie w długach. Dominika ujawniła prawdę o komorniku

Rodzina Clarke tonie w długach. Dominika ujawniła prawdę o komorniku
fot. Facebook

To, z czym musi się teraz mierzyć, przerosło jej najśmielsze obawy. Dramatyczne wieści o spadku, który zamiast wsparciem, stał się potężnym ciężarem. Gwiazda sieci przerywa milczenie i wyjawia całą prawdę o swojej sytuacji.

Rodzina Clarke z poważnymi kłopotami finansowymi

Historia rodziny Clarke’ów to gotowy scenariusz na serial, w którym sielanka nagle zderza się z brutalną rzeczywistością. Dominika i Vincent, rodzice jedenaściorga dzieci, porzucili podkarpacki Horyniec-Zdrój dla egzotycznej wyspy Koh Lanta. I choć życie w Tajlandii kojarzy się z palmami, ich codzienność to raczej logistyczna walka: rehabilitacja wcześniaków, kontrole lokalnych służb i wieczne tłumaczenie się przed internautami.

Ostatnio jednak nad ich azjatyckim rajem zebrały się ciemne chmury, a powód przyszedł prosto z Polski. Okazało się, że wielka ucieczka przed rutyną nie oznacza ucieczki przed polską biurokracją. Pani Dominika przeżyła szok, gdy po zalogowaniu się na konto bankowe zobaczyła zajęcie komornicze. Kwota? Astronomiczna, bo dług urósł z 17 do 60 tysięcy złotych.

Wchodzę na drugie konto — zajęte przez komornika. Wszystkie moje konta są zajęte. 

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że problem nie wyniknął z ich rozrzutności, a z przeszłości. Chodzi o zaległy rachunek po zmarłej mamie pani Dominiki. List z urzędu, który mógłby wyjaśnić sprawę wcześniej, utknął gdzieś w drodze, a gdy koleżanka w końcu go otworzyła, było już po herbacie. Mechanizm zadziałał bezlitośnie – brak kontaktu oznaczał narastające odsetki i wejście komornika na środki, które miały zapewniać byt tak licznej gromadce.

Tak to jest w życiu kochani, człowiek myśli, że wszystko jest ogarnięte, a jednak zawsze jakiś kop od życia – mówiła zapłakana Dominika Clarke.

Rodzina Clarke tonie w długach. Dominika ujawniła prawdę o komorniku
Rodzina Clarke fot. Facebook

Dominika Clarke boi się utraty domu.

Brak formalności po śmierci bliskiej osoby potrafi wrócić po latach jako finansowy koszmar. W tym przypadku mowa o sześcioletnim poślizgu.

Pani Dominika prawdopodobnie nie odrzuciła spadku po mamie w ustawowym terminie, co w naszym systemie oznacza jedno – bierze się wszystko z dobrodziejstwem inwentarza. Brzmi to może dumnie, ale w praktyce to pułapka na nieświadomych. Jeśli mama miała jakiekolwiek ukryte długi, o których córka nie miała pojęcia, teraz to ona musi się z nimi borykać. Przepisy są tu bezlitosne: masz pół roku na decyzję. Jeśli prześpisz ten czas, automatycznie stajesz się dłużnikiem, o ile majątek nie pokryje zobowiązań.

Nie wiem, jakim prawem to jest możliwe? – pyta publicznie, zwracając uwagę, że dług miał być egzekwowany tylko do wartości działki po jej mamie, która już została zajęta. 

W całej tej układance najbardziej przeraża wizja utraty dachu nad głową. Chodzi o dom w Horyńcu-Zdroju, którego wartość szacuje się na około 2 miliony złotych. Dla rodziny z taką gromadką dzieci to nie tylko budynek, to ich centrum wszechświata. Wizja, że komornik mógłby położyć rękę na tak drogiej nieruchomości przez stare zaniedbania papierkowe, spędza sen z powiek.

Boję się, że zabiorą nam dom — mówi pani Dominika ze łzami w oczach, podkreślając, że jako matka jedenaściorga dzieci została pozbawiona środków do życia tuż przed świętami.

Dodatkowym problemem jest mechanizm „podawania dalej”. Gdyby pani Dominika spadek odrzuciła, długi przeszłyby na jej liczne dzieci. Wtedy zaczęłyby się schody z sądami rodzinnymi i walka o ochronę majątku nieletnich. To klasyczna sytuacja patowa, w której każdy ruch wydaje się ryzykowny. Dominika Clarke nie kryje złości na taki obrót spraw, ale jej przypadek to przede wszystkim przestroga dla każdego z nas: w starciu z urzędowymi terminami sentymenty i niewiedza niestety nie mają żadnego znaczenia.

Nowe problemy rodziny Clarke "To wszystko robimy po coś"

Dominika wyznała ostatnio, że mimo wcześniejszych ustaleń sądowych, na jej konto wszedł komornik. Sytuacja wygląda na patową, a ona sama nie kryje zdziwienia, że system zadziałał tak bezwzględnie.

W całej tej sprawie kluczowe okazuje się pojęcie dobrodziejstwa inwentarza. Mówiąc najprościej, jest to zasada spadkowa, która chroni spadkobiercę przed spłacaniem długów przekraczających wartość tego, co faktycznie dostał w spadku. Jeśli więc ktoś zostawił po sobie dom wart 100 tysięcy i długi na milion, to osoba przyjmująca spadek z „dobrodziejstwem” odpowiada tylko do kwoty tych 100 tysięcy. Reszta jej nie interesuje. Prawnik pani Dominiki stoi na stanowisku, że tak właśnie powinno to wyglądać w jej przypadku, ale rzeczywistość komornicza, jak widać, rządzi się własnymi prawami.

Jakim cudem po prostu jest zajęcie mojego konta i moich pieniędzy, kiedy wszystko jest zasądzone prawnie?- zastanawia się zrozpaczona Dominika

Reakcje internautów są, jak to zwykle bywa, skrajne. Część osób nie zostawia na Dominice suchej nitki, twierdząc, że to niedopatrzenie spraw i brak pilnowania terminów doprowadziły do obecnego stanu. Padają argumenty, że dorosła osoba powinna mieć porządek w papierach, zwłaszcza przy tak dużej rodzinie i medialnym trybie życia. Z drugiej strony barykady stoją ci, którzy widzą w tym nieuczciwość i opresyjność państwa. Dla nich to dowód na to, że w Polsce przepisy swoje, a życie swoje, i nawet mając rację, można zostać z pustym kontem przez błąd systemu lub urzędniczą nadgorliwość.

Niezależnie od tego, kto ma rację, sytuacja Clarke pokazuje jedno: przepisy dotyczące długów to w Polsce prawdziwe pole minowe. Można mieć prawnika i rację po swojej stronie, a i tak obudzić się z blokadą na rachunku.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News