Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Ten występ przejdzie do historii "Mam Talent". Jurorzy nie wytrzymali, ale Krupińska przeszła samą siebie
Dorota Łukasik
Dorota Łukasik 28.03.2026 21:53

Ten występ przejdzie do historii "Mam Talent". Jurorzy nie wytrzymali, ale Krupińska przeszła samą siebie

Ten występ przejdzie do historii "Mam Talent". Jurorzy nie wytrzymali, ale Krupińska przeszła samą siebie
fot. Facebook

Dziś padł moment, na który czekała cała Polska – złoty przycisk w „Mam Talent” wreszcie został wciśnięty. Uczestnik, który kilka sekund temu jeszcze stawiał niepewne kroki na scenie, nagle stał się bohaterem całego sezonu. Jurorzy patrzyli z niedowierzaniem, publiczność wybuchła oklaskami, a my wszyscy poczuliśmy ten moment zawieszonej w czasie telewizyjnej magii.

17. edycja „Mam Talent”

Każda edycja „Mam Talent” próbuje nas przekonać, że tym razem będzie inaczej. Że więcej emocji, więcej wzruszeń, więcej najlepszych występów w historii programu. I choć brzmi to jak telewizyjna mantra powtarzana od lat, to trzeba przyznać – coś w tym jednak jest. Szczególnie gdy w grę wchodzi złoty przycisk.

To nie jest zwykły gadżet sceniczny. To narzędzie narracyjne, które działa jak przycisk „przyspiesz” dla kariery uczestnika. Nagle wszystko zwalnia: kamera skupia się na twarzach jurorów, publiczność wstrzymuje oddech, a my – nawet jeśli wcześniej ironicznie komentowaliśmy kolejne występy – zaczynamy się zastanawiać, czy właśnie jesteśmy świadkami czegoś większego.

W poprzednich odcinkach 17. edycji nie brakowało momentów, które aż prosiły się o ten gest. Byli uczestnicy, którzy wchodzili na scenę nieśmiało, niemal przepraszając za swoją obecność, a po kilkudziesięciu sekundach zmieniali atmosferę całego studia. Były też występy perfekcyjne technicznie, które jednak pozostawiały lekki niedosyt – jakby wszystko było na swoim miejscu, tylko serce zostało gdzieś za kulisami.

Złoty przycisk w tej edycji znów budzi ogromne emocje i natychmiast wywołuje reakcje widzów – zarówno entuzjastyczne, jak i sceptyczne. I trudno się dziwić. To przecież decyzja, która omija wszystkie etapy pośrednie i wysyła uczestnika prosto do półfinałów. Jedni widzą w tym skrót do sukcesu, inni – ryzyko, że ktoś nie zdąży się rozwinąć.

Ten występ przejdzie do historii "Mam Talent". Jurorzy nie wytrzymali, ale Krupińska przeszła samą siebie
„Mam Talent”, fot. Facebook

Najlepsze występy w 17. „Mam Talent”

Jeśli ktoś liczył na spokojny sezon, w którym nic nas nie zaskoczy, to już po pierwszych odcinkach musiał zmienić zdanie. 17. edycja „Mam Talent” zdaje się działać według prostej zasady: skoro widzowie widzieli już wszystko, pokażmy im coś jeszcze.

Jednym z najbardziej wyrazistych trendów ostatnich odcinków jest powrót do emocji w najczystszej formie. Nie chodzi już tylko o spektakularne efekty czy perfekcyjne choreografie, ale o coś, co trudniej uchwycić – autentyczność. Uczestnicy coraz częściej wychodzą na scenę nie po to, by „zrobić show”, ale by opowiedzieć swoją historię. A widzowie, o dziwo, kupują to bez zastrzeżeń.

Pierwszym złotym przyciskiem tego sezonu została uhonorowana 10‑letnia Nina Żubrowska Mestre z Krakowa. Jej występ w pierwszym odcinku był pełen emocji, dojrzałości i wyjątkowej wrażliwości muzycznej. To właśnie po jej prezentacji Julia Wieniawa bez wahania nacisnęła złoty przycisk, wysyłając dziewczynkę bezpośrednio do półfinałów. Scena z konfetti i łzami wzruszenia Niny to obrazek, który wielu widzów zapamięta na długo, bo rzadko kiedy tak młody uczestnik potrafi poruszyć i publiczność, i jurorów w równym stopniu.

