Mąż Agnieszki Maciąg w przejmującym wpisie
Agnieszka Maciąg przez lata była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego świata mody i rozwoju osobistego. Jej kariera obejmowała sukcesy na wybiegach, działalność medialną oraz popularne książki, które inspirowały tysiące kobiet. W listopadzie 2025 roku media obiegła jednak tragiczna wiadomość o jej śmierci.
- Początki kariery Agnieszki Maciąg,
- Od modelingu do pisarstwa,
- Pożegnanie i poruszające słowa męża.
Kariera Agnieszki Maciąg
Agnieszka Maciąg rozpoczęła swoją karierę jako modelka w latach 90., szybko zdobywając uznanie w Polsce i za granicą. Jej uroda, profesjonalizm i naturalność sprawiły, że stała się jedną z ikon rodzimego modelingu. Występowała na wybiegach, brała udział w sesjach zdjęciowych oraz kampaniach reklamowych największych marek.
Z czasem Maciąg zaczęła stopniowo odchodzić od świata mody, poszukując głębszego sensu i nowych form wyrazu. Skupiła się na rozwoju osobistym, zdrowym stylu życia i duchowości. To właśnie te zainteresowania stały się fundamentem jej dalszej kariery zawodowej.
Jako pisarka Agnieszka Maciąg odniosła ogromny sukces. Jej książki, poświęcone uważności, wdzięczności i harmonii życia, trafiały na listy bestsellerów i zyskiwały wierne grono czytelniczek. Autorka była ceniona za szczerość, prostotę przekazu i autentyczne podejście do codziennych wyzwań.

Śmierć Agnieszki Maciąg
W listopadzie 2025 roku rodzime media obiegła smutna informacja o śmierci Agnieszki Maciąg. Modelka oraz pisarka odeszła po długiej walce z chorobą nowotworową. Miała zaledwie 56 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 15 grudnia w Warszawie, gromadząc rodzinę, przyjaciół oraz osoby, dla których była inspiracją.

Pamięć o Agnieszce pielęgnuje dziś jej mąż, Robert Wolański, który po jej odejściu opublikował poruszający wpis w mediach społecznościowych.
Mąż Agnieszki Maciąg w przejmującym wpisie
W najnowszym poście na Instagramie pisał o wdzięczności – wartości, której nauczyła go właśnie żona. Przyznał, że przez długi czas zaniedbywał ją, ponieważ wszystkie myśli i działania skupiał na walce Agnieszki z chorobą.
Przez ostatnie tygodnie było mi bardzo ciężko nawet pomyśleć o wdzięczności – wyznał, opisując, jak Agnieszka każdego dnia przypominała mu, by dziękować rano i przed snem.
Podkreślił, że był wdzięczny za każdy wspólnie spędzony dzień, za ludzi spotykanych po drodze i za bezpieczne powroty do domu. Jak napisał, wdzięczność prowadzi go dziś do spokoju i pomaga nie dopuścić, by lęk zagościł w sercu – dokładnie tak, jak uczyła go Agnieszka.
Skupienie się w krótkiej medytacji czy właściwie modlitwie, było dla mnie wręcz fizycznym bólem. W ciągu trzech ostatnich lat miałem lepsze i gorsze dni. Można by powiedzieć, jak każdy. Moje działania jednak i większość myśli skupiona była na Niej. Bez względu na to, jak kończył lub zaczynał się dzień, mówiła - pamiętaj, rano i przed snem podziękuj za co chcesz. Ale podziękuj. Bądź wdzięczny. To droga do dobroci.Byłem wdzięczny za każdy dzień z Nią bez względu na trudności - czytamy w poście męża Agnieszki.