Anna Lewandowska powiedziała to wprost. "Najgorszy dzień"
Jedno zdanie rzucone ze sceny, śmiech na sali i temat, który miał zniknąć razem z ostatnimi brawami. A jednak wraca – i to w zupełnie innym tonie. Im więcej Anna Lewandowska mówi dziś o codzienności, tym wyraźniej widać, że za idealnym obrazkiem kryje się rozmowa, której nie da się już dłużej odkładać.
- Robert i Anna Lewandowscy
- Anna Lewandowska na Gali Mistrzów Sportu 2026
- Kryzys Anny Lewandowskiej?
Robert i Anna Lewandowscy
Gdy w polskim show-biznesie pada hasło „związek idealny”, niemal automatycznie pojawiają się nazwiska Roberta i Anny Lewandowskich. Od ślubu w 2013 roku uchodzili za wzorcową parę sukcesu – prywatnego i zawodowego – której historia przez lata układała się w niemal podręcznikową opowieść o ambicji, konsekwencji i wspólnym celu. Poznali się jeszcze w czasach studenckich, na długo przed tym, zanim Robert stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych piłkarzy świata, a Anna zbudowała własne, imponujące imperium związane z fitnessem, dietetyką i zdrowym stylem życia.
Przez lata konsekwentnie wzmacniali swój wizerunek jako małżeństwa opartego na partnerstwie i żelaznej dyscyplinie. Wspólne treningi, rodzinne zdjęcia, motywacyjne hasła i dwie córki wychowywane z dala od skandali – wszystko to składało się na obraz niemal idealnie zaprojektowanej codzienności. Anna nigdy nie była wyłącznie „żoną piłkarza”: aktywnie uczestniczyła w budowaniu formy Roberta, odpowiadała za jego dietę, wielokrotnie reprezentowała go publicznie i sama stała się marką o globalnym zasięgu. Razem stworzyli biznesowo-medialny duet, który wydawał się odporny na kryzysy i plotki.
Przeprowadzka do Hiszpanii i nowy rozdział w FC Barcelonie miały być naturalną kontynuacją tej historii – kolejnym etapem życia w rytmie sukcesu. Tymczasem w ostatnich miesiącach w uważnym oku internautów zaczęły pojawiać się rysy. Brak wspólnych zdjęć w kluczowych momentach, samodzielne aktywności Anny, nagrania z tanecznych treningów i rosnąca niezależność medialna szybko uruchomiły machinę domysłów. Plotkarskie serwisy i media społecznościowe zaczęły zadawać pytanie, które wcześniej wydawało się niemal niemożliwe: czy Lewandowscy przechodzą kryzys?
Skala spekulacji była na tyle duża, że Anna Lewandowska – znana z dużej powściągliwości w sprawach prywatnych – zdecydowała się zareagować. Wprost odniosła się do krążących plotek, dając jasno do zrozumienia, że doniesienia o rzekomych problemach w małżeństwie są mocno przesadzone. Z jej słów wyłania się obraz nie rozpadu, lecz zmiany akcentów: nowego etapu życia, w którym większą rolę odgrywa autonomia, rozwój osobisty i realizowanie własnych pasji. Bachata, na którą postawiła Anna, stała się symbolem tej przemiany – dla jednych inspirującej, dla innych niepokojącej.
Choć instagramowy obraz „pary idealnej” uległ wyraźnej korekcie, nie oznacza to automatycznie kryzysu. Raczej próbę odnalezienia równowagi w nowej rzeczywistości, w której każde z nich ma własną przestrzeń i własne tempo. Media chętnie widziałyby tu dramatyczny zwrot akcji, jednak na razie wszystko wskazuje na to, że Lewandowscy zamiast skandalu wybierają redefinicję – mniej perfekcyjną wizualnie, za to bardziej realistyczną.

Anna Lewandowska na Gali Mistrzów Sportu 2026
Gala Mistrzów Sportu 2026 przyniosła scenę, która w pierwszej chwili została odebrana jako lekki, niemal towarzyski żart, rzucony z uśmiechem do publiczności. Anna Lewandowska, odbierając nagrodę w imieniu męża, pozwoliła sobie na osobistą uwagę, mówiąc, że nie może się już doczekać chwili, gdy Robert „przejdzie na emeryturę”. Wtedy sala wybuchnęła śmiechem, a całość potraktowano jak sympatyczną anegdotę z życia jednej z najbardziej znanych par w Polsce. Dziś jednak, w świetle kolejnych wypowiedzi Anny, tamte słowa zaczynają brzmieć zupełnie inaczej – jak zapowiedź realnych napięć i głębszej refleksji nad ich wspólnym życiem.
