Meotorologowie alarmują: Nadchodzi paraliż
Sytuacja baryczna nad Europą ulega dynamicznym przeobrażeniom, co bezpośrednio wpłynie na warunki atmosferyczne w naszym kraju. Nadchodzące dni przyniosą dominację zimnych mas powietrza oraz intensywne zjawiska pogodowe związane z przemieszczającymi się układami niżowymi. Mieszkańcy wielu regionów muszą przygotować się na gwałtowne ochłodzenie i zimową aurę, która może utrudnić codzienne funkcjonowanie.
Jakie czynniki meteorologiczne wpływają na obecną zimową pogodę w Polsce?
Polska znalazła się pod wpływem klina wyżowego związanego z Wyżem Azorskim, a wiatr na zachodzie kraju jest południowo-wschodni. Regiony południowe i południowo-wschodnie znajdują się w zasięgu płytkiej zatoki niżowej ulokowanej nad Bałkanami, w której rozciąga się pofalowany front chłodny. Jednocześnie kraj dostaje się pod wpływ zatoki chłodu sięgającej Hiszpanii, w strumień wolno nasuwającego się zimnego powietrza arktycznego.
Burza podzwrotnikowa Francis, przekraczając Gibraltar, dotarła nad Morze Śródziemne. Niż ten ma przemieszczać się nad Bałkanami w kierunku Rosji, dlatego regiony południowe i wschodnie kraju dostaną się pod jego wpływ. Francis będzie oddziaływać na wspomniane obszary Polski i może przynieść dużo śniegu.
Zsuwający się z północy chłód spowoduje coraz silniejszy spadek temperatury nocami i nad ranem, zwłaszcza w obszarach z silnymi rozpogodzeniami. Tymczasem związany z niżem front ciepły ma objąć w piątek zachodnie regiony kraju. W sobotę Polska dostanie się pod wpływ jęzora zimna, który na północnym wschodzie może przynieść mróz do -20 stopni, przy temperaturze maksymalnej od -12 do -10 stopni Celsjusza.

Jakie są prognozy opadów śniegu i mrozu w najbliższych dniach?
Idzie prawdziwa zima, taka z gatunku tych, o których opowiada się potem przy kominku. Zapomnijcie o delikatnym przymrozku – znad północy schodzi do nas potężna fala chłodu, która sprawi, że wyjście z domu rano będzie wymagało nie lada odwagi. Najgorzej ma być nocami. Tam, gdzie niebo się wypogodzi, temperatura spadnie do -12 czy nawet -18 stopni. To już nie są żarty, to pogoda, która zamraża wszystko w kilka chwil.
Prawdziwe uderzenie czeka nas jednak w sobotę. Gdy śnieżyce odsuną się na wschód, nad Polskę wpełznie tak zwany „jęzor zimna”. Na wschodzie i północnym wschodzie kraju słupki rtęci mogą pokazać nawet -20 stopni Celsjusza. Jednocześnie od zachodu zacznie napierać cieplejsze powietrze z Atlantyku, ale nie ma co liczyć na szybką odwilż. Zderzy się ono z lodowym murem znad Rosji, co skończy się kolejnymi opadami śniegu, a na zachodzie najgorszym z możliwych scenariuszy – marznącym deszczem.
Taka aura to nie tylko problem z odpaleniem samochodu. To realne zagrożenie dla zdrowia i życia, zwłaszcza dla osób starszych i zwierząt. Infrastruktura też dostanie w kość – przy takich mrozach awarie sieci energetycznej czy paraliż na drogach są niemal pewne.
Wtorek zapowiada się jako „rozgrzewka” przed tym, co nadchodzi. Będzie pochmurno, gdzieniegdzie sypnie śniegiem, ale to dopiero początek. Na Suwalszczyźnie termometry wskażą -6 stopni, w centrum około -4, a na Wybrzeżu będzie najcieplej, choć wciąż poniżej zera. Wiatr na razie jest spokojny, ale przy narastającym mrozie nawet słaby podmuch potęguje odczucie chłodu. Lepiej wyciągnąć z szafy najgrubsze kurtki, bo zima właśnie postanowiła pokazać pazury.
Jak będzie wyglądała reszta tygodnia?
Jeśli ktoś miał jeszcze nadzieję na szybkie nadejście wiosny, to prognozy na najbliższe dni brutalnie sprowadzają na ziemię. Przed nami typowa, polska zima w wydaniu „hard” – taka z mrozem, który szczypie w nos, i śniegiem, który tradycyjnie pewnie zaskoczy drogowców. Jeśli macie w szafach grube czapki i kalesony, to właśnie nadszedł ich czas.
Środa to dopiero rozgrzewka, choć na południowym wschodzie i w Karpatach sypnie już konkretnie. Termometry pokażą od -8 stopni na Suwalszczyźnie do około -3 na zachodzie. Niby nic strasznego, ale to tylko wstęp do tego, co wydarzy się później. W czwartek zima uderzy mocniej, zwłaszcza na południu kraju. W górach może spaść nawet 30 cm świeżego śniegu, a mróz w centrum dobije do -7 stopni. Na wschodzie będzie jeszcze zimniej, więc skrobanie szyb rano macie jak w banku.
Prawdziwe wyzwanie zacznie się jednak w piątek i sobotę. Piątek przyniesie zawieje i zamiecie śnieżne na zachodzie kraju. Przy temperaturze sięgającej -10 stopni na Podlasiu, silniejszy wiatr sprawi, że odczucie zimna będzie o wiele gorsze. Sobota wcale nie odpuści – na północnym wschodzie termometry mogą pokazać nawet -12 stopni. Co gorsza, na zachodzie śnieg zacznie przechodzić w marznący deszcz, co oznacza jedno: lodowisko na chodnikach i drogach.
Krótko mówiąc – czeka nas kilka dni z rzędu, kiedy najlepiej byłoby nie wychodzić spod koca. Jeśli jednak musicie, przygotujcie się na solidne opady śniegu i mróz, który nie odpuści aż do weekendu. Polska zamieni się w jedną wielką białą plamę, a jedynym plusem tej sytuacji jest fakt, że przynajmniej przez chwilę za oknem będzie wyglądać jak na pocztówce, a nie jak w szarym błocie.
