Po rozstaniu z Mateuszem takie wieści. Zaskakująca wizyta osoby z "Rolnika" u Basi
Emocje związane z programem “Rolnik szuka żony”, jak widać, nie kończą się wraz z ostatnim odcinkiem, a historie bohaterów żyją długo po zgaszeniu kamer. W najnowszej edycji jedna z uczestniczek szczególnie zapadła w pamięć widzom – choć jej droga do szczęścia okazała się bardziej kręta, niż ktokolwiek się spodziewał.
- Fenomen programu, który łączy serca
- Barbara Boruch i miłość, która nie przetrwała
- Plotki, nowe relacje i życie po programie
"Rolnik szuka żony" wielkim hitem
Program „Rolnik szuka żony” od lat należy do najchętniej oglądanych formatów w polskiej telewizji. Widzowie pokochali go za autentyczność, szczerość i prawdziwe emocje. W czasach, gdy wiele reality shows opiera się na kontrowersjach, ten format pokazuje coś zupełnie innego – ludzi, którzy naprawdę chcą znaleźć miłość i zbudować trwały związek.
Siłą programu jest jego prostota. Samotni rolnicy i rolniczki z całej Polski zapraszają do swojego świata kandydatów, którzy piszą do nich listy. Potem przychodzi czas na pierwsze spotkania, wspólne rozmowy i trudne decyzje. Wiele par, które poznały się na planie, dziś jest małżeństwami i wychowuje dzieci. Program rzeczywiście „działa cuda”, a historie ślubów i narodzin potomstwa tylko umacniają jego fenomen.
Nieodłączną częścią sukcesu jest prowadząca – Marta Manowska. To ona od pierwszej edycji towarzyszy uczestnikom w najważniejszych momentach, wspiera ich w trudnych decyzjach i zadaje pytania, które często trafiają w sedno. Widzowie cenią ją za empatię i naturalność, a jej obecność stała się znakiem rozpoznawczym programu.

Rolniczka Basia skradła show
W ostatniej edycji szczególne emocje wzbudziła rolniczka Barbara Boruch. Od pierwszych odcinków było jasne, że to silna, konkretna i charyzmatyczna kobieta. Świetnie radziła sobie przed kamerami, była szczera i bezpośrednia, a jednocześnie ciepła. Szybko stała się jedną z najbardziej lubianych uczestniczek sezonu i – jak zgodnie twierdzili internauci – wręcz skradła show.
Ostatecznie Barbara zdecydowała się na związek z Mateuszem Uściłowskim. W finale programu para zaprezentowała się razem, deklarując chęć budowania wspólnej przyszłości. Jednak uważni widzowie już wtedy wyczuwali, że coś jest nie tak. W ich gestach i spojrzeniach brakowało lekkości, która towarzyszyła innym zakochanym parom z poprzednich edycji.
Niedługo po emisji finału okazało się, że przeczucia fanów były słuszne – Barbara i Mateusz rozstali się. Informacja ta wywołała spore poruszenie, bo wielu kibicowało ich relacji. Widzowie nie kryli rozczarowania, ale jednocześnie podkreślali, że najważniejsze jest szczęście uczestników, nawet jeśli oznacza to zakończenie związku.

Wiadomo, kto odwiedził Basię
W ostatnim czasie emocje znów sięgnęły zenitu, gdy Mateusz pojawił się w Londynie u boku Agnieszki – uczestniczki tej samej edycji, która wcześniej starała się o serce rolnika Krzysztofa. Ich wspólne zdjęcia wywołały lawinę plotek. Internauci zaczęli spekulować, że między nimi narodziło się uczucie. Tym bardziej, że relacja Agnieszki z Krzysztofem również nie przetrwała próby czasu.
Plotki narastały z dnia na dzień, aż w końcu sama Agnieszka postanowiła zabrać głos na Instagramie. Wprost napisała, że nie jest w związku z Mateuszem, a ich spotkanie miało towarzyski charakter. Jej oświadczenie nieco ostudziło emocje, choć wśród fanów wciąż nie brakuje teorii i domysłów.
Tymczasem Barbara Boruch pokazała, że program to nie tylko miłosne historie, ale też przyjaźnie. Rolniczka opublikowała zdjęcie z Olą – uczestniczką tej samej edycji, która walczyła o serce Rolanda. Na fotografii widać, jak Ola stoi przy ogrodzeniu gospodarstwa Barbary. Pojawił się także podpis:
Trzeba tu przyjechać co najmniej raz!
Wygląda na to, że panie planują kolejne spotkanie. A widzowie? Jak zawsze czujnie obserwują każdy ruch swoich ulubieńców, bo w „Rolnik szuka żony” emocje nigdy nie kończą się wraz z finałem.