Uwielbiany aktor zmarł przed chwilą, a na zbiórce dla wdowy taka suma. Gigantyczne środki
Śmierć uwielbianego aktora, który dla całego pokolenia pozostanie symbolem młodzieńczego buntu i romantyzmu, wstrząsnęła mediami. Jednak to, co dzieje się zaledwie kilkanaście godzin po oficjalnym potwierdzeniu najgorszych przypuszczeń, budzi jeszcze większe emocje. Przyjaciele rodziny, nie czekając na zakończenie okresu żałoby, podjęli radykalne działania. Ich celem jest ratowanie przyszłości osób, które dla zmarłego były całym światem. W sieci pojawił się oficjalny komunikat, który łamie serca nawet najtwardszym obserwatorom życia gwiazd.
Niewidzialna walka z dala od blasku fleszy
James Van Der Beek, którego miliony widzów pokochały za rolę w kultowym serialu „Jezioro marzeń”, przez lata starał się chronić swoją prywatność. Kiedy w 2023 roku usłyszał druzgocącą diagnozę – nowotwór jelita grubego w trzecim stadium – nie od razu zdecydował się na publiczne wyznanie. Dopiero rok później, z ogromną odwagą, podzielił się ze światem informacją o swojej chorobie. Jak się teraz okazuje, walka o zdrowie nie była jedynym wyzwaniem, z jakim musiał mierzyć się 48-letni aktor.
Choć w mediach społecznościowych James zawsze prezentował się jako dumny ojciec i kochający mąż, rzeczywistość za zamkniętymi drzwiami była naznaczona ogromnym trudem. Leczenie onkologiczne w Stanach Zjednoczonych wiąże się z astronomicznymi kosztami, które potrafią nadwyrężyć nawet największe majątki. Aktor, chcąc zapewnić bezpieczeństwo swoim bliskim, podejmował desperackie próby ratowania domowego budżetu. Jeszcze w zeszłym roku media obiegła informacja, że gwiazdor zdecydował się na wyprzedaż osobistych pamiątek z czasów swojej największej sławy.
Na licytacje trafiły unikatowe przedmioty z planu „Jeziora marzeń”, w tym kostiumy i elementy scenografii, a także charakterystyczne koszulki futbolowe z filmu „Luz blues”. W wywiadzie dla magazynu „People” Van Der Beek przyznawał, że nadszedł czas, by pożegnać się z przeszłością, by móc walczyć o przyszłość. Część środków wspierała fundacje onkologiczne, ale lwia część dochodów musiała zostać przeznaczona na bieżące rachunki medyczne, które z każdym miesiącem stawały się coraz trudniejsze do udźwignięcia.
Solidarność dawnych przyjaciół z planu
W tym najtrudniejszym czasie James nie został sam. Choć jego stan zdrowia często nie pozwalał mu na publiczne wystąpienia, jego dawni koledzy z branży pokazali, że więzi zawiązane na planie filmowym przed dwudziestoma laty wciąż są żywe. We wrześniu ubiegłego roku w Nowym Jorku doszło do niezwykłego spotkania. Obsada „Jeziora marzeń” zjednoczyła się, by wesprzeć fundację F Cancer oraz swojego chorującego przyjaciela.
Na miejscu pojawili się niemal wszyscy kluczowi aktorzy serii: Katie Holmes, Michelle Williams, Joshua Jackson, a także Busy Philipps i Mary-Margaret Humes. Choć samego Jamesa zabrakło na uroczystości ze względu na stan zdrowia, godnie reprezentowała go żona Kimberly wraz z gromadką dzieci. To wydarzenie było jasnym sygnałem dla fanów, że sytuacja jest poważna, choć nikt nie chciał dopuścić do siebie myśli o najgorszym scenariuszu. Wsparcie, jakie Van Der Beek otrzymał od „serialowej rodziny”, było dla niego ogromnym wzmocnieniem psychicznym w ostatnich miesiącach życia.
Wielka mobilizacja fanów i milionowa zbiórka
Prawdziwa lawina pomocy ruszyła jednak dopiero 11 lutego, tuż po tym, jak świat obiegła wiadomość o śmierci aktora. Przyjaciele rodziny, widząc tragiczną sytuację finansową, w jakiej pozostała wdowa z szóstką dzieci, założyli zbiórkę w serwisie GoFundMe. James Van Der Beek osierocił 15-letnią Olivię, 13-letniego Joshuę, 12-letnią Annabel, 9-letnią Emilię, 7-letnią Gwendolyn oraz zaledwie 4-letniego Jeremiaha.
Opis zbiórki nie pozostawia złudzeń co do powagi sytuacji. Czytamy w nim, że Kimberly i dzieci stają w obliczu „niepewnej przyszłości”, ponieważ przedłużająca się walka z rakiem i koszty opieki medycznej całkowicie pozbawiły rodzinę funduszy. Bliscy walczą o to, by dzieci mogły pozostać w swoim domu, kontynuować edukację i zachować choć odrobinę stabilizacji w tym traumatycznym czasie.
Reakcja internautów przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów.
Początkowy cel zbiórki: 350 tysięcy dolarów.
Błyskawiczna zmiana: Zaledwie kilka godzin po starcie, ze względu na ogromny odzew, cel zwiększono do 1,3 mln dolarów.
Stan na 12 lutego (godz. 7:00 czasu polskiego): Ponad 20,1 tysięcy osób wpłaciło łącznie 1,094 mln dolarów.
Rekordowa wpłata: Jeden z darczyńców przekazał jednorazowo aż 25 tysięcy dolarów.
Mimo że kwota rośnie w zawrotnym tempie, potrzeby rodziny Van Der Beeka są ogromne. James do ostatniej chwili starał się zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym, ale to właśnie solidarność obcych ludzi i wiernych fanów może okazać się kluczowa, by jego dzieci mogły spokojnie dorastać, nie martwiąc się o dach nad głową. Historia ta pokazuje, jak wielką cenę czasem płaci się za walkę o życie i jak wielka siła drzemie w społeczności, która wychowała się na ideałach Dawsona Leery’ego.