Książulo odwiedził knajpę gwiazdora TVN. Sypią się gromy. Długo nie czekał na odpowiedź
Jedna wizyta, kilka gorzkich słów i natychmiastowa reakcja właściciela. Książulo znów wywołał kulinarne poruszenie, a sprawa zapiekanek z Polkowic błyskawicznie stała się tematem numer jeden w sieci.
Kim jest Książulo i dlaczego wszyscy o nim mówią?
Książulo, czyli Szymon Nyczke, to dziś prawdziwy fenomen polskiego YouTube’a. Jego kanał kulinarny przyciąga tysiące widzów nie dlatego, że serwuje przepiękne filmy rodem z luksusowych restauracji, ale dlatego, że jest… prawdziwy. Bez ściemy, bez blichtru, bez udawania krytyka w białych rękawiczkach – Książulo ocenia jedzenie tak, jak zrobiłby to każdy z nas, tylko że z kamerą. Odwiedza lokale wszelkiego rodzaju: od ekskluzywnych restauracji w centrum miasta, przez bary mleczne, aż po małe osiedlowe budki z kebabem. Każde wideo to niezależna przygoda – czasem kosztowna, czasem tania, ale zawsze szczera.
Fenomen Książula tkwi w autentyczności. Widzowie pokochali go za brak taryfy ulgowej. Jeśli coś smakuje źle – nie owija w bawełnę, mówi wprost. Jeśli coś zachwyca – nie szczędzi pochwał i przyznaje odznakę „muala”, która w kulinarnym świecie stała się symbolem jakości.
Ostatnio Książulo odwiedził Polkowice, aby spróbować zapiekanek serwowanych przez Piotra Hermanowskiego, uczestnika 11. edycji „MasterChefa”. Choć wizualnie wyglądały zachęcająco, influencer szybko zauważył kilka niedociągnięć. Film od razu zdobył setki tysięcy wyświetleń, a komentarze rozgrzały internet do czerwoności. Internauci jak zwykle dzielili się na tych, którzy bronili Książula, i tych, którzy uważali, że może trochę przesadził. Jedno jest pewne – każdy ruch Książula przyciąga uwagę i sprawia, że lokalna gastronomia w Polsce drży z ekscytacji lub z obawy przed krytyką.

Książulo skrytykował zapiekanki od uczestnika „MasterChefa”
Odwiedziny w Polkowicach okazały się wydarzeniem, które wzbudziło emocje. Książulo, znany z tego, że nie przebiera w słowach, wziął na warsztat zapiekanki od Piotra Hermanowskiego, uczestnika 11. edycji „MasterChefa”. Lokal przez właściciela określany był jako serwujący „najlepsze zapiekanki w Polsce”, a opinie przechodniów tylko podgrzewały oczekiwania. Za jedną zapiekankę trzeba było zapłacić ponad 30 zł, a opakowanie na wynos kosztowało dodatkowo ponad 2 zł. Książulo szybko to skomentował:
„Jest grubo cenowo tutaj. Za 5 zapiekanek 200 zł, k***a grubo. (…) Czyli wynos kosztuje ponad 2 zł, a zapiekanki 31-32. Sosy do wyboru są trzy. Słuchajcie, zapiekanka jest spora (…), ale jest 2 razy drożej niż w Limanowej. I powiem wam, że sera na pierwszy rzut oka to nie jest zbyt dużo. (…) Ona jest dosyć sucha. Ogólnie jest świeża, ale to taki typ buły.”
Film Książula błyskawicznie zdobył popularność, bo jego szczerość jest tym, czego widzowie oczekują. Zapiekanki, które miały być kulinarnym hitem, okazały się nieco przereklamowane. Internauci komentowali nie tylko cenę, ale też sam sposób podania i smak. Wideo przyciągnęło uwagę lokalnej społeczności i fanów gastronomii w całej Polsce. Książulo pokazał, że nawet uczestnicy znanych programów kulinarnych nie są nietykalni, a odznaka „muala” wciąż pozostaje wyznacznikiem jakości i szczerej rekomendacji.
Ta wizyta pokazała również coś ważnego – nawet jeśli jedzenie nie spełnia oczekiwań influencera, to warto słuchać opinii, bo feedback Książula potrafi przynieść zmiany. W tym przypadku reakcja właściciela była szybka i przemyślana, co przyniosło niespodziewany efekt: nowa, tańsza opcja zapiekanki dostępna w menu i okazja dla Książula do powrotu i ponownej próby.
Kucharz odpowiada i wprowadza zmiany
Reakcja Piotra Hermanowskiego na krytykę była błyskawiczna i… bardzo profesjonalna. Już na Instagramie kucharz odniósł się do opinii Książula, dodając, że każdy ma prawo popełnić kulinarne faux pas.
„Książulo, ta zapiekanka będzie dostępna już na stałe. Wiemy, że się zawiodłeś, ale jak będziesz kiedyś przejazdem, daj nam drugą szansę, bo każdy ma prawo popełnić faux pas” – napisał Hermanowski, pokazując, że potrafi przyjąć krytykę z klasą i jednocześnie zadbać o klienta.
Nie minęło wiele czasu, a właściciel wprowadził do menu nową, klasyczną zapiekankę z serem w dwóch rozmiarach – 10,99 zł za 30 cm i 14,99 zł za 40 cm.
„Wpadł do mnie Książulo i powiedział, że mam drogie zapiekanki. I wiecie co, miał trochę racji, ale pytanie, czy każdy chce produkt premium? Wygląda na to, że nie. Dlatego specjalnie dla was przygotowałem zapiekankę około 30 cm za 10,99 i około 40 cm za 14,99 zł. Chcecie tanio? Będziecie mieli tanio. Chcecie dobrze? Dalej będziemy mieli produkt premium” – powiedział kucharz, pokazując, że umiejętne słuchanie opinii może prowadzić do pozytywnych zmian.
Internauci byli zachwyceni, a sam Książulo już planuje powrót, aby przetestować nową wersję zapiekanki. Historia pokazała też, że choć internetowe recenzje bywają brutalne, to w przypadku szczerej i merytorycznej krytyki mogą przynieść prawdziwe kulinarne korzyści. Polkowickie zapiekanki zyskały nie tylko nową formułę cenową, ale i szansę na zdobycie odznaki „muala” w przyszłości. Widzowie śledzący kanał Książula z pewnością czekają na kolejną odsłonę tej smakowitej rywalizacji.