Nowe wieści o ślubie Gabor. Właśnie to ogłoszono
Nowe informacje o ślubie Viki Gabor. Bogdan Trojanek właśnie ogłosił.
Ślub Viki Gabor
Viki Gabor od lat funkcjonuje w polskim show-biznesie jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych przedstawicielek młodego pokolenia artystów. Ogromny przełom w jej karierze przyniosło zwycięstwo w Eurowizji Junior, po którym konsekwentnie budowała swoją pozycję na rynku muzycznym: nagrywała kolejne single, wydawała albumy i regularnie koncertowała. Przez długi czas uchodziła za artystkę skupioną niemal wyłącznie na pracy — zdystansowaną wobec medialnych sensacji i wyjątkowo oszczędną w dzieleniu się szczegółami życia prywatnego.
Tym większe poruszenie wywołały ostatnie doniesienia, które w ciągu kilku godzin zdominowały portale plotkarskie i media społecznościowe. Wszystko zaczęło się od nagrania opublikowanego przez Bogdana Trojanka, który publicznie ogłosił, że jego wnuk Giovanni miał wziąć ślub z Viki Gabor zgodnie z romską tradycją. Informacja ta zadziałała jak zapalnik — lawina komentarzy, spekulacji i nagłówków ruszyła natychmiast, a nazwisko młodej piosenkarki znalazło się w centrum medialnej burzy.
Wypowiedź Trojanka była jednoznaczna i nie pozostawiała miejsca na niedomówienia. Jak podkreślał, ceremonia miała odbyć się zgodnie z zasadami obowiązującymi w romskiej społeczności i nie naruszała jej norm.
„Viki Gabor i mój wnuczek Giovanni pobrali się według tradycji romskiej. Nie złamali prawa romskiego. Uciekli sobie, tak jak ich dziadkowie i pradziadkowie, tak i oni sobie uciekli. Od dzisiaj mój wnuczek jest w rodzinie Viki Gabor, a Viki jest w mojej rodzinie” — mówił na nagraniu.
Te słowa tylko dolały oliwy do ognia. W jednej chwili artystka, która dotąd skutecznie chroniła swoją prywatność, została wciągnięta w narrację o małżeństwie, tradycji i rodzinnych zwyczajach. Dla wielu fanów była to informacja szokująca, zwłaszcza że do tej pory Viki nie komunikowała publicznie żadnych poważnych deklaracji dotyczących życia uczuciowego.
Cała sytuacja pokazuje, jak cienka bywa granica między prywatnością a medialnym zainteresowaniem, szczególnie w przypadku młodych gwiazd. Jedno nagranie wystarczyło, by wizerunek skoncentrowanej na muzyce artystki na moment ustąpił miejsca sensacyjnej opowieści, która — niezależnie od dalszego rozwoju wydarzeń — na długo zapisze się w historii jej obecności w mediach.

Bogdan Trojanek o ślubie
Bogdan Trojanek postanowił pójść o krok dalej i w rozmowie z „Faktem” znacznie szerzej opisał kulisy całej sytuacji, która w ostatnich dniach rozpaliła media do czerwoności. Z jego relacji wyłania się obraz decyzji podjętej spontanicznie, ale – jak sam podkreśla – poprzedzonej dłuższą relacją i emocjonalnym porozumieniem między młodymi.
„Oni się znali wcześniej, korespondencję prowadzili między sobą i stwierdzili, że uciekamy sobie, pobieramy się. Czuję, że ty będziesz moim mężem i chcę, żebyś ty była moją żoną. Tak się stało…” — relacjonował Trojanek, nie kryjąc, że wszystko potoczyło się bardzo szybko, zgodnie z romską tradycją „ucieczki”, znaną i praktykowaną od pokoleń.
Jak dodał, po podjęciu decyzji para miała pojawić się w jego domu rodzinnym w Krakowie, gdzie otrzymała błogosławieństwo. Szczególną wagę Trojanek przywiązał do symboliki całego wydarzenia, zwłaszcza do tradycyjnego wiązania rąk, które nazwał jednym z najpiękniejszych elementów niepisanego prawa romskiego. W jego narracji rytuał ten nie jest formalnością, lecz głębokim znakiem przynależności i wspólnoty.
Jednocześnie nie ukrywał, że decyzja młodych była ogromnym zaskoczeniem dla całej rodziny — zarówno z jego strony, jak i ze strony bliskich Viki. Wszystko odbyło się bowiem w całkowitej tajemnicy, bez wcześniejszych zapowiedzi czy konsultacji.
„Wybrała mojego wnuka, nie innego, a miała wielu chętnych kandydatów. Wszyscy byliśmy zaskoczeni, dlatego że zrobili to w tajemnicy przed nami. Przed rodzicami też” — przyznał wprost.
Sprawa wciąż budzi ogromne emocje i wywołuje kolejne fale komentarzy, a każde nowe słowo wypowiedziane przez członków rodziny natychmiast trafia na nagłówki portali. Tymczasem sama Viki Gabor, mimo narastającego medialnego szumu, konsekwentnie milczy i stara się chronić swoją prywatność. W świecie, który domaga się natychmiastowych wyjaśnień i deklaracji, jej powściągliwość tylko dodatkowo podsyca ciekawość — i sprawia, że temat wciąż nie schodzi z pierwszych stron show-biznesowych serwisów.
Bogdan Trojanek o Viki Gabor
W ostatnim wydaniu „Halo tu Polsat” na kanapie programu zasiadł Bogdan Trojanek – dziś już powszechnie kojarzony nie tylko z romską tradycją, ale i z głośną historią dotyczącą Viki Gabor. W mediach społecznościowych widzowie błyskawicznie ochrzcili go mianem „teścia” młodej gwiazdy, a jego wypowiedzi tylko podsyciły emocje wokół całej sprawy.
Trojanek nie ukrywał, że decyzja młodych była dla rodziny całkowitym zaskoczeniem. Doszło do zaskakującego zwrotu akcji, bo Trojanek się tego nie spodziewał.
„Zaskoczyli nas dlatego, że zrobili według swego myślenia. Po swojemu według XXI wieku. No przecież Viki Gabor jest dziewczynką znaną z mediów i tak dalej, ale ja się bardzo cieszę, że mój wnuk nie pokochał artystkę jako gwiazdę, tylko pokochał skromną romską dziewczynę. I to było dla mnie najpiękniejsze, ta magia cała, że on właśnie pokochał ją jako piękną cyganeczkę o kruczoczarnych włosach. I to była ta magia miłości” – mówił z wyraźnym wzruszeniem.
W jego słowach wybrzmiewała przede wszystkim duma i przekonanie, że w tej historii nie chodzi o medialny status, popularność czy blask reflektorów, lecz o emocje i autentyczne uczucie. Trojanek zaznaczał, że właśnie ta „zwyczajność” i oderwanie od świata show-biznesu miały dla niego największą wartość.
Jednocześnie nie ukrywał, że tajemnica, w jakiej wszystko się odbyło, zaskoczyła absolutnie wszystkich – również najbliższych. Jak zdradził, pierwsze sygnały pojawiły się w rodzinie zupełnie przypadkiem, ale nikt nie brał ich na serio.
„Zaskoczyli nas wszystkich, zaskoczyli rodziców, bo my naprawdę o tym nie wiedzieliśmy. Ta moja wnuczka 14-letnia siostra Giovanniego mówi: ‘Dziadku, on chyba pisze z Viki’. Mówię: ‘Przestań, co tam wygadujesz?’ No dzisiaj młodzież do siebie pisze. No normalnie tak, bo to jest jednak więcej niż tylko pisanie, bo jednak stało się, co się miało stać” – dodał.
Występ Bogdana Trojanka w „Halo tu Polsat” tylko umocnił przekonanie widzów, że cała historia ma dla rodziny wymiar znacznie głębszy niż sensacyjny nagłówek. To opowieść o zaskoczeniu, emocjach i miłości, która – niezależnie od medialnego szumu – rozegrała się po cichu, z dala od kamer, a dziś żyje własnym życiem w przestrzeni publicznej.
