Maciej z „ŚOPW” najpierw zostawił Kasię, a teraz coś takiego. Nowy rozdział w Walentynki
W 11. edycji „Ślubu od pierwszego wejrzenia” relacja Katarzyny Zawidzkiej i Macieja Walkowiaka wydawała się najbardziej obiecująca. Choć w finale zdecydowali się kontynuować małżeństwo, ich historia szybko się zakończyła, a Kasia w medialnych rozmowach nie kryła emocji. Tymczasem w Walentynki Maciej zwrócił na siebie uwagę fanów nowym wpisem w mediach społecznościowych.
- Na czym polega program „Ślub od pierwszego wejrzenia”?
- Maciej i Kasia - historia znajomości
- Nowa pasja Macieja
Na czym polega program „Ślub od pierwszego wejrzenia”?
Program „Ślub od pierwszego wejrzenia” od lat budzi ogromne emocje, opierając się na prostym, lecz dla wielu kontrowersyjnym założeniu. To eksperci – psychologowie, seksuolodzy i socjologowie – na podstawie szczegółowych testów osobowości, wielogodzinnych rozmów i analiz dopasowują do siebie dwoje zupełnie obcych ludzi. Uczestnicy spotykają się po raz pierwszy dopiero w dniu ślubu, a kamery towarzyszą im od momentu przysięgi aż po pierwsze tygodnie wspólnego życia. Dla jednych to fascynujący eksperyment społeczny, dla innych ryzykowna gra z emocjami – jednak trudno odmówić formatowi jednego: przyciąga uwagę i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.
Program szybko udowodnił, że nie jest wyłącznie telewizyjną prowokacją czy chwilową sensacją. Wśród uczestników znalazły się pary, którym udało się stworzyć trwałe, dojrzałe relacje, a nawet założyć rodziny. Ich historie stały się dla widzów dowodem na to, że miłość może narodzić się w najmniej oczywistych okolicznościach. Z drugiej strony nie brakowało również dramatycznych rozstań, konfliktów i wzajemnych pretensji, które pokazywały, jak trudne bywa budowanie związku pod presją kamer i opinii publicznej.
„Ślub od pierwszego wejrzenia” stał się czymś więcej niż reality show – to swoiste studium relacji międzyludzkich. Widzowie z zapartym tchem śledzą losy bohaterów nie tylko w trakcie emisji sezonu, ale również długo po jego zakończeniu. Media społecznościowe pełne są komentarzy, analiz i spekulacji na temat dalszych losów uczestników. Emocjonalne zaangażowanie publiczności sprawia, że bohaterowie programu przestają być anonimowymi postaciami z ekranu – dla wielu stają się kimś bliskim, niemal znajomymi, którym kibicuje się w walce o szczęście.

Maciej i Kasia - historia znajomości
Maciej Walkowiak i Katarzyna Zawidzka od początku uchodzili za jedną z najbardziej obiecujących par 11. edycji programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Na ekranie sprawiali wrażenie zgodnych, otwartych na siebie i gotowych na budowanie relacji mimo nietypowych okoliczności, w jakich się poznali. W finałowym odcinku podjęli decyzję o pozostaniu w małżeństwie, co dla wielu widzów było potwierdzeniem, że ich historia ma realne szanse na szczęśliwe zakończenie.
Zaskoczenie było więc tym większe, gdy okazało się, że para rozstała się jeszcze przed emisją programu – na miesiąc przed startem sezonu. Informacja ta wywołała falę komentarzy i pytań o to, co wydarzyło się poza kamerami.
Dzień po finale Kasia pojawiła się w studiu „Dzień Dobry TVN”. Choć starała się zachować spokój, trudno było nie zauważyć emocji – drżący głos i łzy w oczach zdradzały, że temat wciąż jest dla niej bolesny. Wówczas mówiła bardzo oszczędnie, nie wdając się w szczegóły. Dopiero po czasie w podcaście „Co ja pacze” zdecydowała się opowiedzieć więcej o kulisach rozstania.
Przyznała, że to ona rozpoczęła rozmowę o przyszłości związku, ponieważ od dłuższego czasu czuła, że Maciej się oddala i nie angażuje tak, jak wcześniej. Jej intuicja okazała się trafna. Jak relacjonowała, w trakcie szczerej rozmowy usłyszała, że mąż nie czuje „tego czegoś” i nie wyobraża sobie budowania relacji na odległość.
„Przyznał, że nie ma tego czegoś po prostu. I na dłuższą metę nie jest w stanie budować czegoś na odległość. Czułam już, że coś się tam dzieje, ale nie sądziłam, że nie damy sobie szansy na to, żeby chociaż spróbować być tym małżeństwem na odległość. Pamiętam, nawet się tak zaśmiałam: ‘Już? Myślałam, że chociaż do października?’ – rzuciłam. (…) Ale nie, no to nie” – mówiła ze smutkiem.
Z jej słów wyłania się obraz relacji, która zakończyła się szybciej, niż się spodziewała. Choć decyzja zapadła przed emisją programu, dla widzów była to historia pełna nadziei, która rozpadła się jeszcze zanim zdążyła się na dobre rozpocząć poza telewizyjnym planem.
Nowa pasja Macieja
W tej samej rozmowie uczestniczka „Ślubu od pierwszego wejrzenia” przyznała, że mimo rozstania wierzyła, iż uda im się zachować przynajmniej koleżeński kontakt. Była przekonana, że przez wspólne doświadczenia zdążyli się naprawdę polubić i że relacja – nawet jeśli nie w formie małżeństwa – przetrwa. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Od momentu rozstania nie utrzymują kontaktu, a każde z nich poszło w swoją stronę.
Maciej w tym czasie skupił się na sobie i – jak się okazuje – na nowej sportowej pasji. W programie dał się poznać jako wieloletni zawodnik hokeja, z którym związany był przez ponad trzy dekady. Na początku grudnia 2025 roku ogłosił jednak, że to jego ostatni sezon na lodzie jako czynnego zawodnika. Po 33 latach intensywnej gry sport przestał dawać mu radość, dlatego postanowił poszukać „nowych wyzwań” i „nowej sportowej przygody”.
Wybór padł na bieganie. I to nie rekreacyjne, a całkiem ambitne. 14 lutego Maciej pochwalił się w mediach społecznościowych „pierwszą dychą w 2026 roku”, czyli ukończeniem biegu na 10 kilometrów. Szczególnie rozbawił go numer startowy – 67 – który skojarzył mu się z popularnym wśród młodzieży powiedzonkiem.
Ze zdjęć wynika, że Walkowiak wziął udział w „Biegu Karnawałowym” w Puszczykowie. Nowa pasja wydaje się dawać mu sporo satysfakcji i energii. Wszystko wskazuje na to, że po zakończeniu małżeństwa z programu postawił na sportowy reset i konsekwentnie realizuje plan skupienia się na własnym rozwoju.

