"Polska Księżniczka" pogrążona w żałobie. Tragedia w rodzinie
Polska „księżniczka” mierzy się z bolesną stratą. Anna Czartoryska-Niemczycka podzieliła się poruszającą wiadomością o śmierci swoich ukochanych dziadków, pogrążając się w żałobie i przywołując wspomnienia, które trudno będzie zastąpić.
Polska księżniczka na szpitalnych korytarzach
Anna Czartoryska-Niemczycka to polska aktorka i piosenkarka, córka dyplomaty Stanisława Czartoryskiego, a zarazem potomkini rodu Czartoryskich. Jako dziecko przez kilka lat mieszkała w Holandii i Norwegii, a po powrocie do kraju ukończyła szkołę muzyczną i ostatecznie wybrała aktorstwo, zdobywając dyplom Akademii Teatralnej w Warszawie. Media szybko okrzyknęły ją „polską księżniczką", choć sama aktorka niechętnie posługuje się tym określeniem. Woli być oceniana przez pryzmat talentu i wykonywanej pracy.
Rozpoznawalność przyniosła jej rola Pauli w serialu „Dom nad rozlewiskiem", po której zagrała w wielu innych popularnych produkcjach, takich jak „Ojciec Mateusz", „Czas honoru" i „Komisarz Alex". Równolegle z karierą aktorską rozwijała też muzyczną – wydała dwie płyty i wystąpiła na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.
Najnowszym rozdziałem w jej karierze jest dołączenie do obsady trzeciego sezonu „Szpitala św. Anny", nagradzanego serialu TVN i laureata Telekamery 2025 w kategorii „serial”. Czartoryska-Niemczycka wciela się w Alicję Sanewską – okulistkę i mikrochirurga oka.

Anna Czartoryska pogrążona w żałobie
Stanisław Czartoryski, ojciec aktorki, zmarł 21 stycznia 2021 roku w wieku 81 lat. Był potomkiem jednego z najstarszych rodów magnackich w Polsce, a przez lata pełnił rolę wiceprzewodniczącego Rady Muzeum Czartoryskich w Puławach. W latach 1996–2001 był ambasadorem Polski w Norwegii, a jego wielką pasją przez ponad trzy dekady było ogrodnictwo. Po jego śmierci fani aktorki pospieszyli z kondolencjami i słowami otuchy, a wsparcie okazali jej m.in. Agnieszka Sienkiewicz, Weronika Rosati i Katarzyna Zielińska.
Choć od odejścia ojca minęły już cztery lata, rana wciąż daje o sobie znać — szczególnie przy okazji świąt Bożego Narodzenia. Czartoryska-Niemczycka podzieliła się swoimi refleksjami na temat tego, jak wygląda rodzinne świętowanie bez taty. Wspomniała, że to właśnie on pilnował, by przed otworzeniem prezentów odśpiewane zostały wszystkie zwrotki kolęd — rodzinny rytuał, który z biegiem lat stał się jednym z najbardziej niepowtarzalnych wspomnień z dzieciństwa. Do grona brakujących przy wigilijnym stole dołączył w tym roku również dziadek aktorki.
Czartoryska-Niemczycka napisała wzruszająco: „I chociaż brakuje mojego Taty, który pilnował, żeby wszystkie zwrotki były odśpiewane przed otworzeniem prezentów, a w tym roku także Dziadka i jego jazzującego »White Christmas«, to są to zawsze chwile, w których najbardziej rezonuje we mnie magia Świąt — przez muzykę, która nas do siebie zbliża, łącząc kolejne pokolenia". Słowa aktorki poruszyły wielu obserwujących, którzy w komentarzach przyznawali, że sami doskonale rozumieją, jak bardzo nieobecność bliskich potrafi zaznaczyć swoją obecność właśnie przy świątecznym stole.
Anna Czartoryska poinformowała o śmierci dziadków
Są takie wiadomości, które – choć zapisane prostymi słowami – niosą w sobie ciężar całego świata. Tym razem taką właśnie historią podzieliła się Anna Czartoryska-Niemczycka, informując o śmierci swoich dziadków: babci Uli i dziadka Sławka.
Nie była to jednak informacja podana „na sucho”, jak komunikat. Przeciwnie – aktorka opowiedziała o nich tak, jak opowiada się o kimś naprawdę bliskim: poprzez obrazy, wspomnienia i drobne gesty, które z czasem okazują się najtrwalsze. Napisała, że odeszli tej samej zimy, w odstępie zaledwie dwóch miesięcy, i że nie sposób myśleć o nich osobno – byli jak dwa drzewa, które przez lata rosły tak blisko, aż ich korzenie splotły się w jedną całość .
Tej zimy, w odstępie zaledwie dwóch miesięcy pożegnaliśmy Babcię Ulę i Dziadka Sławka. Nie sposób myśleć o nich osobno. Dla mnie byli jak dwa drzewa, które rosły tak blisko siebie, że ich pnie i korzenie zrosły się ze sobą.
W tej opowieści nie ma wielkich słów, ale jest coś znacznie cenniejszego: konkret. Mazury, gdzie toczyło się dzieciństwo. Dziadek, który uczył windsurfingu, budował modele samolotów i potrafił zamienić zwykły dzień w przygodę. Babcia, która mówiła miłością poprzez kuchnię – słoiki z przetworami, wspólne gotowanie, naukę szydełkowania . To właśnie te detale budują portret ludzi, których już nie ma, ale którzy – paradoksalnie – dzięki takim wspomnieniom pozostają bardzo obecni.
Językiem miłości mojej Babci było gotowanie. Będę pamiętać jej śmiech, kreski, które malowała sobie nad okiem, jej dłonie, gdy uczyła mnie wiązać buty i robić na szydełku. Gdy wyciągała z dna szafki ostatni słoiczek grzybków marynowanych, albo śledzika, mogłeś być pewien, że masz specjalne miejsce w jej sercu
Jest w tym wpisie jeszcze jeden wymiar, nieco mniej oczywisty. Czartoryska-Niemczycka nie zatrzymuje się na nostalgii. Dzieli się także przepisem na tort makowy swojej babci, jakby chciała powiedzieć: pamięć to nie tylko wspominanie, ale także kontynuowanie . W świecie, w którym wszystko przyspiesza, taki gest brzmi niemal jak manifest.