Nie żyje Lidia Krupa-Surdyka! Żałoba w świecie sportu
Polska piłka ręczna pogrążyła się w żałobie po stracie jednej ze swoich najjaśniejszych postaci. Lidia Krupa-Surdyka, ikona Cracovii i wieloletnia reprezentantka kraju, zmarła 6 marca 2026 roku, pozostawiając po sobie pustkę, której nie sposób wypełnić. Informacja przekazana przez Małopolski Związek Piłki Ręcznej wstrząsnęła środowiskiem sportowym, przypominając o odejściu zawodniczki, która kładła fundamenty pod rozwój tej dyscypliny w Polsce. Przez dekady była symbolem wierności barwom klubowym i niezwykłego hartu ducha, a jej sportowy życiorys to gotowy scenariusz na film o pasji, która nie zna granic wieku.
Dziewięć tytułów i era "Pasiastych"
Kariera Lidii Krupy-Surdyki przypadła na czasy, które dla współczesnych kibiców mogą brzmieć egzotycznie. Zaczynała bowiem w epoce, gdy w Polsce równolegle rywalizowano w dwóch odmianach piłki ręcznej: klasycznej "siódemce" oraz rozgrywanej na otwartych stadionach "jedenastce". To właśnie w barwach krakowskiej Cracovii zawodniczka święciła swoje największe triumfy, stając się filarem drużyny, która zdominowała krajowe podwórko.
Złota era: W latach 50. i 60. wywalczyła z klubem aż dziewięć tytułów mistrzyni Polski.
Wicemistrzostwa: Do swojej bogatej kolekcji dołożyła sześć srebrnych medali, co czyni ją jedną z najbardziej utytułowanych szczypiornistek w historii "Pasiastych".
Lokalna duma: Jej postawa na boisku budowała prestiż krakowskiego sportu, inspirując kolejne pokolenia dziewcząt do chwycenia za piłkę.
Reprezentacyjna duma na światowych parkietach
Lidia Krupa-Surdyka była nie tylko lokalną bohaterką, ale przede wszystkim filarem drużyny narodowej. W biało-czerwonych barwach wystąpiła 37 razy, udowadniając swój kunszt na największych międzynarodowych imprezach. W 1957 roku była częścią historycznego składu, który zajął wysokie, siódme miejsce na mistrzostwach świata w odmianie siedmioosobowej.
Jej wszechstronność potwierdził kolejny mundial, tym razem w odmianie jedenastoosobowej (1960 r.), gdzie Polki wywalczyły szóstą lokatę. W tamtych realiach sportowych wyniki te budziły ogromne uznanie i stawiały polski szczypiorniak w ścisłej światowej czołówce. Dla Pani Lidii gra z orzełkiem na piersi była najwyższym honorem, a zaangażowanie, jakie wkładała w każdy mecz, stało się wzorcem dla późniejszych kadrowiczek.
Życie splecione z piłką i wielka miłość
Losy Lidii Krupy-Surdyki były nierozerwalnie związane z piłką ręczną również w sferze prywatnej. W 1958 roku poślubiła Edwarda Surdykę, wybitnego trenera Cracovii i późniejszego selekcjonera reprezentacji Polski kobiet. Ich małżeństwo, oparte na wspólnych wartościach i sportowej pasji, trwało aż 60 lat – aż do śmierci szkoleniowca w 2018 roku. Para ta tworzyła jeden z najbardziej szanowanych duetów w polskim sporcie.
Nawet po zakończeniu czynnej kariery zawodniczej, Pani Lidia nie potrafiła rozstać się ze swoim ukochanym klubem. Do ostatnich lat życia aktywnie działała w Radzie Seniorów Cracovii, służąc radą i doświadczeniem. Jak podkreślił Małopolski Związek Piłki Ręcznej, była ona „symbolem pokolenia sportowców, którzy swoją pasją i oddaniem budowali historię”. Jej odejście to koniec pewnej epoki, ale pamięć o jej sukcesach pozostanie na stałe zapisana w kronikach polskiego sportu.