Motyw Met Gali 2026 ujawniony. Co oznacza dress code?
Jak co roku w maju odbędzie się jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń w świecie mody. Cała branża z zapartym tchem czeka na ogłoszenie motywu przewodniego i dress code’u, który wyznaczy kierunek stylizacji gwiazd na czerwonym dywanie. Tym razem temat tegorocznej gali został już oficjalnie ujawniony…
Met Gala
Szczerze mówiąc, trudno o drugą taką imprezę, która co roku generuje w sieci tyle samo zachwytów, co czystej złośliwości. Mowa o Met Gali, czyli nowojorskim „balu wszystkich bali”. Choć dziś kojarzymy ją głównie z celebrytami przebranymi za żyrandole czy gigantyczne koty, jej początki były zaskakująco skromne.
Wszystko zaczęło się w 1948 roku, kiedy dziennikarka Eleanor Lambert wpadła na pomysł kolacji charytatywnej. Bilet kosztował wtedy 50 dolarów, a goście po prostu wkładali swoje najlepsze suknie wieczorowe. Nikt nie myślał o tym, by zmieniać schody muzeum w wybieg dla awangardy. Celem była (i nadal jest) zbiórka funduszy na Costume Institute przy Metropolitan Museum of Art. To właśnie dzięki tym pieniądzom światowa historia mody ma gdzie „mieszkać”. Prawdziwa rewolucja przyszła jednak z Anną Wintour. To pod jej rządami, od lat 90., Met Gala stała się tym, czym jest dzisiaj – hermetycznym klubem, do którego zaproszenie jest warte więcej niż luksusowy samochód. Tradycyjnie w pierwszy poniedziałek maja cały internet zamiera, żeby sprawdzić, kto zrozumiał motyw przewodni, a kto postanowił go całkowicie zignorować.
To nie jest zwykły czerwony dywan. To teatr, w którym ubrania mają opowiadać historię, nawiązywać do religii, technologii czy konkretnych epok. Dla postronnego widza niektóre kreacje mogą wyglądać jak żart, ale w tym świecie moda to sztuka, która ma prowokować do dyskusji, a nie tylko ładnie wyglądać na zdjęciach. Można tego cyrku nie lubić, ale trudno odmówić mu jednego: w ten jeden wieczór wszyscy stajemy się ekspertami od wysokiego krawiectwa, siedząc w dresach przed ekranami telefonów.

Historyczne edycje Met Gala
Minione edycje Met Gala na stałe zapisały się w historii mody jako wydarzenia pełne spektakularnych i często kontrowersyjnych interpretacji tematów przewodnich. Szczególnie głośno komentowano edycję inspirowaną twórczością Karl Lagerfeld, która przyciągnęła największe gwiazdy świata show-biznesu i stała się hołdem dla jego dorobku w modzie. Każda kolejna gala wyróżniała się odwagą stylistycznych wyborów, łącząc świat mody, sztuki i kultury popularnej.
Choć Met Gala kojarzona jest głównie z modą i sztuką, wydarzenie niejednokrotnie wzbudzało kontrowersje i skandale medialne. Dyskusje wywoływały przede wszystkim bardzo odważne, prowokacyjne stylizacje gwiazd, oskarżenia o naruszanie granic dobrego smaku oraz spory dotyczące ekskluzywności imprezy i wysokich cen zaproszeń.
Wśród głośno komentowanych momentów pojawiały się również zachowania celebrytów na czerwonym dywanie, m.in. stylizacje Kim Kardashian, które regularnie dzielą opinię publiczną i wywołują burzliwe dyskusje w mediach społecznościowych.
Motyw przewodni i oficjalny dress code tegorocznej Met Gali
No i stało się – wreszcie wiemy, na co nowojorskie elity wydadzą w tym roku fortunę. Met Gala 2026 nie bierze jeńców i uderza w wysokie tony. Temat? „Costume Art”. Jeśli brzmi to dla was jak wycieczka szkolna do muzeum, to uspokajam: dress code „Fashion Is Art” ma być po prostu zielonym światłem dla wszystkiego, co dziwne, wielkie i niepraktyczne.
Koniec z nudnymi garniturami i sukniami, które widzieliśmy już sto razy na czerwonych dywanach. Tym razem Anna Wintour i spółka chcą, żeby goście udowodnili, że ubranie to coś więcej niż kawałek szmatki chroniący przed wiatrem. To ma być sztuka użytkowa. Spodziewajcie się więc konstrukcji, w których nie da się usiąść, materiałów, które nie mają prawa istnieć, i pewnie kilku osób przebranych za rzeźby.
Wystawa w The Met, która towarzyszy wydarzeniu, ma badać, jak na przestrzeni lat moda przenikała się z malarstwem czy rzeźbą. W skrócie: człowiek jako żywe płótno. To fajna odmiana po zeszłorocznych, czasem zbyt dosłownych motywach. Teraz liczy się abstrakcja i odwaga. Zamiast kopiować stare wzorce, celebryci mają stać się częścią instalacji artystycznej.
Czy to wyjdzie? Zapewne połowa gości i tak przyjdzie w klasycznej czerni, udając „minimalistyczną rzeźbę”, ale ci najbardziej ambitni pewnie zamienią schody muzeum w prawdziwy performance. Czekam zwłaszcza na tych, którzy potraktują temat dosłownie – jeśli ktoś nie pojawi się w ramie od obrazu, będę srodze zawiedziony. Jedno jest pewne: 4 maja w Nowym Jorku nikt nie będzie narzekał na nudę, a internet zaleją zdjęcia kreacji, których nie założyłby nikt o zdrowych zmysłach. I o to właśnie chodzi.
