Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Muzyk legendarnego zespołu nie żyje. Wydano oficjalne oświadczenie
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 23.01.2026 17:34

Muzyk legendarnego zespołu nie żyje. Wydano oficjalne oświadczenie

Muzyk legendarnego zespołu nie żyje. Wydano oficjalne oświadczenie
fot. Pixabay

Fani muzyki na całym świecie pogrążyli się w smutku. Odszedł muzyk, który współtworzył potęgę jednego z najbardziej ikonicznych zespołów w historii gatunku. Jego brzmienie zna każdy, kto choć raz słuchał rockowych hymnów, które na stałe wpisały się do kanonu popkultury.

  • Tcyh cel;ebrytów porzegnaliśmy niedawno
  • Fenomen The Scorpions
  • Nie żyje Francis Buchholz

Czarna seria w show-biznesie

Ostatnie miesiące to dla świata kultury czas wyjątkowo trudny. Kiedy odchodzą postacie, na których wychowały się całe pokolenia, kończy się coś więcej niż tylko ich biografia – kończą się pewne epoki. Nie trzeba tu wielkich słów, by poczuć, że lista nazwisk, z którymi musieliśmy się pożegnać na przełomie 2025 i 2026 roku, jest wyjątkowo długa i bolesna. Grudzień 2025 roku przyniósł wiadomość o śmierci Brigitte Bardot. Francuska ikona kina odeszła w wieku 91 lat, zostawiając po sobie nie tylko kultowe role, jak ta w „I Bóg stworzył kobietę”, ale też lata walki o prawa zwierząt. Chwilę później, już w styczniu 2026 roku, dotarły do nas tragiczne wieści z Los Angeles. W wypadku drogowym zginął Guy Moon, kompozytor, którego melodie z „Wróżków chrzestnych” zna niemal każdy, kto dorastał w erze kultowych kreskówek. Zaledwie kilka dni po nim świat obiegła informacja o śmierci Rogera Allersa – człowieka, który dał nam „Króla Lwa” i współtworzył magię Disneya.

W Polsce te pożegnania były równie poruszające. Pod koniec listopada odeszła Agnieszka Maciąg. Kiedyś topowa modelka, później kobieta, która uczyła Polki, jak żyć zdrowo i w zgodzie ze sobą. Jej śmierć po krótkiej chorobie była dla wielu szokiem. Grudzień przyniósł kolejny cios – pożegnaliśmy Magdę Umer. Jej interpretacje poezji śpiewanej i niezwykła klasa były stałym punktem polskiej kultury przez dekady. Trudno też zapomnieć o stracie, jaką była śmierć Michała Urbaniaka – wizjonera jazzu, który jak nikt inny potrafił łączyć gatunki i inspirować młodych muzyków na całym świecie. Patrząc na te wszystkie nazwiska, widać jedno: odeszli ludzie, którzy tworzyli fundamenty współczesnej rozrywki i sztuki. Choć każdy z nich zajmował się czymś innym – od animacji, przez jazz, po literaturę – łączyło ich to, że zostawili po sobie coś trwałego. Teraz nam pozostaje jedynie wracać do ich płyt, filmów i książek, bo to jedyny sposób, by zatrzymać ich przy sobie na dłużej.

Muzyk legendarnego zespołu nie żyje. Wydano oficjalne oświadczenie
Nie żyje Magda Umer fot. KAPiF

Fenomen The Scorpions

Jeśli ktoś szuka w rocku definicji przetrwania, to ekipa z Hanoweru bije wszystkich na głowę. Podczas gdy inne kapele rozlatywały się po pierwszym wspólnym tournee, Klaus Meine i Rudolf Schenker zbudowali maszynę, która bezawaryjnie pędzi od ponad pół wieku. Niemiecki zespół Scorpions to fenomen – udowodnili, że można podbić światową scenę, mając specyficzny akcent i niespożytą energię, której mogliby im pozazdrościć dwudziestolatkowie. Większość niedzielnych słuchaczy kojarzy ich głównie z gwizdaną melodią w "Wind of Change". Ten utwór stał się symbolem upadku muru berlińskiego, ale szufladkowanie ich tylko jako autorów ballad to błąd. To przede wszystkim solidny, hardrockowy rzemieślnik. Panowie zaczynali w czasach, gdy nikt nie dawał im szans na sukces w USA, a skończyli z wynikiem ponad 100 milionów sprzedanych płyt. To nie przypadek, tylko efekt żelaznej dyscypliny i braku parcia na skandale.

Najbardziej urokliwym momentem w ich historii była słynna „trasa pożegnalna” ogłoszona w 2010 roku. Trwała trzy lata, fani płakali w poduszki, po czym muzycy uznali, że w sumie to nigdzie się nie wybierają. I grają do dziś. Co więcej, ich album "Rock Believer" z 2022 roku pokazał, że to nie jest odcinanie kuponów od emerytury. Głos Klausa Meine starzeje się z niesamowitą klasą, a riffy Rudolfa Schenkera wciąż tną powietrze z tą samą precyzją. Sekret ich sukcesu jest prosty: nigdy nie próbowali być na siłę nowocześni. Przetrwali punk, grunge i cyfrową rewolucję, ani na moment nie zdejmując skórzanych kurtek. Scorpions to po prostu marka godna zaufania. Można się z nich trochę podśmiewać, że są przewidywalni, ale kiedy wychodzą na scenę, wszelkie złośliwości milkną. To żywy dowód na to, że w rocku liczy się nie tylko ogień, ale też wytrwałość.

Niestety ostatnio grupa podzieliła się smutnymi wiadomościami

Nie żyje Francis Buchholz

Świat rocka stracił właśnie jeden ze swoich filarów. W piątek, 23 stycznia, media obiegła wiadomość o śmierci Francisa Buchholza, wieloletniego basisty grupy Scorpions. Muzyk zmarł dzień wcześniej w wieku 71 lat. Informację o jego odejściu przekazała żona, zaznaczając, że odszedł w spokoju, otoczony najbliższą rodziną. Choć fani wiedzieli, że Buchholz od lat zmagał się z chorobą nowotworową, ta wiadomość i tak uderzyła z ogromną siłą.

Francis odszedł spokojnie, otoczony miłością. — czytamy w oświadczeniu.

Trudno wyobrazić sobie złote czasy niemieckiego zespołu bez jego udziału. Francis Buchholz dołączył do Scorpions jako zaledwie dziewiętnastolatek i spędził w grupie niemal dwie dekady. To on trzymał rytm w okresie największej świetności formacji, kiedy nagrywali albumy, które dziś są absolutnym kanonem rocka. To właśnie z nim w składzie powstał hymn pokoleń, czyli słynne "Wind of Change". Jego bas był słyszalny na wszystkich najważniejszych płytach, które sprzedały się w milionach egzemplarzy na całym świecie. Po rozstaniu z zespołem w 1992 roku Buchholz nie odwiesił gitary na kołek. Muzyka była jego życiem, co udowodnił, współpracując chociażby z projektem Michael Schenker’s Temple of Rock. Jednak dla większości słuchaczy na zawsze pozostanie tą skromną, ale niezwykle ważną postacią z klasycznego składu „Skorpionów”.

Jego śmierć to koniec pewnej epoki. Fani od rana dzielą się wspomnieniami z koncertów, dziękując za brzmienie, które zdefiniowało hard rocka lat 80. Francis Buchholz udowodnił, że można być światową gwiazdą, a jednocześnie zachować klasę i spokój, nawet w obliczu ciężkiej choroby. Zostały po nim nagrania, które pewnie jeszcze długo będą wybrzmiewać w radiowych głośnikach, przypominając o czasach, gdy rock był potęgą.

Muzyk legendarnego zespołu nie żyje. Wydano oficjalne oświadczenie
Francis Buchholz fot. Wikimedia
Muzyk legendarnego zespołu nie żyje. Wydano oficjalne oświadczenie
Scorpions fot. Wikimedia
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Marta Nawrocka
Jest apel do Marty Nawrockiej. Eksperci alarmują, chodzi o dzieci
None
Kochana przez Polaków gwiazda przekazała okropne wieści. Usłyszała miażdżącą diagnozę
Świeczka
Nie żyje legendarny projektant mody. Był postacią wybitną
świeca
Nie żyje ceniony reżyser. Jego filmowy hit zna każdy
świeczka
Nie żyje legendarny muzyk disco polo. Polacy go kochali!
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć