Sylwia Peretti dostaje znaki od zmarłego syna. To, co wyznała, mrozi
Życie prywatne Sylwii Peretti naznaczone jest wielką tragedią. Po trzech latach od dramatycznych wydarzeń postanowiła przerwać milczenie i otwarcie dzieli się swoimi przemyśleniami oraz emocjami związanymi z tamtym okresem. W rozmowie z mediami pojawiło się również niecodzienne wyznanie, które odsłania zupełnie nowy wymiar jej doświadczeń.
- Królewskie życie wywrócone do góry nogami
- Fala krytyki
- Pośmiertne znaki od syna
Królewskie życie wywrócone do góry nogami
Sylwia Peretti jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych uczestniczek programu „Królowe Życia”. Widzowie mieli okazję ją poznać jako pewną siebie, charyzmatyczną kobietę, niebojącą się mówić wprost o swoim życiu, emocjach i doświadczeniach.
Tragedią, która wywróciła życie celebrytki do góry nogami, stała się pewna lipcowa noc. Wówczas 24‑letni Patryk, syn Peretti, brał udział w poważnym wypadku samochodowym. Kierowany przez niego samochód nagle stracił panowanie, kończąc jazdę uderzeniem w betonowy murek. W efekcie czterech młodych mężczyzn, w tym Patryk, zginęło na miejscu.
Dla „królowej życia” śmierć syna stała się punktem zwrotnym, który wciąż wpływa na jej życie osobiste i emocjonalne, przypominając o kruchości i nieprzewidywalności losu.
Fala krytyki
Po tragicznym wypadku syna Sylwii Peretti, celebrytka musiała zmierzyć się nie tylko z osobistą stratą, ale też z ogromem medialnej uwagi i krytyki. Choć od całej sytuacji minęło już kilka lat, wciąż zmaga się z falą hejtu w sieci. Celebrytka wielokrotnie podkreślała, jak niektóre komentarze potrafią być wyjątkowo dotkliwe i krzywdzące.
Peretti od czasu do czasu na swoich Insta Stories udostępnia tego typu wpisy, by pokazać, jak brutalna potrafi być internetowa krytyka. Wśród komentarzy pojawiały się już takie określenia, jak „matka mordercy”, które uderzały w Peretti bezpośrednio, ignorując kontekst tragicznego wypadku i okoliczności całego zdarzenia.
Choć niektóre wypowiedzi w sieci bywają skrajnie obrzydliwe i krzywdzące, Sylwia Peretti stara się nie pozwalać na to, aby nienawiść innych zdominowała jej życie. Gwiazda koncentruje się przede wszystkim na miłości do swojego syna i wspomnieniach, które po sobie pozostawił.

Pośmiertne znaki od syna
W swojej niedawno wydanej książce pt. „Niepożegnani” Sylwia Peretti postanowiła podzielić się dramatycznymi przeżyciami związanymi ze śmiercią najbliższej osoby, ukazując świat z perspektywy matki, która straciła swoje jedyne dziecko. W wywiadzie dla portalu Kozaczek.pl celebrytka stwierdziła, że w trakcie pracy nad książką towarzyszył jej syn, dając pośmiertne znaki:
Jak miałam jakieś pytanie, np. o książkę i prosiłam go o znak, to wiewiórka rzuciła na mnie orzecha na cmentarzu. Pomyślałam: „O ty draniu”.
Sylwia Peretti została również zapytana o swoje podejście do tematu wiary i istnienia Boga.
Czasem jestem wierząca, czasem praktykująca. Czasem – ponieważ jestem obrażona na Boga. Pokłóciłam się z nim. Chodzę do kościoła i się z nim kłócę. Nie zgadzam się z jego wolą. Nie jestem prawdziwą katoliczką, bo prawdziwa katoliczka powinna to przyjść i nosić krzyż. Ja się z tym nie zgadzam.
