Szczegóły leczenia Adriana ze "ŚOPW". Padły konkretne kwoty
Adrian Szymaniak, znany z programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, zdobył się na osobiste wyznanie i ujawnił koszty walki z agresywnym nowotworem mózgu. Pierwsza faktura wyniosła aż 240 tys. zł, a kolejne wydatki mogą być jeszcze większe.
- Najważniejsza walka w życiu
- Cenne wsparcie
- 240 tys. zł to dopiero początek
Najważniejsza walka w życiu
Adrian Szymaniak, który szerszej publiczności dał się poznać jako uczestnik popularnego programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, od połowy 2025 roku zmaga się z glejakiem IV stopnia, czyli wyjątkowo agresywnym nowotworem mózgu, który przez lekarzy oceniany jest jako bardzo trudny w leczeniu i posiada wysoki potencjał do nawrotów.
Choroba ta nie tylko wstrząsnęła jego życiem osobistym i zawodowym, ale także wystawiła na ogromne wydatki, które często przewyższają możliwości finansowe zwykłych ludzi. Szymaniak postanowił podzielić się szczegółami tych kosztów w mediach społecznościowych, chcąc pokazać, jak dramatyczna i kosztowna może być współczesna walka o zdrowie
Adrian od miesięcy relacjonuje fanom i obserwatorom przebieg swojej choroby oraz proces leczenia. Diagnoza glejaka IV stopnia w połowie 2025 roku była dla niego ogromnym wstrząsem nie tylko ze względu na sam fakt choroby, ale także z powodu intensywności i nieprzewidywalności jej przebiegu. Glejak, ze względu na swój charakter, wymaga kompleksowego leczenia, które obejmuje nie tylko standardowe metody takie, jak operacja, chemioterapia i radioterapia, ale także zaawansowane technologie medyczne i potencjalne badania kliniczne.
Po początkowej operacji i standardowych etapach leczenia pojawiła się opcja włączenia się do badań klinicznych, co mogło dawać dodatkową nadzieję na wyższe szanse terapii. Niestety, kontrolny rezonans wykazał niewielką, ale widoczną aktywność guza w miejscu, gdzie wcześniej został on usunięty, co wykluczyło go z udziału w tych badaniach eksperymentalnych. To z kolei oznacza, że Adrian musi szukać innych dróg leczenia i kontynuować terapię głównie za pomocą komercyjnych rozwiązań.
Mimo trudnej sytuacji Szymaniak podkreśla, że jego kondycja psychiczna i nastawienie pozostają silne. Nie poddaje się i ma wsparcie najbliższych, w tym żony Anity Szydłowskiej, która aktywnie relacjonuje sytuację i wspiera go na każdym kroku. Ich codzienne życie stało się teraz mieszanką walki o zdrowie, dalszych badań, wizyt lekarskich oraz administracyjnego i finansowego planowania leczenia. To, co jeszcze kilka miesięcy temu było normalną codziennością, teraz sprowadza się do liczenia dni, kontroli wyników rezonansu i przemyślanego zarządzania ogromnymi kosztami terapii.

Cenne wsparcie
Wsparcie społeczne, które Adrian otrzymuje, jest ogromne. Zorganizowana zbiórka pieniędzy na platformach crowdfundingowych przekroczyła już 2 330 000 zł, co pozwala na pokrycie części wydatków, ale nie daje gwarancji na długoterminową stabilność finansową przy tak wysokich kosztach leczenia. Darczyńcy wspierają go nie tylko finansowo, ale także słowami otuchy, co dla chorego i jego rodziny jest równie ważne jak wsparcie medyczne.
Codzienne życie Adriana teraz to balans między nadzieją a niepewnością, między planami leczenia a realnymi wydatkami, które często przewyższają to, co większość ludzi kiedykolwiek będzie musiała zapłacić za zdrowie. To również historia o sile rodziny, solidarności społecznej i nowoczesnych wyzwaniach medycznych, które stają się codziennością milionów ludzi na całym świecie.
Historia Adriana otwiera również szerszą dyskusję o dostępności leczenia i finansowaniu medycyny w Polsce i na świecie, stawiając pytanie o tym, jak wiele osób musi dziś polegać na zbiórkach, by móc korzystać z najnowszych metod terapeutycznych?
Jego transparentność w ujawnianiu tych kosztów ma szerszy społeczny wymiar, ponieważ pokazuje, że nawet przy silnej woli walki, wsparciu bliskich i hojności darczyńców, realia finansowe często stają się jednym z największych przeciwników w walce z chorobą.
240 tys. zł to dopiero początek
W swoich relacjach Adrian ujawnił, że pierwsza opłata za rozpoczęcie terapii wyniosła aż 240 000 zł, co samo w sobie jest ogromną sumą, ale to dopiero początek wydatków związanych z leczeniem. To, co najbardziej szokuje, to fakt, że kolejne koszty są stałe i systematyczne, a miesięczne opłaty za użytkowanie specjalistycznego sprzętu typu TTF (Tumor Treating Fields) sięgają nawet 120 000 zł, co oznacza, że każda kolejna faza leczenia generuje podobne albo jeszcze wyższe rachunki.
Dokonałem wczoraj płatności na początek terapii — 240 tys. zł. Później 120 tys. miesięcznie za użytkowanie sprzętu TTF — przekazał Adrian za pośrednictwem mediów społecznościowych.
To sprzęt medyczny stosowany w terapii nowotworów mózgu, który nie jest obecnie refundowany przez publiczną służbę zdrowia w Polsce, więc pacjenci muszą pokrywać te koszty z własnej kieszeni lub dzięki wsparciu społeczności. Szymaniak zwraca uwagę, że bez takiej terapii i specjalistycznego sprzętu jego szanse na kontynuowanie walki byłyby mocno ograniczone. Transparentność w ujawnieniu konkretnych kwot ma według niego na celu nie tylko podziękowanie darczyńcom, ale także uświadomienie społeczeństwu, jak trudne finansowo bywa leczenie nowotworów, szczególnie tych mniej typowych i wymagających zaawansowanych technologii medycznych.
