Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Tak teraz wygląda 72-letnia Anna Grodzka. Przypomina dawną siebie?
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 16.03.2026 18:39

Tak teraz wygląda 72-letnia Anna Grodzka. Przypomina dawną siebie?

Tak teraz wygląda 72-letnia Anna Grodzka. Przypomina dawną siebie?
fot. KAPiF

Anna Grodzka od lat konsekwentnie unika blasku fleszy i medialnego zgiełku. Choć dawniej nie schodziła z pierwszych stron gazet, dziś 72-letnia była posłanka wybiera życie w cieniu. Jak obecnie wygląda i czym zajmuje się ikona polskiej polityki, która rzadko pojawia się na salonach?

Kim jest Anna Grodzka?

W polskim krajobrazie publicznym rzadko zdarzają się postacie, które potrafią tak skutecznie zogniskować uwagę opinii publicznej, a jednocześnie pozostać merytorycznymi w swoich działaniach. Anna Grodzka przez lata funkcjonowała w zbiorowej świadomości głównie przez pryzmat swojej tożsamości, co często przysłaniało jej rzeczywisty dorobek zawodowy i polityczny. Tymczasem jej biografia to nie tylko manifest odwagi, ale przede wszystkim historia sprawnej menedżerki i wydawczyni, która w pewnym momencie postanowiła zamienić świat biznesu na sejmowe korytarze.

Zanim w 2011 roku padły pod jej adresem pierwsze sejmowe pytania, Grodzka przez dekady budowała pozycję w sektorze prywatnym. Działała w branży tekstylnej, reklamowej, a później z dużym powodzeniem na rynku wydawniczym. Ten etap jej życia jest kluczowy dla zrozumienia jej późniejszej postawy w parlamencie. Nie była politykiem wyhodowanym w partyjnych młodzieżówkach, lecz osobą, która wiedziała, jak wygląda proces negocjowania kontraktów, zarządzanie zespołem ludzkim czy realne koszty prowadzenia działalności gospodarczej. To twarde, biznesowe podłoże sprawiało, że jej późniejsze wystąpienia dotyczące gospodarki nie były teoretycznymi rozważaniami, a opierały się na praktycznym doświadczeniu. Wejście do Sejmu VII kadencji z listy Ruchu Palikota było momentem przełomowym dla polskiego parlamentaryzmu, ale Grodzka szybko udowodniła, że nie zamierza być jedynie "ciekawostką" w ławach przy Wiejskiej. Jako posłanka skupiła się na pracy u podstaw. Jej aktywność w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Kultury i Środków Przekazu pokazywała szerokie spektrum zainteresowań. Co istotne, w swojej pracy parlamentarnej często uciekała od czysto ideologicznych sporów, kierując uwagę w stronę polityki społecznej. Interesowały ją kwestie godności pracy, sprawiedliwości socjalnej oraz mechanizmy wykluczenia, które dotykają nie tylko mniejszości, ale i najuboższe warstwy społeczeństwa.

Działalność społeczna Grodzkiej to także fundamenty położone pod Fundację Trans-Fuzja. Zamiast ograniczać się do politycznych haseł, postawiła na edukację i realne wsparcie systemowe. W felietonowym skrócie można by rzec, że Grodzka w polityce szukała tego samego, co w biznesie – skuteczności. Nawet jej przeciwnicy musieli przyznać, że była przygotowana merytorycznie do debat, a jej wystąpienia cechował spokój, który często kontrastował z gorącą atmosferą sali plenarnej. Dziś, patrząc na jej drogę z dystansu, widać postać kompletną. Anna Grodzka pokazała, że można połączyć wrażliwość społeczną z twardą logiką rynkową. Jej obecność w polityce nie była jedynie symbolem, ale próbą wprowadzenia do debaty publicznej tematów, które przez lata spychano na margines. Pozostaje przykładem na to, że niezależnie od prywatnych wyborów, w życiu publicznym liczy się przede wszystkim profesjonalizm i konsekwencja w dążeniu do celu.

Tak teraz wygląda 72-letnia Anna Grodzka. Przypomina dawną siebie?
Anna Grodzka fot. KAPiF

Dlaczego postać Anny Grockiej była kontrowersyjna?