„To sportowiec pełny pasji, sportowiec, który ma w sobie niesamowitą dyscyplinę, który ma w sobie cały czas cele i który zawsze chce odnosić sukcesy. Czy on jest uzależniony od sukcesu? Myślę, jak każdy z nas sportowiec, jest uzależniony od sukcesu, ale kochanie, czekam na ciebie kiedy też skończysz swoją karierę i będziemy mogli kosztować z życia, pięknego życia” – mówiła podczas imprezy.
Te słowa, wypowiedziane publicznie, dziś nabierają ciężaru. Nie brzmią już wyłącznie jak żartobliwe mrugnięcie okiem, lecz jak sygnał, że cena wielkiej kariery piłkarskiej zaczyna być coraz bardziej odczuwalna także w życiu prywatnym Lewandowskich. W szczerej rozmowie dla magazynu „Twój Styl” Anna Lewandowska otwarcie przyznała, że funkcjonowanie w cieniu napiętego kalendarza FC Barcelony i ciągłych zobowiązań sportowych to ogromne wyzwanie dla relacji. Prestiż, kontrakty i globalna rozpoznawalność nie rekompensują bowiem deficytu zwykłej codzienności – wspólnych poranków, spokojnych weekendów czy rodzinnych wakacji planowanych bez oglądania się na terminarz meczów.
Z jej wypowiedzi wyłania się obraz małżeństwa, które musiało skonfrontować się z nową rzeczywistością. Robert Lewandowski wciąż pozostaje bezwzględnie skuteczną „maszyną do strzelania goli”, ale życie na absolutnym sportowym topie, zwłaszcza w tak wymagającym klubie jak FC Barcelona, wiąże się z ogromnymi wyrzeczeniami. I to nie tylko dla samego zawodnika, lecz także dla jego najbliższych.
„Nasze kalendarze są ułożone pod mecze Roberta i szkołę Klary. Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. […] Robert zadeklarował, że gdy skończy karierę, zajmie się w wakacje dziećmi, a ja będę realizowała swoje projekty. Powiedziałam ze śmiechem, że nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia” – wyznała.
Ten fragment rozmowy odsłania kulisy życia, które z zewnątrz wygląda jak pasmo sukcesów, a w praktyce wymaga nieustannych kompromisów. Anna Lewandowska jasno daje do zrozumienia, że nie chce odkładać własnych ambicji i marzeń „na później”, czyli na moment sportowej emerytury męża. Z tekstu wyraźnie wynika, że za zamkniętymi drzwiami odbyła się między nimi bardzo poważna, być może przełomowa rozmowa – nie o drobiazgach, lecz o hierarchii wartości i granicach poświęcenia.
Wszystko wskazuje na to, że Lewandowscy stanęli w punkcie, w którym musieli zadać sobie fundamentalne pytanie: ile jeszcze są w stanie podporządkować rodzinne życie karierze sportowej, nawet tak spektakularnej jak ta w Hiszpanii. Coraz wyraźniej przebija z tych wypowiedzi przekonanie, że nawet największe sukcesy i międzynarodowa sława nie są warte utraty spokoju i równowagi w życiu rodzinnym. I choć nikt nie mówi tu o kryzysie wprost, to sygnał jest czytelny – czas na zmiany, zanim perfekcyjny mechanizm zacznie zgrzytać zbyt głośno.
Kryzys Anny Lewandowskiej?
Ostatnio Anna Lewandowska niespodziewanie podzieliła się z fanami kolejnymi bardzo osobistymi informacjami. Wprost przyznała, że przeżywa teraz trudny moment i ma poważny kryzys. Chodziło o jej przygotowania do zawodów sportowych Hyrox Bilbao - ekstremalnego wyzwania fitness, które łączy bieg z elementami treningu siłowego i wytrzymałościowego.
W relacji na Instagramie trenerka przekazała fanom:
„Wiecie, co? Dzisiaj mam chyba najgorszy dzień. Kryzys. W sobotę Bilbao Hyrox, a ja chyba mam ochotę się poddać”.
To szczere wyznanie zaskoczyło wielu, bo Lewandowska zwykle pokazuje się jako kobieta z żelazną wolą walki i niesłabnącą motywacją.
Dodała, że choć zwykle jest pełna energii i należy do osób niezwykle upartych w realizowaniu celów, tego dnia po prostu nie mogła się zmotywować. Jej wpis natychmiast podbił media społecznościowe - fanów poruszyło to, że ktoś tak silny i efektywny jak ona też ma swoje złe momenty.
Po treningu żona Roberta Lewandowskiego podzieliła się zdjęciami z plaży w Barcelonie i napisała, że piękne widoki poprawiły jej humor.
„A po bieganiu… takie cudne widoki” – oznajmiła trenerka.
