Znana artystka ostro o Ziobrze. Padły słowa, których nie da się zapomnieć
Jedna publikacja w mediach społecznościowych wystarczyła, by rozpętać kolejną falę politycznych emocji. Wpis znanej postaci ze świata kultury szybko przestał być tylko osobistą opinią, a stał się elementem ogólnopolskiej debaty.
- Kim jest Joanna Szczepkowska?
- Dlaczego jej głos znów wywołał poruszenie
- Co dokładnie napisała i do kogo to skierowała
Artystka, która od dawna nie milczy
Joanna Szczepkowska od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny teatralnej i filmowej. Aktorka, pisarka, felietonistka – przez dekady budowała pozycję artystki zaangażowanej, która nie boi się mówić tego, co myśli, nawet jeśli oznacza to wejście w konflikt z władzą, środowiskami politycznymi czy częścią opinii publicznej. W pamięci wielu Polaków zapisała się jako osoba, która w przełomowych momentach historii kraju zabierała głos w sprawach wykraczających daleko poza świat sztuki.
Od kilku lat jej aktywność w przestrzeni publicznej coraz mocniej przesuwa się w stronę komentowania bieżącej polityki. Szczepkowska nie ogranicza się do ogólnych deklaracji – reaguje na konkretne wydarzenia, nazwiska i decyzje, a swoje poglądy publikuje bezpośrednio w mediach społecznościowych, gdzie trafiają one do tysięcy odbiorców niemal natychmiast. Dla jednych jest to przejaw odwagi i obywatelskiej postawy, dla innych – niepotrzebne mieszanie świata kultury z ostrą walką partyjną.

Polityka, emocje i spirala wzajemnych oskarżeń
W ostatnich miesiącach atmosfera wokół polskiej polityki jest wyjątkowo gęsta. Zmiana władzy, wzajemne rozliczenia, zapowiedzi audytów i śledztw sprawiły, że dawni rządzący i obecna koalicja prowadzą wobec siebie bezpardonową wojnę na słowa.
W tej przestrzeni coraz częściej pojawiają się określenia takie jak „reżim”, „dyktatura” czy „polowanie na czarownice”, używane przez polityków opozycji wobec działań nowego rządu.
Z drugiej strony padają oskarżenia o nadużycia, łamanie prawa i niszczenie instytucji państwa w poprzednich latach.
Ten język konfliktu szybko przenika do debaty publicznej, mediów i komentarzy osób znanych z innych dziedzin życia. Artyści, publicyści i ludzie kultury coraz częściej czują się w obowiązku zająć stanowisko, a media społecznościowe stały się główną areną tej wymiany ciosów. Jedno zdanie potrafi wywołać reakcję lawinową, a ironiczna uwaga bywa szerzej komentowana niż oficjalne wystąpienia polityków.
Joanna Szczepkowska od dawna znajduje się w samym środku tego wiru. Wcześniej głośno krytykowała prezydenta Karola Nawrockiego, co doprowadziło nawet do oficjalnej polemiki z jego otoczeniem. Teraz jej uwaga skierowała się w stronę innej kluczowej postaci polskiej sceny politycznej, a sposób, w jaki to zrobiła, sprawił, że znów znalazła się na ustach komentatorów.
Gdy ironia spotyka nazwiska i wielką politykę
Dopiero na końcu tej historii pojawiają się konkretne nazwiska i powód całego zamieszania. W swoim najnowszym, bardzo obszernym wpisie w mediach społecznościowych Joanna Szczepkowska postanowiła skomentować fragmenty oświadczenia Zbigniewa Ziobry. Byłego ministra sprawiedliwości i jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci ostatnich lat nazwała złośliwie „naszym Węgrem o nazwisku Ziobro”, wyraźnie nawiązując do politycznych sympatii i sojuszy kojarzonych z obozem władzy z czasów rządów PiS.
Aktorka zapowiedziała, że jej komentarz będzie długi i bezpośredni, po czym zaczęła cytować i punktować wybrane fragmenty wypowiedzi Ziobry. Szczególną uwagę poświęciła narracji polityków PiS o „reżimie”, „dyktaturze” i „tyranii” obecnego rządu. Odniosła się przy tym do słów jednego z posłów, który przyznał, że kontrowersyjne wypowiedzi prawnika Waldemara Żurka były potępiane nawet przez osoby kojarzone z opozycją, takie jak Dominika Wielowieyska. To pozwoliło Szczepkowskiej zbudować ironiczną puentę: skoro w rzekomym „reżimie” możliwa jest tak szeroka i otwarta krytyka władzy, to jest to wyjątkowo osobliwy reżim.
Ale reżim! Strach się bać! Z tą myślą i życzeniami żeby świat miał tylko takie reżimy Was zostawiam na dobrą noc. Poważnie i o koniecznym stanowisku Unii w tej sprawie jutro. Do jutra!
Nie zabrakło też bardziej osobistego uderzenia w Ziobrę. Aktorka napisała, że „z Węgier do Polski jest ponad 800 kilometrów” i że „trzeba mieć bardzo długą rękę, żeby ją stamtąd przyłożyć”.
Była to metaforyczna aluzja do zarzutów o ogromne wpływy i nadużywanie władzy w czasach, gdy Ziobro kierował resortem sprawiedliwości i prokuraturą.
Całość wpisu wpisuje się w szerszy kontekst: wcześniej Szczepkowska krytykowała prezydenta Nawrockiego, co sprowokowało do reakcji jednego z jego najważniejszych doradców, prof. Andrzeja Nowaka, który wysłał do niej obszerny list polemiczny. Pokazuje to, że jej głos – choć pochodzi ze świata kultury – jest traktowany poważnie przez polityczne elity i staje się elementem realnej debaty.
Najnowszy atak na Ziobrę tylko potwierdził, że Joanna Szczepkowska nie zamierza wycofywać się z tej roli. Zapowiedziała nawet, że wróci do tematu i odniesie się także do stanowiska Unii Europejskiej. W epoce mediów społecznościowych jej bezpośrednie, ironiczne i mocno zaangażowane wpisy stają się jednym z wyrazistych głosów w polskiej wojnie narracji – głosem, który jednych zachwyca, innych oburza, ale rzadko pozostawia kogokolwiek obojętnym.
