Niebywałe sceny na pogrzebie Bożeny Dykiel. Ksiądz musiał pilnie przerwać ceremonię
W Kościele Środowisk Twórczych trwało ostatnie pożegnanie wybitnej aktorki Bożena Dykiel. Uroczystość była pełna wzruszeń, osobistych wspomnień i ciepłych słów o artystce, która dla wielu była ikoną sceny, a dla rodziny – sercem domu. Szczególnie poruszającym momentem było odczytanie listu od bliskich. Niestety, podczas mszy doszło również do sytuacji, która wywołała poruszenie wśród zgromadzonych.
- Wzruszające pożegnanie i list od wnuków
- Niespodziewane zakłócenie podczas kazania
- Bożena Dykiel – artystka i ukochana babcia
Pogrzeb Bożeny Dykiel
Świątynia wypełniła się rodziną, przyjaciółmi, przedstawicielami środowiska artystycznego oraz wiernymi fanami twórczości Bożeny Dykiel. W ciszy przerywanej modlitwą i śpiewem żałobnych pieśni wspominano kobietę, która przez dekady obecna była na scenie teatralnej i ekranie, a prywatnie pozostawała osobą niezwykle ciepłą i oddaną bliskim.
Centralnym punktem uroczystości była homilia, podczas której kapłan przywoływał nie tylko artystyczne dokonania aktorki, lecz także jej wrażliwość i dobroć. Podkreślał, że za sceniczną charyzmą kryła się osoba skromna, życzliwa i zawsze gotowa do pomocy. Wiele osób nie kryło łez, słuchając słów o jej sile charakteru i pogodzie ducha.
Najbardziej poruszającą częścią nabożeństwa było odczytanie listu od bliskich aktorki. Duchowny przeczytał słowa, które poruszyły wszystkich obecnych:
Babcia była wspaniałym, cudownym i ciepłym człowiekiem. Dbała o wszystkich, zawsze uśmiechnięta. Była słońcem – naszym słońcem, które o wiele za wcześnie zgasło. Bożenko, bardzo cię kochamy i strasznie tęsknimy.
W kościele zapanowała głęboka cisza, a wiele osób ocierało łzy.

Skandal na pogrzebie
Niestety, podczas mszy świętej doszło do sytuacji, która wyraźnie zaniepokoiła prowadzącego nabożeństwo. W trakcie kazania w kościele zaczęły rozbrzmiewać dźwięki telefonów komórkowych. Sygnały powtarzały się kilkakrotnie, przerywając skupienie i modlitwę. W pewnym momencie kapłan musiał przerwać homilię, by zwrócić uwagę wiernym.
Jak relacjonuje informator „Super Expressu”, obecny w świątyni, sytuacja wywołała wyraźne poruszenie:
Komuś dzwoni i ksiądz przerwał kazanie. Ludzie się oburzyli i też zwrócili uwagę – przekazano.
Wiele osób uznało to za niestosowne zachowanie w tak podniosłym momencie.
Ostatnie pożegnanie
Po krótkiej chwili napięcia nabożeństwo wróciło do swojego spokojnego rytmu. Kapłan dokończył homilię, a zgromadzeni skupili się ponownie na modlitwie i wspomnieniach. Mimo nieprzyjemnego incydentu uroczystość zachowała godny charakter, a najważniejsze pozostało pożegnanie kobiety, która przez lata dawała ludziom radość i wzruszenie.
Bożena Dykiel zapisała się w historii polskiej kultury jako artystka wyrazista, pełna temperamentu i scenicznej prawdy. Jednak dla rodziny była przede wszystkim opoką i źródłem miłości. Wspomnienia przywoływane podczas ceremonii pokazały, że jej życie nie ograniczało się do ról – było wypełnione troską o innych i codziennym ciepłem.
Ostatnie pożegnanie stało się chwilą refleksji nad kruchością życia, ale też nad siłą pamięci. Słowa wnuków, łzy bliskich i wspólna modlitwa stworzyły obraz kobiety, która pozostawiła po sobie nie tylko artystyczny dorobek, lecz przede wszystkim miłość. Choć „ich słońce” zgasło, jak napisano w liście, jego blask pozostanie w sercach rodziny, przyjaciół i widzów na długie lata.

