Pogrążona w żałobie Małgorzata Ostrowska po raz pierwszy o śmierci męża
Małgorzata Ostrowska, jedna z ikon polskiej sceny muzycznej, po raz pierwszy od straty męża, przemówiła publicznie. W emocjonalnym wywiadzie dla “Dzień Dobry TVN” opowiedziała o żałobie, fizycznym i psychicznym ciężarze, jaki niesie ze sobą odejście ukochanej osoby.
- Trudne rozstanie
- Żałoba, fizyczne wyczerpanie i droga powrotu
- Wyraz pamięci
Trudne rozstanie
Małgorzata Ostrowska to dobrze znana postać wszystkim fanom muzyki w Polsce głównie z występów w legendarnym zespole Lombard. Wokalistka od lat uchodziła za osobę, która szczególnie ceni swoje życie osobiste. 5 grudnia 2025 świat artystki zmienił się na zawsze, bowiem właśnie wtedy po ciężkiej chorobie i pobycie w poznańskim Hospicjum Palium odszedł jej ukochany mąż - Jacek Gulczyński - ceniony artysta, fotograf i grafik, a Ostrowska stanęła przed najtrudniejszym wyzwaniem swojego życia, czyli pożegnaniem człowieka, z którym była związana od ponad trzech dekad.
Poznali się w świecie sztuki, który był im obu bardzo bliski. On grafik, fotograf i artysta wizualny. Ona wokalistka i ikona polskiej sceny muzycznej. Ich relacja od początku opierała się na wzajemnym zrozumieniu i szacunku dla swojej pracy, ale przede wszystkim na codzienności, którą budowali razem, z dala od medialnego zgiełku. Ostrowska wielokrotnie podkreślała, że Jacek był dla niej nie tylko mężem, ale też najlepszym przyjacielem. Kimś, kto znał ją bez scenicznych masek i wiedział, jaka jest naprawdę.
Przez wiele tygodni po pogrzebie wokalistka nie udzielała się publicznie, skupiając się na codziennych zajęciach i w spokoju przeżywając żałobę. Brak aktywności w social mediach i ograniczona obecność medialna pokazały, jak głęboka była ta strata.

Żałoba, fizyczne wyczerpanie i droga powrotu
Wizyta w “Dzień Dobry TVN” była pierwszym publicznym wystąpieniem Małgorzaty Ostrowskiej od osobistej tragedii. Był to moment, który wielu fanów i sympatyków obserwowało z uwagą, wiedząc, że dla artystki to nie jest zwykła rozmowa, lecz krok w kierunku konfrontacji z własnym bólem i żałobą.
W wywiadzie artystka nie ukrywała emocji. Wyraziła wdzięczność za wszystkie lata wspólnego życia i podkreśliła, jak bardzo trudne jest przejście przez żałobę. Jej słowa były głęboko poruszające nie tylko dla tych, którzy śledzili jej karierę, ale przede wszystkim dla tych, którzy znają uczucie straty bliskiej osoby, bo choć Ostrowska jest postacią rozpoznawalną to, ból, który opisała, jest uniwersalny i bardzo ludzki.
Opowiedziała nie tylko o emocjach, ale też o fizycznych konsekwencjach żałoby. Jak sama przyznała, straciła kondycję i zdrowie, bo ostatnie miesiące życia Jacka Gulczyńskiego skupiały jej całą uwagę tak bardzo, że często zapominała o sobie. To doświadczenie wielu osobom może wydawać się znajome. Troska o bliskiego, poczucie obowiązku, a potem pustka, gdy w jednym momencie wszystko się kończy.
Nie sądziłam, że taka sytuacja może uderzyć psychicznie, to wiadomo, ale i fizycznie. Okazuje się, że traci się kondycję, często traci się też zdrowie. To jest sprawa tego, że ostatnie miesiące były skierowane w kompletnie innym kierunku, w kierunku innej osoby, opieki, załatwiania mnóstwa rzeczy i człowiek troszeczkę zapomina o sobie - mówiła w “Dzień Dobry TVN”.
Ostrowska podkreśliła również, jak ważne w tym trudnym okresie było dla niej wsparcie. Przyznała, że bez pomocy najbliższych, swojego zespołu, menedżerów i przyjaciół trudno byłoby jej w ogóle funkcjonować. To właśnie ludzie wokół niej - ich cierpliwość, zrozumienie i gotowość do pomocy - pozwalają jej powoli wracać do rytmu dnia i do tego, co kiedyś dawało jej radość
Nie zabrakło też słów o muzyce, która od zawsze była dla Ostrowskiej nie tylko pracą, ale i sposobem wyrażania najgłębszych emocji. Teraz, gdy po raz pierwszy od dłuższego czasu wraca do publicznych wystąpień, muzyka znów staje się dla niej odskocznią. W rozmowie dała fanom i widzom nie tylko kawałek siebie, ale też nadzieję, że nawet po największej stracie można odnaleźć siłę, by iść dalej.
Muzyka jak najbardziej i to, że mam cudowny zespół ludzi. Mówię o zespole, całej ekipie, managemencie, którzy mnie wspierają i z dużą wyrozumiałością, cierpliwością czekają, aż się podniosę. To, co przeżywam, to jest inaczej niż to, co prezentuję na zewnątrz. Do tego, żeby było ok, bardzo często trzeba pomocy ludzi życzliwych.
Wyraz pamięci
Podczas wywiadu Małgorzata Ostrowska opowiedziała także o tym, jak pamięć o Jacku Gulczyńskim przenika jej życie codzienne i artystyczne plany na przyszłość. Jednym z najbardziej poruszających gestów był jej wybór, by przekazać grafikę ze swoim zdjęciem autorstwa męża na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Gest ten pokazuje, że choć Jacek odszedł to, jego twórczość wciąż żyje i ma moc niesienia dobra.
Ja myślałam, że po raz pierwszy w życiu niczego nie przekażę, nie miałam głowy i siły do tego, ale natknęłam się przy porządkowaniu pracowni na tę grafikę. Pomyślałam, że może nie jest za późno. Można licytować - powiedziała Ostrowska.
Przypomniała, jak ważne były dla nich wspólne chwile zarówno te pełne śmiechu, jak i te trudne, gdy Jacek walczył z chorobą. Wspomnienia te malują obraz nie tylko miłości, ale też partnerstwa, codziennego wspierania się nawzajem, dzielenia pasji i wzajemnej inspiracji. Dla wielu fanów to nie tylko przypomnienie ich wspólnej historii, ale także lekcja o tym, jak miłość i sztuka mogą się przeplatać, tworząc coś, co wykracza poza czas i pojedyncze życie.
Ostrowska zakończyła swoją opowieść refleksją, że choć żałoba jest podróżą, która zmienia człowieka na zawsze, może też prowadzić do nowego początku w postaci ponownego odnalezienia siebie i swojej drogi.
