Przeczytał scenariusz i przeżył wstrząs! Gorzkie słowa Wonsa o nowym "Ranczu", zdradził smutne informacje
Grzegorz Wons kończy 74 lata i świętuje imponujące 50-lecie pracy artystycznej. Jednak zamiast wyłącznie radosnych wspomnień, w jego wypowiedzi pojawia się cień niepokoju. Aktor odniósł się do planowanej reaktywacji kultowego serialu „Ranczo” – po przeczytaniu scenariusza nie krył emocji. W rozmowie z Plejadą Wons zdradził również smutne kulisy nowej odsłony produkcji.
Powrót „Rancza”
Serial „Ranczo” od lat pozostaje fenomenem polskiej telewizji. Choć jego emisja zakończyła się kilka lat temu, widzowie wciąż wracają do Wilkowyj, a bohaterowie produkcji nie schodzą z ust fanów. Powtórki przyciągają przed ekrany, a media co jakiś czas podsycały nadzieję na kontynuację.
Twórcy przez lata balansowali między sentymentem a realiami produkcyjnymi. Z jednej strony mówiło się o możliwej kontynuacji, z drugiej – o braku konkretnych planów. Zmiany w obsadzie i kwestie finansowe dodatkowo komplikowały sprawę. W końcu oficjalnie potwierdzono, że „Ranczo” wróci w postaci sześcioodcinkowego serialu.

Grzegorz Wons o swojej roli w Ranczu
Dla wielu widzów Grzegorz Wons to przede wszystkim Więcławski – przedsiębiorca z Wilkowyj, który balansuje między interesami a osobistym życiem. Powrót serialu nie był dla niego oczywisty. Aktor przyznaje, że początkowo obawiał się mierzenia z legendą, a ryzyko zepsucia wspomnień widzów wydawało się większe niż chęć powrotu.
Kiedy Wons zapoznał się z materiałami do nowych odcinków, poczuł się częściowo pominięty. Postać Więcławskiego nie dostała tyle czasu antenowego, ile w jego mniemaniu zasługiwała.
Wszystko już wiem. Dostałem cały scenariusz i niestety z jakichś niewyjaśnionych dla mnie powodów rola Więcławskiego w tych sześciu odcinkach będzie śladowa. Wszystkie postacie dosyć grubo zaistniały. Powiem szczerze, że zrobiło mi się tak po ludzku przykro. Zdziwiłem się bardzo. To dziwne, dlatego że jednak te postaci, które cały czas były przez te 10 sezonów i silnie się zarysowały, powinny mieć swoje kontynuacje wszystkie po równo - powiedział Wons
Mimo to sam tekst scenariusza pozytywnie go zaskoczył. Choć na ekranie zobaczymy go rzadziej, historia ma potencjał, by obronić się przed krytyką.
Wszystkie postaci są bardzo silnie zaznaczone w tych scenariuszach, które czytałem. Moja rola jest naprawdę bardzo mizerna i to jest przedziwne - mówi
Co istotne, Wons zachowuje profesjonalizm. Nie narzeka publicznie, nie szuka taniej sensacji. Woli pozwolić, by jego gra mówiła sama za siebie. Na pytanie o pierwszą reakcję dotyczącą powrotu serialu opowiada:
Nie chciałem. Po latach mierzyć się z legendą, która już powstała, jest naprawdę trudno. Teraz wiem, że ten scenariusz nie jest zły. Myślałem, że będzie gorzej. Ale wiadomo, jak to będzie. Jedni będą mówić: "O, ale super". Ale cały czas jest to ryzyko po wielu latach wchodzić do tej samej rzeki.
O karierze Grzegorza Wonsa
Grzegorz Wons to przykład aktora, który nie potrzebuje fleszy ani skandali, by być rozpoznawalnym. Choć Więcławski przyniósł mu największą popularność, jego dorobek jest znacznie szerszy. Wons od lat występuje w teatrze, dubbingu i serialach, tworząc postacie, które widzowie zapamiętują na długo.
Jego rola w Teatrze Kwadrat pokazuje, że komedia to rzemiosło, a nie tylko zabawa. Dubbing natomiast dowodzi wszechstronności – potrafi głosem bawić, straszyć lub wzruszać. W świecie pełnym celebrytów Wons pozostaje cichym profesjonalistą, który konsekwentnie rozwija swoje umiejętności. To właśnie dzięki temu widzowie mogą z ufnością wracać do jego postaci, zarówno w Wilkowyjach, jak i poza nimi.
