Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Tylko u nas > Małgorzata Potocka o swojej relacji z Janem Nowickim "Nawet nie ma takiej możliwości"
Jakub Sumera
Jakub Sumera 12.02.2026 17:09

Małgorzata Potocka o swojej relacji z Janem Nowickim "Nawet nie ma takiej możliwości"

Małgorzata Potocka o swojej relacji z Janem Nowickim "Nawet nie ma takiej możliwości"
Youtube/KAPiF

Małgorzata Potocka to nie tylko uznana tancerka i choreografka, ale przede wszystkim kobieta, która nigdy nie bała się żyć po swojemu. W obszernej rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem poruszyła wiele tematów, w tym opowiedziała o swojej relacji z Janem Nowickim, który był jej wielką miłością.

Kim jest Małgorzata Potocka?

Małgorzata Potocka to nazwisko, które w świecie teatru i tańca znaczy naprawdę wiele. Urodzona artystka, od lat związana ze sceną, znana jest przede wszystkim jako tancerka i choreografka, ale jej działalność wykracza daleko poza klasyczne ramy zawodu. To kobieta-instytucja. Przez lata tworzyła autorskie spektakle, eksperymentowała z formą, łączyła taniec z teatrem dramatycznym i budowała przestrzeń, w której sztuka miała być przeżyciem totalnym. Widzowie albo ją kochali, albo nie rozumieli. Obojętnych właściwie nie było.

Potocka była związana m.in. z Teatrem Sabat, który prowadziła i rozwijała z ogromną pasją. Jej estetyka – pełna zmysłowości, barw, kobiecej energii – stała się jej znakiem rozpoznawczym. Nigdy nie była artystką zachowawczą. Zawsze szła pod prąd, zawsze miała własne zdanie. W świecie, w którym kobiety często musiały walczyć o swoją pozycję, ona robiła to z podniesioną głową i scenicznym rozmachem.

Jej życie zawodowe było intensywne, dynamiczne, pełne projektów i premier. Teatr był dla niej czymś więcej niż pracą – był tlenem. I właśnie ta bezwarunkowa miłość do sceny stała się później jednym z powodów, dla których jej wielka miłość nie przetrwała. Bo Potocka to kobieta, która kocha mocno – ale nie potrafi żyć w półcieniu.

 

Scena to jej żywioł

Małgorzata Potocka przez całe życie była wierna jednej zasadzie: sztuka musi być prawdziwa. Dlatego jej teatr był osobisty, momentami bezkompromisowy, a czasem wręcz prowokujący. Nie bała się tematów trudnych, nie bała się emocji. Jej spektakle często opowiadały o namiętności, kobiecości, relacjach – i niektórzy mówili, że czuć w nich jej własne doświadczenia.

Potocka jest kobietą silną, ale jednocześnie bardzo wrażliwą. W wywiadach nieraz podkreślała, że sztuka jest dla niej sposobem na przepracowanie emocji. Kiedy w jej życiu działo się coś ważnego, scena natychmiast to odbijała. Była typem twórczyni, która żyje teatrem 24 godziny na dobę. Próby, rozmowy z aktorami, koncepcje scenograficzne tworzyły jej świat przez lata.

Właśnie dlatego trudno było jej wyobrazić sobie życie z dala od sceny. Teatr nie był dodatkiem. Był centrum. I kiedy przyszło jej wybierać między spokojem a pasją, między sielskim życiem a artystycznym fermentem – wybór był oczywisty. Nawet jeśli serce mówiło coś zupełnie innego.

Jan Nowicki – idol i największa miłość

Relacja Małgorzaty Potockiej z Janem Nowickim przewijała się przez wiele lat i była jak scenariusz filmu – pełna romantyzmu, artystycznego zachwytu i bolesnych różnic.

„Bardzo kochałam Jana i mam do siebie pretensje, bo to ja odeszłam. On był moim idolem, moim Bogiem. Ja byłam w nim zakochana już jako nastoletnia dziewczynka, ale jednak nie potrafiłam być w takim związku, bo Jan potrzebował bardzo dużo wolności, ciągle wyjeżdżał na wieś, a mnie to szalenie denerwowało” – wyznała w rozmowie z naszym reporterem.

Ich wspólne życie było piękne, jednak ich dwa światy różniły się od siebie. Jan kochał ciszę i naturę, a Małgorzatę pochłaniała teatralna scena. 

„Jan bardzo kochał swoją wieś, swój dom, a ja cały czas byłam związana z teatrem. Kiedyś zapytał: ‘Po co Ci to dalej? Chodź, przyjedź już na wieś. Będziemy się kąpać w jeziorze, będziesz oglądała ptaki’. Ja mu wówczas odpowiadałam, że nie potrafię żyć bez teatru. Nawet nie ma takiej możliwości” - mówiła szczerze.

W relacji nie brakowało też romantycznych scen świadczących o wielkiej miłości, który ich łączyła.

„Na początku Jan siedział na piętrze w teatrze i przyglądał się przez parę miesięcy. Mówił do mnie: ‘Wszystko, co robisz jest magiczne. Co ja mógłbym zrobić dla Ciebie?’. I napisał mi piękny musical ‘Powrót Wielkiego Szu’. Wszedł w ten spektakl i zaczął grać. To było nieprawdopodobne przeżycie i największa niespodzianka w moim życiu, bo mężczyzna, którego uwielbiałam i kochałam się w nim już jako dziewczynka, teraz jest ze mną na scenie. Powiedział tylko: ‘Wszystko to zrobiłem dla Ciebie. Jakbyś się pytała mnie, co to jest miłość, to właśnie to’”.

Zaręczyny też były jak z filmu. W domu. Bez fleszy. Jan poprosił ją, by poszukała prezentu. Pierścionek znalazła w doniczce. I ma go do dziś. 

„Nigdy go nie zdjęłam” – podkreśliła.

Choć ich drogi się rozeszły, ta miłość wciąż w niej jest. Może już bez wspólnego życia, ale z pamięcią, czułością i - jak sama przyznaje - odrobiną żalu. Bo niektóre uczucia, nawet jeśli nie przetrwają codzienności, zostają na zawsze.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Trump kontakty handlowe
Europejski kraj postawił się USA. Trump stracił cierpliwość. "Zerwiemy całkowicie handel"
Grażyna Torbicka
Wstrząsające wieści ws. Grażyny Torbickiej. Naprawdę to zrobiła
aktorka ze "Złotopolskich"
Polacy pokochali ją za rolę w "Złotopolskich". Niewiarygodne, jak zmienił się przez lata
None
Kaczorowska znowu w "TzG"? Maserak naprawdę to powiedział
Magdalena Boczarska, Mateusz Banasiuk
Tuż po "Tzg" gruchnęło o Boczarskiej i Banasiuku. Żyją w "rzymskim małżeństwie"
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji