Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Martyna Wojciechowska potwierdziła szczęśliwą nowinę. Coś takiego w wieku 51 lat
Kamil Wroński
Kamil Wroński 27.03.2026 15:29

Martyna Wojciechowska potwierdziła szczęśliwą nowinę. Coś takiego w wieku 51 lat

Martyna Wojciechowska potwierdziła szczęśliwą nowinę. Coś takiego w wieku 51 lat
KAPIF

Czy można jeszcze raz opowiedzieć własne życie – i nie powtórzyć tej samej historii? Martyna Wojciechowska udowadnia, że tak. W wieku 51 lat wraca do swojej najbardziej ikonicznej opowieści, ale zamiast odcinać kupony od sukcesu, proponuje coś znacznie odważniejszego: rozliczenie z przeszłością, której wcześniej nie miała odwagi nazwać.

  • Najciekawsze fakty o Martynie Wojciechowskiej
  • Martyna Wojciechowska znowu rusza w drogę
  • Martyna Wojciechowska przekazała szczęśliwą nowinę

 

Najciekawsze fakty o Martynie Wojciechowskiej

Martyna Wojciechowska jest postacią, którą trudno zamknąć w jednej definicji – i to nie dlatego, że lubimy wielkie słowa, lecz dlatego, że jej biografia konsekwentnie wymyka się prostym kategoriom. Dziennikarka? Tak. Podróżniczka? Oczywiście. Himalaistka? Również. Ale gdyby zatrzymać się na tych etykietach, przeoczylibyśmy coś istotniejszego: Wojciechowska jest raczej projektem kulturowym niż tylko osobą – figurą współczesnej narracji o przekraczaniu granic, zarówno geograficznych, jak i społecznych.

Jej droga zaczyna się w sposób dość klasyczny dla polskich mediów lat 90. – od telewizji komercyjnej. Prowadzenie programu „Automaniak” czy udział w projektach rozrywkowych dawały rozpoznawalność, ale trudno uznać je za zapowiedź późniejszej pozycji symbolicznej. To raczej etap „przednarracyjny”, zanim Wojciechowska znalazła własny idiom opowiadania świata.

Przełomem stał się autorski program „Kobieta na krańcu świata”, emitowany od 2009 roku. Jego konstrukcja jest interesująca z medioznawczego punktu widzenia: formalnie to reportaż podróżniczy, ale w istocie – antropologiczna opowieść o kobiecości w różnych kontekstach kulturowych. Program nie koncentruje się na egzotyce jako takiej, lecz na biografiach – często dramatycznych – kobiet żyjących w warunkach przemocy, ubóstwa czy wykluczenia.

To przesunięcie akcentu jest kluczowe. Wojciechowska nie sprzedaje widzowi świata jako atrakcji turystycznej, lecz jako przestrzeń problemów społecznych: handlu ludźmi, dyskryminacji czy przemocy systemowej. W tym sensie wpisuje się w nurt tzw. „zaangażowanego dziennikarstwa podróżniczego”.

Gdyby jednak ktoś próbował zredukować jej popularność do sprawnej obecności medialnej, natychmiast natrafi na twarde fakty biograficzne, które tę tezę komplikują.

W 2010 roku Wojciechowska zdobyła Koronę Ziemi, czyli najwyższe szczyty wszystkich kontynentów – osiągnięcie zarezerwowane dla bardzo wąskiej grupy alpinistów. To nie jest symboliczny sukces medialny, lecz fizyczny i ekstremalny projekt, wymagający lat przygotowań, finansowania i odporności psychicznej.

Jeszcze wcześniej, w 2002 roku, ukończyła Rajd Dakar jako pierwsza Polka i jedna z pierwszych kobiet z Europy Środkowo-Wschodniej. To również istotne: jej narracja o „przekraczaniu granic” nie jest wyłącznie metaforyczna. Ona rzeczywiście te granice przekraczała – w sensie dosłownym i cielesnym.

Warto tu jednak postawić pytanie krytyczne: czy te osiągnięcia są autonomiczne, czy raczej stanowią element budowania spójnej marki osobistej? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony – są obiektywnymi sukcesami sportowymi. Z drugiej – zostały bardzo skutecznie włączone w narrację medialną, wzmacniając wiarygodność jej opowieści o świecie.

Martyna Wojciechowska potwierdziła szczęśliwą nowinę. Coś takiego w wieku 51 lat
Martyna Wojciechowska, fot. KAPIF

Martyna Wojciechowska znowu rusza w drogę

Wojciechowska ponownie rusza w drogę. I nie jest tylko przenośnia.

Nowy, 16. sezon programu Kobieta na krańcu świata trafił na antenę TVN we wrześniu, po wielu miesiącach intensywnych zdjęć realizowanych w różnych częściach globu – od Peru, przez Rwandę, po Grenlandię i Indie. To nie jest produkcja „studyjna”, którą można nagrać w kontrolowanych warunkach – to projekt logistycznie i fizycznie wymagający, rozciągnięty w czasie i przestrzeni.

"PORA RUSZAĆ na kolejny kraniec świata! Żegnamy Nową Zelandię i zaraz witamy się z…no właśnie, gdzie będziemy? Kto już wie? (...) Ja też tu byłam i Nową Zelandią się zachwycałam, czyli Martyna Wojciechowska, prowadząca" - poinformowała ostatnio na Instagramie.

Co istotne, sama Wojciechowska zapowiadała już ostatni sezon jako przełomowy, wręcz „najlepszy w historii”. Tego typu deklaracje w telewizji zwykle traktuje się z przymrużeniem oka – marketing lubi hiperbole. Ale w tym przypadku warto zachować ostrożny sceptycyzm zamiast ironii. Program istnieje od 2009 roku, a mimo to nadal utrzymuje stabilną oglądalność rzędu kilkuset tysięcy widzów i silną pozycję w grupach komercyjnych. To nie jest przypadek, tylko efekt konsekwentnie budowanej formuły.

Bo „Kobieta na krańcu świata” nie działa jak klasyczny format podróżniczy. Jego osią nie są miejsca, lecz bohaterki. Nowe odcinki – zgodnie z dotychczasową logiką programu – skupiają się na historiach kobiet żyjących w skrajnie różnych warunkach społecznych i kulturowych. To one są „krańcem świata”, nie geografia.

Martyna Wojciechowska przekazała szczęśliwą nowinę

Martyna Wojciechowska znów robi to, co potrafi najlepiej – przesuwa granice. Tym razem jednak nie chodzi o kolejną wyprawę w sensie geograficznym, lecz o podróż znacznie trudniejszą: w głąb własnej biografii.

Podróżniczka, która w tym roku kończy 51 lat, podzieliła się z odbiorcami szczęśliwą nowiną – ogłosiła wydanie nowej książki. Jak poinformowała w mediach społecznościowych:

„NOWA KSIĄŻKA! Właśnie ruszyła przedsprzedaż mojej nowej książki PRZESUNĄĆ HORYZONT. 20 LAT PÓŹNIEJ! Premiera 20 maja. To opowieść o sile marzeń, o podnoszeniu się po najtrudniejszych doświadczeniach i o nadziei”.

Już na tym etapie warto zatrzymać się na chwilę i nie dać się zwieść pozornej powtarzalności tytułu. Bo owszem – „Przesunąć horyzont” to fraza, która funkcjonuje w dorobku Wojciechowskiej od lat, silnie związana z jej wyprawą na Mount Everest. Można by więc podejrzewać prosty zabieg wydawniczy: wznowienie, reedycję, może lifting dawnego sukcesu.

Nic bardziej mylącego.

Autorka bardzo wyraźnie odcina się od takiej interpretacji:

„Ta nie jest wznowienie książki, którą napisałam po zdobyciu Mount Everestu. To jest całkiem nowa opowieść. Spojrzenie z perspektywy kobiety 20 lat starszej, która wraca do przeszłości”.

I tu pojawia się coś naprawdę interesującego – zarówno z perspektywy literackiej, jak i medioznawczej. Wojciechowska dokonuje bowiem aktu reinterpretacji własnej legendy. Nie pisze „jeszcze raz tego samego”, lecz konfrontuje swoją dawną narrację sukcesu z doświadczeniem czasu.

To ruch ryzykowny.

Bo łatwo jest opowiadać historię zdobycia szczytu – trudniej przyznać, co działo się „po zejściu”. Jeszcze trudniej – odsłonić to, co wcześniej zostało przemilczane. A właśnie to zapowiada autorka:

„Pracując nad tym wydaniem sięgnęłam do źródeł, przeczytałam wszystkie moje notatniki z podróży. Wróciłam też do tego, co działo się w mojej głowie, a o czym nie miałam kiedyś odwagi powiedzieć na głos. To najbardziej osobista książka, jaką napisałam”.

Jeśli potraktować te słowa poważnie – a nie tylko jako element promocji – mamy do czynienia z ciekawym przesunięciem w jej twórczości. Dotąd Wojciechowska była przede wszystkim mediatorką cudzych historii (w Kobiecie na krańcu świata). Teraz staje się bohaterką własnej opowieści, ale nie w trybie triumfalnym, lecz refleksyjnym.

Innymi słowy: zamiast kolejnego rozdziału o „osiąganiu celów” dostajemy narrację o kosztach, wątpliwościach i dojrzewaniu.

I to może być najbardziej znacząca zmiana.

Bo o ile młoda Wojciechowska symbolizowała przekraczanie granic, o tyle ta dzisiejsza – świadoma upływu czasu – zaczyna zadawać pytanie, które w kulturze sukcesu bywa niewygodne: co właściwie znajduje się po drugiej stronie horyzontu, gdy już go przesuniemy?

Być może właśnie dlatego ta książka zapowiada się na coś więcej niż kolejny tytuł w bibliografii celebrytki. Jeśli rzeczywiście spełni obietnicę „najbardziej osobistej”, może okazać się próbą renegocjacji własnego mitu.

Martyna Wojciechowska potwierdziła szczęśliwą nowinę. Coś takiego w wieku 51 lat
Martyna Wojciechowska, fot. KAPIF
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Trump kontakty handlowe
Europejski kraj postawił się USA. Trump stracił cierpliwość. "Zerwiemy całkowicie handel"
gwiazda
Ta radosna kobieta dziś świeci triumfy jako aktorka. Zna ją każdy Polak
Marcin Rogacewicz, Agnieszka Kaczorowska, fot. KAPiFv
To naprawdę koniec. Marcin Rogacewicz przeżył niełatwe rozstanie
Jolanta Fraszyńska
Rozpacz w życiu Jolanty Fraszyńskiej. Aktora pogrążyła się w żałobie
rozwód
Po 18 latach małżeństwa przyszedł rozwód. Ulubieniec widzów z "Barw Szczęścia" rozstał się z żoną.
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji