Uwielbiany aktor już dawno zaplanował swój pogrzeb. Po latach prawda wyszła na jaw
13 stycznia 2025 roku zmarł Stanisław Brudny – wybitny aktor teatralny, filmowy i radiowy, jedna z legend polskiej sceny artystycznej. Miał 94 lata i niemal do samego końca pozostawał aktywny zawodowo, imponując formą, spokojem i nieustającą pasją do aktorstwa. Jego śmierć zamknęła ponad siedem dekad nieprzerwanej pracy twórczej, która na trwałe zapisała się w historii polskiej kultury.
- Siedem dekad na scenie i przed kamerą
- Najważniejsze role i artystyczne dziedzictwo
- Świadome pożegnanie i niezwykły pogrzeb
Kariera Stanisława Brudnego
Stanisław Brudny należał do pokolenia aktorów, dla których zawód był nie tylko pracą, lecz przede wszystkim powołaniem. Przez ponad 70 lat obecności w kulturze współtworzył historię polskiego teatru, kina i radia. Wyróżniał się charakterystycznym głosem, wyrazistą osobowością sceniczną i niezwykłą umiejętnością budowania ról pełnych wewnętrznej prawdy. Dla wielu młodszych artystów był autorytetem i punktem odniesienia.
Jego kariera teatralna była fundamentem całego dorobku artystycznego. Brudny przez dekady związany był z teatrem repertuarowym, gdzie z powodzeniem mierzył się zarówno z klasyką, jak i współczesnym dramatem. Reżyserzy cenili go za dyscyplinę, precyzję i ogromną kulturę pracy, a publiczność za autentyczność i emocjonalną głębię. Nawet w późnym wieku potrafił skupić na sobie uwagę widowni, udowadniając, że doświadczenie może być największą siłą aktora.
Szeroka publiczność zapamiętała Stanisława Brudnego przede wszystkim z ról filmowych. Wystąpił w wielu ważnych produkcjach, które na trwałe zapisały się w historii polskiego kina. Role w takich filmach jak „Znachor”, „Katyń” czy „Pokłosie” pokazały jego niezwykłą wszechstronność – potrafił być zarówno ciepły i empatyczny, jak i surowy, dramatyczny czy niepokojący. Każda z tych kreacji była przemyślana i osadzona w głębokim zrozumieniu ludzkiej natury. Ostatnim dziełem, w którym zagrał była “Akademia pana Kleksa” z 2024 roku.
Brudny był także niezwykle cenionym aktorem radiowym. Jego głos przez lata towarzyszył słuchaczom w słuchowiskach, które traktował z równą powagą jak role sceniczne. Dla niego aktorstwo nie miało hierarchii – liczyła się prawda przekazu, niezależnie od medium. Do końca życia pozostawał zawodowo aktywny, co w środowisku artystycznym budziło ogromny szacunek i podziw.

Aktor nie bał się rozmów o śmierci
Aktor nie unikał rozmów o przemijaniu i śmierci. Wręcz przeciwnie – podchodził do nich z charakterystycznym dystansem, spokojem i filozoficzną refleksją. Już wiele lat wcześniej zaplanował swój pogrzeb, traktując go jako naturalny element życia. W przytoczonym przez Remigiusza Grzelę fragmencie książki swojego autorstwa pt. “To, co najważniejsze”, opowiadał o czterech jesionach zasadzonych przy domu w Pilźnie, które rosły razem z nim i stały się dla niego symbolem trwania i pamięci.
Gdy drzewa zostały ścięte z obawy przed kolejną nawałnicą, Brudny przeżył to bardzo osobiście. Postanowił jednak, że jesiony nie opuszczą domu – wykorzystał drewno do budowy sufitów, ścian i elewacji.
To jednak nie wszystko.
Stanisław Brudny zaplanował swój pogrzeb lata temu
Najpiękniejszą deskę zachował jak dzieło sztuki, pozwalając jej naturalnie patynować. Cztery inne deski przeznaczył na własną trumnę, zdobioną liśćmi palmowymi przez lokalnych rzemieślników i wyposażoną w kute uchwyty.
Zdecydowałem, że drzewa nie mogą opuścić tego domu, chociaż były już ścięte. Całe drewno wykorzystałem na zrobienie sufitów, ścian, obudowałem nimi również dom z zewnątrz. Jedna z najpiękniejszych desek powieszona jest w izbie stolarskiej, wzdłuż całej ściany, ma pewnie jakieś pięć metrów, sama się patynuje. Wygląda jak obraz. Cztery deski zostawiłem na trumnę, dałem je do wyrytowania liści palmowych po bokach, bo w Pilźnie jest wielu rzemieślników-artystów. Zamówiłem u kowala uchwyty i tę trumnę trzymam w zakładzie stolarskim - czytamy w przytoczonym fragmencie.
W jednej z wypowiedzi z 2015 roku Brudny mówił o swojej trumnie bez patosu, z lekkim uśmiechem i akceptacją. Przyznał, że jedyną wątpliwość miał stolarz, martwiący się o jej wagę. „Kto to będzie niósł?” – pytał. Aktor odpowiadał z typowym dla siebie spokojem, że to już nie będzie jego problem. Wiedział, że spocznie w Pilźnie, w rodzinnym grobie, obok żony, na cmentarzu, który uważał za piękny i godny.
Pogrzeb Stanisława Brudnego odbył się w sobotę 18 stycznia w Pilźnie. Aktor spoczął w rodzinnym grobie, dokładnie tak, jak zaplanował. Jego jesionową trumnę z wyjątkowymi zdobieniami niosło czterech mężczyzn. Odszedł artysta spełniony, świadomy i pogodzony z przemijaniem. Pozostawił po sobie ogromny dorobek, pamięć ról, głos znany pokoleniom oraz przykład, jak z godnością i spokojem przejść przez życie – aż do samego końca.
