Pięć powodów, dla których „Samotnik” to idealny film na walentynki. Film w kinach od 13 lutego
Walentynki nie są tylko dla romantyków w pastelach. Czasem najlepszym prezentem jest bilet do kina na film z charyzmatycznym samotnikiem, który nie potrzebuje róż i kolacji przy świecach, żeby rozpalić emocje. Oto pięć powodów, dla których „Samotnik” z Jasonem Stathamem to strzał w dziesiątkę na romantyczny, walentynkowy weekend.
- Jason Statham to definicja męskiej atrakcyjności
- Emocje zamiast róż i czekoladek
- Kino dla tych, którzy nie lubią walentynkowych klisz
- „Samotnik” - o filmie
Jason Statham to definicja męskiej atrakcyjności
Powód pierwszy: Jason Statham to definicja męskiej atrakcyjności
Nie ma tu miejsca na cukierkowy romantyzm. Jest za to Jason Statham w topowej formie: surowy, skupiony, magnetyczny. Jego ekranowa obecność działa jak afrodyzjak. Jest niewymuszona, intensywna, oparta na sile charakteru, a nie pustych gestach. To typ męskości, który przyciąga spojrzenia… i zostaje w głowie długo po seansie.

Powód drugi: Samotny facet zamiast księcia z bajki
Bohater „Samotnika” nie jest ideałem z komedii romantycznej. To mężczyzna który idzie sam, nie prosi o uwagę i nie składa pustych obietnic. Nie jest ideałem z bajki. Jest kimś znacznie ciekawszym. W walentynki taki typ działa lepiej niż tysiąc wyznań miłości.
Emocje zamiast róż i czekoladek
Powód trzeci: Emocje zamiast róż i czekoladek
„Samotnik” oferuje to, czego często brakuje walentynkowym premierom: prawdziwe napięcie, autentyczne emocje i historię, która angażuje. To idealna propozycja dla par, które wolą adrenalinę niż pluszowe misie, oraz dla singli, którzy chcą spędzić wieczór w towarzystwie kogoś naprawdę charyzmatycznego.
Kino dla tych, którzy nie lubią walentynkowych klisz
Powód czwarty: Kino dla tych, którzy nie lubią walentynkowych klisz
Kolacja przy świecach? Przewidywalna. Film ze Stathamem? Zawsze dobry pomysł. „Samotnik” przełamuje schematy i pokazuje, że walentynki można przeżyć z pazurem. Idealne kino na randkę inną niż wszystkie.

Powód piąty: Seans razem albo solo
To film, który działa w każdej konfiguracji. Jest idealny dla par, które cenią mocne kino i charyzmatycznych bohaterów, jak dla singli, którzy nie zamierzają świętować walentynek w samotności… Przecież na ekranie czeka Jason Statham w roli samotnika.
Czasem najlepszą walentynkową randką jest ta z kinem, które nie udaje, że miłość zawsze jest prosta.
„Samotnik” - o filmie
Michael wiedzie samotne życie na wyspie u wybrzeży Szkocji. Przed laty zerwał ze swoją przeszłością agenta sił specjalnych, gdy odkrył prawdziwe zamiary swoich zwierzchników. Wie doskonale, że na jego głowę wydany został wyrok. Gdy pewnego dnia ratuje tonącą w sztormowym morzu dziewczynkę, znów trafia na radar swoich wrogów. Jego schronienie przestało być bezpieczne, a on i jego niewinna podopieczna stają się celem wyszkolonych zabójców. Michael nie ma wyboru. Musi wrócić do wielkiego miasta, by ujawnić spisek na szczytach władzy, dopaść swoich prześladowców i bezlitośnie wymierzyć sprawiedliwość.
Reżyseria: Ric Roman Waugh („Greenland”, „Świat w ogniu”, „Kandahar”)
Obsada:
- Jason Statham („Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw”, „Transporter”, „Niezniszczalni”, „The Meg”, „Przekręt”, „Agentka”, „Jeden gniewny człowiek”, „Pszczelarz”)
- Bill Nighy („To właśnie miłość”, „Czas na miłość”, „Hotel Marigold”, „Omen: Początek”, „Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka”)
- Naomi Ackie („Mrugnij dwa razy”, „Czwartkowy Klub Zbrodni”, „Mickey 17”, „Whitney Houston: I Wanna Dance With Somebody”)
- Bodhi Rae Breathnach („Hamnet”, „Obserwowani” - serial)
Gatunek: akcja
Produkcja: USA / Wlk. Brytania 2026
Dystrybucja w Polsce: Monolith Films
Informacja prasowa