Doda ujawniła prawdę o sylwestrowych playbackach. Tego nie spodziewał się nikt
Za błyskiem świateł, muzyką i tłumem wiwatujących ludzi kryje się prawda, której nikt nie chciał ujawnić. Sylwester w TVP 2025 wyglądał jak perfekcyjne widowisko, ale w rzeczywistości sceniczne życie gwiazd wyglądało zupełnie inaczej. Doda postanowiła w końcu powiedzieć, jak wyglądały kulisy jej występu i dlaczego to, co widzieliśmy na ekranach, nie zawsze było tym, czym się wydawało.
- Sylwester TVP 2025 – widowisko, które przyciągnęło miliony widzów
- Kulisy sylwestra i przygotowania Dody
- Doda o swoich występach i prawdzie o playbacku – szczere wyznania gwiazdy
Sylwester TVP 2025 – widowisko, które przyciągnęło miliony widzów
Sylwester w TVP 2025 był jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń muzycznych końca roku. Organizatorzy przygotowali gigantyczną scenę, pełną świateł, efektów specjalnych i multimedialnych projekcji, które miały zachwycić widzów w całej Polsce. Telewizyjne widowisko przyciągnęło miliony osób przed ekrany, a atmosfera w studiu i wokół sceny była pełna napięcia i ekscytacji. Każdy detal – od scenografii, przez choreografię tancerzy, po rytm światła i dźwięku – został zaplanowany z chirurgiczną precyzją, aby zbudować spektakularny efekt.
W tym roku widzowie mogli zobaczyć różnorodnych artystów, którzy występowali w krótkich blokach scenicznych. Zmieniające się sceny, dynamiczne przejścia i efekty wizualne sprawiały, że całość wyglądała jak wielki, płynnie zsynchronizowany spektakl. Publiczność oglądająca transmisję na żywo nie zdawała sobie sprawy, jak ogromnym wyzwaniem było utrzymanie rytmu całego show. Każdy element musiał współgrać z resztą – od wejścia artystów na scenę po moment odliczania do północy.
Doda była jedną z gwiazd wieczoru, a jej występ przyciągnął ogromną uwagę widzów. Na scenie zaprezentowała energię i charyzmę, z jaką jest kojarzona od lat, a jej stylizacja i sceniczne wejście natychmiast przyciągnęły oczy wszystkich kamer. Występ został zaplanowany tak, aby pasował do całego spektaklu, a jednocześnie pozwalał jej zaprezentować własną osobowość sceniczną. Jej choreografia, ruchy i kontakt z kamerą sprawiły, że widzowie mieli wrażenie, że oglądają spontaniczne, pełne życia show.

Kulisy sylwestra i przygotowania Dody
Za błyskiem kamer i efektów specjalnych kryje się zupełnie inna rzeczywistość. Sylwestrowe widowiska telewizyjne, zarówno w TVP, jak i na innych stacjach, to nie tylko radosna zabawa i dynamiczne wejścia artystów. To także godziny prób, logistyka, koordynacja sceny, światła, dźwięku i… pewne kompromisy, o których widzowie najczęściej nie mają pojęcia. Doda w rozmowie przyznała, że każdy występ wymagał dokładnego dopasowania do planu show i nie zawsze wszystko mogło być wykonane w pełni „na żywo”.
Nie oznacza to jednak, że artyści stają się niewidzialnymi marionetkami. Każdy z nich wnosi swoją energię, charakter i interpretację, które sprawiają, że występ wydaje się autentyczny. Równocześnie jednak organizatorzy muszą myśleć o milionach widzów przed telewizorami, o synchronizacji transmisji i o tym, aby każdy blok sceniczny był bezbłędny. W takich warunkach często z pomocą przychodzą podkłady muzyczne – czyli popularny playback.
Playback nie jest w Polsce rzadkością. Przykładem może być Sylwester Polsatu, gdzie w 2025 roku występ Thomasa Andersa wyraźnie opierał się na gotowym podkładzie. Publiczność mogła podziwiać jego charakterystyczny głos i choreografię, ale faktyczna linia muzyczna była odtwarzana z nagranego wcześniej materiału. To pozwalało utrzymać synchronizację z efektami świetlnymi, projekcjami wideo i dynamicznymi zmianami na scenie. Takie rozwiązanie bywa konieczne nie tylko przy zagranicznych gwiazdach, ale również przy artystach polskich, gdy skala wydarzenia i ograniczenia techniczne nie pozwalają na pełne wykonanie live.
Doda zdradziła, że choć sama stara się dawać widzom pełnię swojej energii i autentyczne wykonanie, nie zawsze jest możliwe uniknięcie takich kompromisów.
Doda o swoich występach i prawdzie o playbacku – szczere wyznania gwiazdy
Gdy kurtyna opada, telewizje zliczają wyniki oglądalności, internauci analizują klipy, a artyści ruszają na afterparty, zaczyna się rozmowa, której zwykle nikt nie słyszy podczas transmisji.
W „Sylwestrze z Dwójką” w Katowicach zobaczyliśmy widowisko pełne rozmachu: choreografia, światła, dynamiczne przejścia. Dla wielu obserwatorów występ Dody był jednym z najciekawszych momentów całego programu.
W rozmowie z „Telemagazynem” Doda przyznała coś, co nie tylko podgrzało dyskusję o występach sylwestrowych, ale także rzuciło nowe światło na pracę artystów w takiej formule. Jak sama stwierdziła:
Nie no oczywiście, że nie wszystkie występy są z playbacku. Wszystkie podkłady są z playbacku i wszyscy instrumentaliści grają z playbacku. Jest to niewykonalne, żeby każdy backline był podpinany na nowo, jeżeli artyści zmieniają się co trzy minuty. I też niewykonalne ze względu na pogodę, bo jeśli jest mróz, to rozstrajają się gitary. To jest po prostu abstrakcja kompletna
Doda kontynuowała, tłumacząc, że organizatorzy często proszą wykonawców o korzystanie z gotowych ścieżek dźwiękowych, ponieważ techniczna strona imprezy — synchronizacja, zmieniający się repertuar i transmisja na żywo — stawiają przed produkcją ogromne wyzwania:
Bardzo często organizatorzy, właśnie ze względu na tę ciężkość w organizacji od strony muzycznej, proszą artystów, żeby to był full playback. Łatwiej jest im przetransmitować ten dźwięk w całości jako plik, niż na żywo próbować jakkolwiek te proporcje zmieniać, bo po prostu, jest to nieznośne dla widza czasami. Ale są artyści, którzy się upierają, bo chcą śpiewać na żywo i łatwo to rozpoznać bardzo
To jasne przyznanie z ust jednej z największych gwiazd polskiej sceny rozrywkowej i jeden z niewielu momentów, kiedy ktoś tak głośny mówi o tym publicznie. Tymczasem w innych telewizyjnych sylwestrach już wcześniej zdarzało się, że zagraniczne gwiazdy — jak Thomas Anders — byli krytykowani przez internautów za ewidentne korzystanie z playbacku.
Doda nie odcina się od takich praktyk, ale próbuje je uzasadnić. Jej wypowiedzi — szczere, konkretne i niepozbawione dystansu — sprawiają, że temat śpiewania „na żywo” w kontekście ogromnych imprez telewizyjnych w Polsce zyskał nowy wymiar. I być może to dopiero początek rozmowy, której wielu fanów muzyki oczekiwało od dawna.
