Jego małżeństwo zakończyło się po prawie dwóch dekadach. Teraz zapozował z młodszą ukochaną
Kariera Przemysława Bluszcza to historia konsekwentnego budowania aktorskiej tożsamości, ale też opowieść o życiowych zakrętach, które – choć bolesne – stały się impulsem do zmian. Ceniony aktor teatralny i filmowy przez lata stronił od medialnego rozgłosu, dziś coraz częściej mówi nie tylko o pracy, lecz także o osobistych doświadczeniach, które ukształtowały go jako człowieka.
- Od teatru do kina – droga zawodowa Przemysława Bluszcza
- Życie prywatne, terapia i trudne decyzje
- Nowy rozdział: dojrzałość, zmiany i powrót na salony
Kariera Przemysława Bluszcza
Przemysław Bluszcz od lat należy do grona najbardziej charakterystycznych polskich aktorów swojego pokolenia. Jego twarz kojarzona jest z kinem ambitnym, często nieoczywistym, a także z teatrem, który zawsze zajmował szczególne miejsce w jego karierze. Bluszcz nie był aktorem masowej wyobraźni w sensie tabloidowym – zamiast tego konsekwentnie wybierał role wymagające, psychologicznie złożone, często dalekie od łatwej popularności.
Po ukończeniu studiów aktorskich szybko zaznaczył swoją obecność na scenach teatralnych, gdzie mógł w pełni rozwijać warsztat. Teatr był dla niego przestrzenią eksperymentu, poszukiwania prawdy o bohaterze i o sobie samym. Krytycy zwracali uwagę na jego intensywność, skupienie i umiejętność budowania napięcia bez zbędnych środków. To właśnie te cechy sprawiły, że z czasem zaczęli się nim interesować również twórcy filmowi.
W kinie Bluszcz często wcielał się w postaci niejednoznaczne – mężczyzn zagubionych, wewnętrznie poranionych, balansujących na granicy emocjonalnej wytrzymałości. Jego role nie były efekciarskie, ale zapadały w pamięć dzięki autentyczności. Aktor unikał szufladkowania, a każda kolejna kreacja potwierdzała, że interesuje go przede wszystkim prawda emocjonalna, a nie medialny splendor.

Życie prywatne
Równolegle z rozwojem kariery zawodowej Bluszcz budował życie rodzinne. Przez ponad dwie dekady był mężem reżyserki Anny Wieczur-Bluszcz. Para doczekała się dwóch synów: Borysa, urodzonego w 1997 roku, oraz Iwa, który przyszedł na świat w 2000 roku. Przez lata uchodzili za związek stabilny, oparty na wspólnych wartościach i artystycznym porozumieniu.
W 2022 roku w mediach zaczęły pojawiać się coraz częstsze doniesienia o rozstaniu pary. W rozmowie z „Wysokimi Obcasami” zdobył się na wyznnie:
Bardzo dziękuję mojej byłej żonie, która uświadomiła mi, że w naszym małżeństwie jest coś bardzo nie tak. Postawiła warunek: albo pójdę na terapię, albo się rozstajemy. Chciałem zawalczyć, więc poszedłem – wyznał Bluszcz.
Te słowa odsłoniły mniej znaną stronę aktora: mężczyzny, który musiał zmierzyć się z własnymi słabościami i mechanizmami ucieczki od rzeczywistości.
Aktor nie ukrywał, że w tamtym czasie był w trudnym momencie życia.
Miałem wtedy koło trzydziestki. Byłem zadufany w sobie… Nie, może nie zadufany. Po prostu chciałem dalej uciekać. Wciąż nie konfrontować się z rzeczywistością – mówił.
Terapia stała się dla niego procesem bolesnym, ale koniecznym, który wpłynął nie tylko na życie prywatne, lecz także na sposób pracy i patrzenia na role.
Nowa miłość aktora
Dziś Przemysław Bluszcz wydaje się bardziej świadomy, spokojniejszy i otwarty na zmiany. Choć rozstanie z Anną Wieczur-Bluszcz zamknęło ważny rozdział jego życia, nie oznaczało wycofania się z aktywności zawodowej czy towarzyskiej. Wręcz przeciwnie – aktor coraz częściej pojawia się publicznie, nie unikając już zainteresowania mediów.
29 stycznia 56-letni Bluszcz pojawił się na premierze filmu „Chcę więcej”. Nie był sam – towarzyszyła mu nowa, młodsza partnerka, z którą pozował do zdjęć na ściance. Ten wieczór stał się symbolicznym potwierdzeniem, że aktor wszedł w nowy etap życia: z bagażem doświadczeń, większą samoświadomością i gotowością na kolejne wyzwania – zarówno na ekranie, jak i poza nim.


