Pocałunek na parkiecie „TzG”. Jakimś cudem wszyscy to przegapili
Był blask, był pot, były emocje – i było coś jeszcze. Pomiędzy Sebastianem Fabijańskim a Julią Suryś doszło do pocałunku. Piąty odcinek 18. edycji „Tańca z Gwiazdami" okazał się wieczorem, który trudno będzie szybko zapomnieć.
To mogło umknąć widzom
Piąty odcinek 18. edycji „Tańca z Gwiazdami" to wieczór wyjątkowy i to z kilku powodów. Odcinek toczy się pod hasłem „Guilty pleasure", a uczestnicy po raz pierwszy w tej edycji otrzymali możliwość samodzielnego wyboru piosenek do swoich choreografii. To drobna na pozór zmiana zasad, która w praktyce wywróciła do góry nogami całą dramaturgię programu – każdy wybór muzyczny to wyraz osobowości, a nie tylko zadanie do odrobienia.
Stawka w tym odcinku jest wyjątkowo wysoka i nie chodzi tylko o punkty. Ponieważ podczas poprzedniego, rodzinnego odcinka produkcja zadecydowała, że nikt nie odpadnie, a konsekwencją tej decyzji jest podwójne pożegnanie już dziś wieczorem.
Na parkiecie walczy dziś dziesięć par, a jury stanowią niezmiennie Iwona Pavlović, Ewa Kasprzyk, Rafał Maserak i Tomasz Wygoda. Atmosfera napięcia jest więc wyjątkowo gęsta – każdy taniec może okazać się ostatnim. W 18. edycji dzieje się jednak znacznie więcej niż pokazują kamery.

Fabijański i Suryś wciąż w grze
Sebastian Fabijański i Julia Suryś wybrali na swój guilty pleasure numer jeden polskiej disco polo – „Halo tu Londyn" zespołu Weekend. To był wybór śmiały i przewrotny zarazem: aktor znany z poważnych ról filmowych postawił na melodię, która przez lata była synonimem wstydliwej przyjemności milionów Polaków. Duet zaprezentował choreografię nabitą energią, wyraźnym rytmem i nieodpartym wdziękiem, który od początku tej edycji staje się ich znakiem rozpoznawczym.
Para zebrała od jurorów 38 punktów – tyle samo, ile wcześniej zdobyła za paso doble. W poprzednich odcinkach Fabijański i Suryś zgarniali kolejno 36 punktów za cha-chę i 38 za paso doble, więc dzisiejsza nota utrzymuje ich w czołówce stawki i potwierdza, że nie jest to przypadkowy duet, lecz para z prawdziwym potencjałem.
Iwona Pavlović, słynąca z surowych i bezkompromisowych ocen, nie szczędziła jednak uwag:
Taki począteczek to cudeńko. Piękny, fajny, konkretny. Zabrakło mi jednej rzeczy. Disco jest tańczone mocniej z przepony.
Pocałunek
Parkiet to nie jedyne miejsce, gdzie między Sebastianem Fabijańskim a Julią Suryś iskrzy. Podczas sesji zdjęciowej po występie oboje pozowali do pamiątkowych fotek, gdy nagle kamery uchwyciły coś, co natychmiast zelektryzowało obserwatorów. Przez ułamek sekundy wyglądało, jakby Sebastian pochylał się w stronę Julii z wyraźną intencją – zbliżenie twarzy, spojrzenie, pauza. Chwila tak niejednoznaczna, że internet momentalnie podzielił się na dwa obozy: tych, którzy widzieli w tym niewinne zamieszanie przy kadrze, i tych, którzy byli przekonani, że dzieje się coś więcej.
A potem – Julia wzięła sprawy w swoje ręce. Bez ostrzeżenia, z uśmiechem od ucha do ucha, pocałowała Sebastiana w policzek. Krótko, spontanicznie, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie. Fabijański zareagował tak, jak reaguje się na niespodzianki, których się jednak gdzieś głęboko spodziewało — szerokim uśmiechem i lekkim zaczerwieniem. Widzowie obecni na planie podobno zareagowali natychmiastowym aplauzem.
Czy to tylko radość z dobrze zatańczonego numeru i czysta partnerska euforia? Być może. Ale „Taniec z Gwiazdami" ma długą i bogatą historię udowadniania, że parkiet robi z ludźmi rzeczy, których żaden scenariusz by nie wymyślił.