Kiedy w 2011 roku Anna Grodzka odbierała zaświadczenie o wyborze na posła, polska polityka przeżyła rodzaj poznawczego zawieszenia. Do gmachu przy Wiejskiej wchodziła osoba, która swoją biografią rozbiła dotychczasowy monopol na to, jak powinien wyglądać i kim ma być parlamentarzysta. Choć od tamtego debiutu minęło kilkanaście lat, bilans jej obecności w Sejmie wciąż wymyka się prostym ocenom, a kurz po tamtych sporach wcale nie opadł do końca.

Początek lat dziesiątych w Polsce to czas, gdy debata publiczna w temacie osób transpłciowych praktycznie nie istniała. Grodzka stała się żywym symbolem zmiany, na którą znaczna część społeczeństwa i klasy politycznej nie była gotowa. Zamiast dyskusji o projektach ustaw, media i polityczni przeciwnicy skupili się na jej prywatności. Prawicowe ławy sejmowe reagowały agresją, a język debaty szybko osunął się w stronę transfobii i braku elementarnej kultury. Często dochodziło do sytuacji, w których posłowie celowo używali wobec niej niewłaściwych form gramatycznych, co miało na celu nie tylko deprymowanie samej zainteresowanej, ale też zamanifestowanie ideologicznego oporu wobec zjawisk uznawanych za „obce kulturowo”. Trudno nie odnieść wrażenia, że największą polityczną stratą tamtego okresu było całkowite zepchnięcie merytorycznej pracy posłanki na margines. Mało kto pamięta, że Anna Grodzka nie przyszła do polityki wyłącznie po to, by reprezentować środowisko LGBT. Jej aktywność koncentrowała się wokół spraw socjalnych, spółdzielczości mieszkaniowej oraz walki z wykluczeniem ekonomicznym. Jako współzałożycielka Fundacji Trans-Fuzja miała doświadczenie w pracy u podstaw, które starała się przenieść na grunt legislacyjny. Niestety, dla ówczesnych mediów „newsem” była jej tożsamość, a nie poprawki do ustaw czy udział w komisjach. Stała się zakładniczką własnej biografii, co skutecznie uniemożliwiało ocenianie jej przez pryzmat wyłącznie poselskich dokonań.

Z dzisiejszej perspektywy widać jednak, że jej kadencja była dla Polski przyspieszonym kursem z zakresu praw człowieka. Grodzka przyjęła na siebie rolę swoistego piorunochronu. To na niej skupiła się największa fala hejtu, która dziś, choć wciąż obecna, rzadziej przybiera tak drastyczne formy w głównym nurcie debaty. Jej obecność w Sejmie wymusiła na dziennikarzach i politykach naukę nowej terminologii i oswojenie tematu, który wcześniej był zamiatany pod dywan.

Można nie zgadzać się z jej lewicowymi poglądami gospodarczymi, ale nie da się zaprzeczyć, że jej postać trwale zmieniła krajobraz polskiego życia publicznego. Anna Grodzka wykonała najtrudniejszą pracę – jako pierwsza przeszła przez drzwi, które dla wielu były zamknięte na cztery spusty. Dzięki temu każda kolejna osoba o podobnym doświadczeniu życiowym, która zdecyduje się na start w wyborach, nie będzie już traktowana jak przybysz z innej planety, lecz jak uczestnik demokratycznego procesu. To lekcja, którą polskie społeczeństwo musiało odrobić, bez względu na to, jak bolesny był to proces dla samej głównej zainteresowanej.

Tak teraz wygląda Anna Grodzka

Zniknięcie z radarów ogólnopolskich mediów rzadko bywa kwestią przypadku. Zazwyczaj jest to albo wynik bolesnej porażki, albo świadoma decyzja o tym, że czas „szarpania się” z polityczną rzeczywistością dobiegł końca. W przypadku Anny Grodzkiej mamy do czynienia z tą drugą opcją. Kobieta, która dekadę temu była na ustach wszystkich – od poważnych publicystów po autorów niewybrednych memów – dziś funkcjonuje w zupełnie innym tempie. Jej codzienność to teraz przede wszystkim spokój, skromna emerytura i życie na warszawskim Mokotowie, gdzie można ją spotkać na zwykłych zakupach, a nie na politycznych naradach. Przejście na polityczny boczny tor nie było dla niej upadkiem, lecz raczej powrotem do normalności. Warto przypomnieć, że Grodzka weszła do Sejmu w 2011 roku jako symbol pewnego przełomu, ale cena, jaką przyszło jej zapłacić za bycie „tą pierwszą”, była ogromna. Nieustanne ataki, wycieczki osobiste i rola reprezentantki całej grupy społecznej potrafią wykończyć każdego. Nic dziwnego, że po zakończeniu kadencji i nieudanych próbach startu w wyborach prezydenckich, była posłanka wybrała ciszę. Dziś unika kamer i rzadko udziela wywiadów, skupiając się na własnym zdrowiu i relacjach z bliskimi.