W drugim odcinku 17. sezonu to Agustin Egurrola zdecydował się nacisnąć buzzer po fenomenalnym występie Ilia Med. Ten 26‑letni tancerz, łączący w swojej choreografii teatr, taniec i ekspresję sceniczną w stylu pole dance, sprawił, że juror wstał z miejsca i z entuzjazmem podziękował artyście za to, co zobaczył. To był moment, który nie tylko przyspieszył puls fanów programu, ale też został uznany przez część widzów za jedną z najbardziej oryginalnych decyzji tej edycji.

W trzecim odcinku pojawiło się coś, czego zapewne nikt się nie spodziewał: złoty przycisk otrzymał… człowiek z publiczności. Maksymilian Rąpel, który przyjechał do studia tylko po to, by wesprzeć swojego młodszego brata, został wyróżniony przez Jana Pirowskiego. Niecodzienna sytuacja, w której ktoś, kto nie był pierwotnie uczestnikiem przesłuchań, a zgłosił się z widowni i otrzymał złoty przycisk, wywołała spore poruszenie w mediach społecznościowych i wśród fanów formatu.

W kolejnych odcinkach Mam Talent 17 złoty przycisk padł jeszcze dwukrotnie. Zosia Kwiatkowska, młoda wokalistka o niezwykłej barwie głosu, oczarowała jurorów swoim występem i natychmiast została wysłana do półfinałów. Z kolei Marcin „Flash” Nowak, iluzjonista i performer sceniczny, zdobył złoty przycisk za spektakularny pokaz magii połączony z choreografią, który wywołał owacje na stojąco.

Co łączy te momenty? Każdy z tych złotych buzzerów to nie tylko awans do kolejnego etapu, ale też silny sygnał ze strony jury, że talent może przyjść z najbardziej niespodziewanych miejsc. Złoty przycisk stał się więc nie tylko narzędziem fabularnym, ale też sposobem na pokazanie, że format potrafi zaskoczyć.

Liza & Dina: złoty przycisk i spektakularny występ z psem

Dzisiejszy odcinek „Mam Talent” zapisze się wyjątkowo w pamięci fanów talent‑show – i to nie tylko za sprawą samego występu, ale przez moment, który mógłby spokojnie trafić do telewizyjnego podręcznika dramaturgii. Prowadząca Paulina Krupińska postanowiła użyć złotego przycisku, wysyłając prosto do półfinałów duet, który łączy… człowieka i psa.

Na scenie pojawiła się Liza & Dina – tandem, o jakim świat talent‑show być może jeszcze nie słyszał. Elizaveta „Liza” Labunets, studentka Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, zaprezentowała dynamiczny pokaz taneczno‑kynologiczny z towarzyszącą jej Diną, psem, z którym trenuje od lat w dyscyplinach takich jak agility i dogdancing.

Ich występ wyróżniał się świeżością podejścia i prawdziwą więzią między uczestniczką a jej czworonożną partnerką – coś, co nie umknęło uwadze jury. W chwili, gdy publiczność jeszcze dopiero chłonęła precyzję ruchów i synchroniczne sekwencje, jurorka Paulina Krupińska zdecydowała się wcisnąć złoty przycisk, automatycznie przyznając Lizie i Dinie miejsce w półfinałach. To kolejna odsłona telewizyjnej magii, która wciąż potrafi zaskakiwać.

Ta decyzja nie była tylko formalnym awansem do kolejnego etapu – była wyraźnym sygnałem, że jury programu docenia zarówno kreatywność, jak i trud włożony w stworzenie czegoś niecodziennego. Choć w „Mam Talent” często nagradzane są wielkie głosy, spektakularne choreografie czy ekstremalne umiejętności, dzisiejszy złoty przycisk podkreśla, że za równie silne wrażenia mogą odpowiadać… dobrze wyszkolone komendy, zgrany duet i serce, jakie Liza i Dina włożyły w swój występ.

Ten występ przejdzie do historii "Mam Talent". Jurorzy nie wytrzymali, ale Krupińska przeszła samą siebie
 
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: Mam talent TVN
Wybór Redakcji
Trump kontakty handlowe
Europejski kraj postawił się USA. Trump stracił cierpliwość. "Zerwiemy całkowicie handel"
None
Wielki ryk na parkiecie „TzG”. To się wydarzyło
None
Plejada gwiazd w „Tańcu z Gwiazdami”. Nie do wiary, kto pojawił się w studiu
None
Maserak naprawdę TO zrobił. Wyszedł zza stołu jurorskiego i nagle
Taniec z Gwiazdami
Trwa "Taniec z Gwiazdami", a tu takie wieści za kulisami. Wszyscy patrzą tylko na nich
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji