Upozorował własną śmierć, a jego matka zemdlała. Oto finał tej zaskakujące sprawy
Żart radiowy Roberta Motyki, który miał zaskoczyć słuchaczy, wywołał nieoczekiwaną reakcję w rodzinie kabareciarza. Sprawa, choć dziś wspominana z dystansem, na długo zapadła w pamięć samego artysty i jego najbliższych.
- Kim jest Robert Motyka?
- Kontrowersyjny pomysł gwiazdora
- Tak zareagowała jego matka
Kim jest Robert Motyka?
Robert Motyka to jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci współczesnej polskiej sceny kabaretowej, prezenter i konferansjer, który od lat łączy różnorodne aktywności artystyczne i medialne. Urodził się 7 czerwca 1974 r. w Sieniawie Żarskiej i od blisko trzech dekad regularnie pojawia się na polskich estradach, w telewizji i radiu.
Motyka jest współzałożycielem kabaretu „Paranienormalni”, formacji, która od początku XXI w. zdobyła ogromną popularność dzięki programom i występom scenicznym, łącząc humor z obserwacją rzeczywistości. Jako kabareciarz i twórca rozrywkowy zdobywał uznanie publiczności, a jego projekty zdobywały nagrody i wyróżnienia.
Poza działalnością kabaretową Motyka jest znany także jako prowadzący telewizyjny i radiowy, prowadził różne programy rozrywkowe i festiwale, a od 2025 r. pojawi się jako współprowadzący nową odsłonę kultowego teleturnieju „Idź na całość”.
Był również gospodarzem autorskiego projektu „#KomisariatTowarzyski”, w którym przeprowadza wywiady i rozmowy z gośćmi na tematy związane z pasją oraz drogą do sukcesu.
Motyka angażował się także w projekty dokumentalne – wraz z ojcem Tadeuszem wystąpił w programie „Rzeczy, których nie nauczył mnie ojciec” w TTV, pokazując swoją prywatną stronę i relacje rodzinne, co zyskało uznanie widzów.
Prywatnie jest żonaty z Moniką, z którą ma dwójkę dzieci – syna Wiktora i córkę Hannę. Motyka łączy pracę sceniczną z działalnością w mediach społecznościowych i publicznym życiem, pozostając jedną z bardziej aktywnych i lubianych postaci polskiej rozrywki.

Kontrowersyjny pomysł gwiazdora
Prowadząc audycję „Wszystko się może zdarzyć”, Robert Motyka wpadł na jeden z tych pomysłów, które z biegiem czasu okazały się bardziej kontrowersyjne niż zabawne – ale wówczas wydawały się świetnym żartem na antenie. W rozmowie podczas programu „Dzień Dobry TVN” przyznał:
„To jest rzecz bardzo głupia. Teraz wiem, że głupia, wtedy wydawała się śmieszna. […] Ten mój kolega, Przemek, mówi do mnie: ‚Słuchaj, już nie mam pomysłu, co możemy dzisiaj zrobić, żeby zaszokować naszych słuchaczy’. Ja mówię: ‚Ja mam pomysł. O 20:00, gdy zaczyna się program, włącz mikrofon i powiedz tak: przerywamy audycję, żeby podać bardzo ważny komunikat, że dzisiaj na trasie Kraków – Jelenia Góra w wypadku samochodowym zginął nasz redakcyjny kolega Robert Motyka’. No i on tak zrobił.”
Ten epizod, choć z perspektywy czasu oceniany przez prowadzącego jako „głupi”, pokazał jednocześnie, jak daleko można posunąć się w poszukiwaniu zaskakujących momentów dla słuchaczy. Zestawienie niecodziennych pomysłów z radiową rzeczywistością stanowiło wtedy o specyfice audycji i kreatywności prowadzących – nawet jeśli dziś sam Motyka podchodzi do nich z dystansem.
Tak zareagowała jego matka
Matka Roberta Motyki przeżyła prawdziwy szok, gdy w radiu usłyszała wiadomość o rzekomej śmierci syna. Reakcja była natychmiastowa – zemdlała i upadła w kuchni, a gdy odzyskała przytomność, natychmiast nakazała mężowi sprawdzić, co faktycznie się wydarzyło. Telefoniczna rozmowa z ojcem stała się dla Motyki wspomnieniem, które pozostaje w jego pamięci do dziś.
Jak wspomina sam kabareciarz:
„Okazało się, że radia słuchała również moja mama, która zemdlała, w kuchni upadła. Potem, jak odzyskała przytomność, mówi do mojego ojca: ‚Leć do sąsiada, dzwoń, czy on żyje’. Ojciec do mnie zadzwonił i jego pierwsze słowa były: ‚Żyjesz?’. Ja mówię: ‚Żyję’. A on: ‚Ja cię, ku*wa, zabiję, jak tam przyjadę’.”
Cała sytuacja pokazuje, jak realne emocje potrafią przerosnąć nawet najbardziej ekstremalne żarty radiowe. Moment ten stał się dla Motyki nauczką, jak cienka granica dzieli humor od dramatyzmu i jak silnie reakcje najbliższych mogą zapadać w pamięć artysty.