Wycofałam się z polityki. Mimo że pojawiły się możliwości dalszego bycia w parlamencie, nie startowałam w wyborach. Zajęłam się swoim hobby — komponuję muzykę filmową. Trzymam się jak najdalej od polityki, bo polityka nie jest dla osób z misją, polityka jest dla szachistów. Ja się do tego po prostu nie nadaję — powiedziała Grodzka w programie „Onet Small Talk”

Mimo to, Anna Grodzka nie odcięła się całkowicie od spraw, które definiowały jej publiczną działalność. Jej aktywność przeniosła się jednak do sfery czysto społecznej i lokalnej. Zamiast sejmowej mównicy wybiera spotkania w mniejszym gronie, gdzie dyskutuje się o prawach lokatorów czy wykluczeniu ekonomicznym. To istotny szczegół – Grodzka od zawsze mocno akcentowała kwestie socjalne, co często umykało opinii publicznej, skupionej wyłącznie na jej tożsamości płciowej. Dzisiejsza emerytura, która według doniesień medialnych nie należy do wysokich, sprawiła, że problemy zwykłych ludzi stały się jej jeszcze bliższe. Powrót do przestrzeni publicznej zdarza się jej sporadycznie i tylko wtedy, gdy cel wydaje się tego wart. Tak było w przypadku gali Koron Równości w 2025 roku. Pojawienie się tam u boku Joanny Senyszyn nie było próbą reanimacji politycznej kariery, lecz raczej ukłonem w stronę środowiska, które wciąż widzi w niej pionierkę. Był to sygnał, że pewne wartości nie podlegają przedawnieniu, nawet jeśli na co dzień wybiera się spacer w parku zamiast błysku fleszy. Grodzka nie szuka już poklasku ani nie próbuje nikogo na siłę przekonywać do swoich racji. Wydaje się, że obecny etap jej życia to czas, w którym wreszcie nic nie musi, a jedynie może.

Teraz jestem skromną emerytką. (…) Generalnie całe życie byłam osobą działającą samodzielnie, głównie byłam przedsiębiorcą, prowadziłam własne przedsiębiorstwa i funkcjonowałam w ten sposób. Tylko te cztery lata VII kadencji, gdy do polityki mnie zawiało… ale po prostu swoimi 40. latami pracy zasłużyłam na emeryturę, więc jestem na emeryturze — przyznała w wywiadzie dla „Liberte”

Taka postawa budzi u wielu osób szacunek, niezależnie od dawnych sympatii politycznych. W świecie, gdzie byli politycy za wszelką cenę próbują utrzymać się na powierzchni, parcie na szkło zastępując kontrowersyjnymi wpisami w mediach społecznościowych, Anna Grodzka wybrała godne wycofanie. Pokazuje tym samym, że istnieje życie poza polityką i że wolność od partyjnych instrukcji jest luksusem, na który warto było poczekać.

Tak teraz wygląda 72-letnia Anna Grodzka. Przypomina dawną siebie?
Anna Grodzka fot. Facebook
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Trump kontakty handlowe
Europejski kraj postawił się USA. Trump stracił cierpliwość. "Zerwiemy całkowicie handel"
Marcin Hakiel, Dominika Serowska
Media społecznościowe a życie prywatne. Co ujawnia przeszłość Dominiki Serowskiej?
None
Zapytaliśmy Dodę o jej byłą dziewczynę. Powiedziała prawdę
Kajdanowicz i Olejnik
Nie zostawiła na dziennikarzu TVN24 suchej nitki. Oberwało się też Olejnik
None
Tajemnica o Marcie Nawrockiej ujawniona. Tego o pierwszej damie nie wiedzieliśmy
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji