Dziennikarka TVP zaliczyła sromotną wpadkę na antenie. Aż sama zaniemówiła
Praca w telewizji na żywo to nieustanna walka z czasem i stresem, gdzie nawet najbardziej doświadczonym dziennikarzom zdarzają się chwile dekoncentracji. Przekonała się o tym Justyna Dobrosz-Oracz, która podczas wieczornego pasma publicystycznego rozbawiła widzów swoją szczerością i niespodziewaną luką w pamięci.
Jak wyglądała kariera Justyny Dobrosz-Oracz w TVP od początków do powrotu w 2024 roku?
Justyna Dobrosz-Oracz swoją drogę zawodową w Telewizji Polskiej rozpoczęła w 2000 roku, mając wówczas 22 lata. Pierwsze kroki w zawodzie stawiała w redakcji popularnego programu informacyjnego Teleexpress.
Dziennikarka w latach 2010-2016 pełniła funkcję reporterki „Wiadomości” w TVP1. Została jednak zwolniona wraz z grupą kilkunastu pracowników krótko po tym, jak prezesem spółki został Jacek Kurski.
Justyna Dobrosz-Oracz powróciła do publicznego nadawcy w 2024 roku. Obecnie na antenie TVP Info prowadzi programy publicystyczne, takie jak „Pytanie dnia”, „Bez trybu” oraz „Woronicza 17”.
Jakie były okoliczności wpadki Justyny Dobrosz-Oracz podczas programu na żywo z marszałkiem Senatu?
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki gościł w programie, który ze względu na specyfikę transmisji na żywo wiązał się z dużą presją. Praca w takich warunkach naraża nawet doświadczonych pracowników na pomyłki.
Dziennikarka tuż po zakończeniu rozmowy zapomniała nazwy kolejnego programu, co wywołało zabawną sytuację. Prawidłowym tytułem, który wyleciał jej z głowy, były „Niebezpieczne związki”.
Nagranie z tą nietypową wpadką natychmiast stało się popularne w internecie. Film dokumentujący moment zawahania dziennikarki błyskawicznie obiegł media społecznościowe.
Jakie były dokładne słowa dziennikarki po zapomnieniu nazwy programu i jaka była reakcja na tę pomyłkę?
Prowadząca pożegnała marszałka Senatu i zgodnie z planem miała zaprosić widzów na kolejną pozycję w ramówce. Wywiad mieli kontynuować Dorota Wysocka-Schnepf oraz Grzegorz Nawrocki.
Justyna Dobrosz-Oracz na antenie przeprosiła i przyznała: „i teraz zapomniałam, jak się nazywa, no proszę państwa”. Jednocześnie błędnie zasugerowała tytuł „Bez retuszu”, próbując w skupieniu odnaleźć właściwą nazwę.
Zdarzenie to wywołało uśmiech w studiu oraz pozytywne reakcje u publiczności. Widzowie potraktowali to drobne potknięcie z dużym przymrużeniem oka.