Polacy w Wielkanoc masowo popełniają ten błąd. Makłowicz nie chciał dłużej milczeć
Wielkanoc to czas radości, pachnących potraw i rodzinnych spotkań… ale też nadmiaru jedzenia, które potem trafia do kosza. Okazuje się, że problem ten nie omija nawet najlepiej zorganizowanych kucharzy – o swoim podejściu do świąt opowiedział Robert Makłowicz. Kucharz ujawnia, jak w jego domu wygląda świąteczny stół i zwraca uwagę na jeden powtarzający się błąd, który Polacy popełniają rok w rok.
Robert Makłowicz – kulinarna legenda, której nie da się nie kochać
Robert Makłowicz to nie tylko znana postać telewizyjna – to ikona polskiej kultury kulinarnej, której popularność trwa od lat i nie przemija sezonowo. W przeciwieństwie do wielu celebrytów nie podąża za chwilowymi trendami, nie zmienia wizerunku pod publiczkę ani nie próbuje być „na topie” kosztem własnej autentyczności. Jego popularność wynika z pasji, wiedzy i osobowości, którą Polacy darzą sympatią niemal od pierwszych programów. To człowiek, który potrafi połączyć podróże, historię i kulinaria w spójną, przystępną opowieść – dlatego widzowie wszystkich pokoleń czują się z nim związani.
Makłowicz zaczynał jako dziennikarz kulinarny i krytyk gastronomiczny. Jego charakterystyczny sposób prowadzenia programów, spokojny, lekko ironiczy uśmiech i swoboda w opowiadaniu o kuchniach świata sprawiły, że szybko zdobył sympatię widzów. Programy Roberta nie są jedynie instrukcjami kulinarnymi – to edukacja, rozrywka i prawdziwa podróż przez smaki i kultury różnych regionów. Można niemal poczuć aromaty gotujących się dań, zobaczyć kolorowe targi w Tunezji, Armenii czy Włoszech i poczuć ducha miejsca, o którym mówi.
To, co wyróżnia Makłowicza, to umiejętność łączenia wiedzy z lekkością narracji i humorem. Nigdy nie jest złośliwy, ale potrafi być ironiczny w subtelny sposób. Do tego jego klasyczna elegancja w połączeniu z luzem i dystansem sprawia, że trudno przejść obojętnie obok jego osoby. Popularność Roberta nie jest przypadkowa – to efekt lat konsekwentnej pracy, autentyczności i pasji do tego, co robi.

Wielkanoc u Makłowicza – tradycja, smak i przemyślane menu
Dla Roberta Makłowicza Wielkanoc to czas wyjątkowy, pełen rytuałów, smaku i rodzinnej atmosfery. W rozmowie z Plejadą kucharz zdradził, co pojawia się na jego świątecznym stole i jak podchodzi do przygotowań, by wszystko miało sens i smakowało tak, jak powinno. To czas, kiedy tradycja spotyka się z pasją kulinarną, a każdy detal jest ważny – od świeżo przygotowanej babki drożdżowej po aromatyczne pieczenie.
„Oczywiście, śniadanie wielkanocne to nie tylko wędliny z chrzanem i jajko na twardo. Uważam, że jedzenie wyłącznie zimnych potraw nie ma sensu. Dlatego są też poświęcone pokarmy, babka drożdżowa, domowy chrzan i dużo zieleniny. Zawsze. Bo Wielkanoc to święto odradzającego się życia. Jest też pieczeń jagnięca. Baranek nie jest tylko cukrowy, ale również pieczony” – przyznał.
Makłowicz zaznacza, że święta powinny być celebrowaniem smaku, a nie wyścigiem w przygotowaniach. W jego domu stół wygląda kolorowo i apetycznie – tradycyjne potrawy łączą się ze świeżymi dodatkami i przemyślanym rozmieszczeniem dań. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie, a rodzinna biesiada staje się prawdziwą przyjemnością.
Kucharz podkreśla też, że przygotowania do Wielkanocy wymagają planowania i rozwagi. Nie chodzi o nadmiar, lecz o harmonię – odpowiednia ilość potraw, świeże dodatki i smak, który cieszy podniebienie. Makłowicz przypomina, że święta powinny być czasem spokoju, radości i wspólnego odkrywania smaków, a nie chaotycznego przygotowywania stołów pod presją.
Nadmiar jedzenia – Makłowicz mówi „stop!”
Nie tylko smak i tradycja są ważne podczas świąt – Robert Makłowicz zwraca też uwagę na problem, który dotyczy wielu polskich domów: nadmiar jedzenia i jego późniejsze marnowanie.
„Problem polega na tym, że zawsze robimy za dużo i potem wyrzucamy jedzenie. Ludzie przygotowują tony sałatki jarzynowej, która potem kisi się w lodówkach. Kupują wszystkiego za dużo i to się marnuje. Dziś jemy mniej. Moim zdaniem, wydatki na Wielkanoc nie różnią się aż tak bardzo od tych codziennych” – mówi.
Kucharz zauważa, że nie wszystkie tradycje, które kojarzymy z Polską, są unikatowe – wiele z nich występuje także w innych krajach.
„Kiedy miałem 15 lat, w telewizji sugerowano, że malowanie pisanek to polska tradycja, której nigdzie indziej nie ma. A teraz, po powrocie z Paragwaju, gdzie również spotkałem pisanki, wiem, że to nieprawda” – dodał.
Jednak w polskiej kuchni wciąż można znaleźć wyjątkowe potrawy regionalne. Makłowicz wspomina zupę z Małopolski:
„W Małopolsce jest zupa, która nazywa się święconka. Jadana jest już po Wielkanocy: to, co zostało, czyli kiełbasy, boczek i inne, kroi się w kostkę, zalewa maślanką, czasem dodaje się siekane jajko i powstaje coś w rodzaju chłodnika. Sam tego w domu nie robię, ale wiem, że taka potrawa istnieje” – wyznał.
Makłowicz podsumowuje wprost: Wielkanoc powinna smakować i cieszyć, a nie kończyć się marnowaniem jedzenia. Jego przykład pokazuje, że święta mogą być radosne, smaczne i przemyślane, jeśli tylko planujemy menu z głową i pamiętamy o tradycji w rozsądnej formie.
