Maciej Pela ujawnił prawdę ws. córek i ojcostwa. Nie uwierzycie, co wyznał tylko nam
Maciej Pela wyraźnie zamiast komentować przeszłość, mówi o tym, co dla niego dziś najważniejsze. W rozmowie ze „Światem Gwiazd” stawia na rodzinę, podkreśla znaczenie czasu z córkami i dorzuca zaskakująco bezpośrednie zdanie o ojcostwie, które mówi więcej, niż mogłoby się wydawać.
Kim jest Maciej Pela?
Są bohaterowie drugiego planu, którzy z czasem zaczynają grać role pierwszoplanowe — nie dlatego, że tego chcą, ale dlatego, że życie prywatne wyciąga ich na środek sceny. Maciej Pela jest właśnie takim przypadkiem: tancerzem z dorobkiem, który dla szerokiej publiczności stał się rozpoznawalny nie tylko dzięki pracy, lecz także dzięki temu, co wydarzyło się poza parkietem.
Jego historia zaczyna się dość klasycznie — od pasji. Taniec pojawił się w jego życiu w 2006 roku i szybko przestał być tylko hobby, a stał się drogą zawodową . Dwa lata później udział w programie „You Can Dance – Po prostu tańcz” dał mu pierwszy impuls rozpoznawalności, choć nie był to jeszcze moment spektakularnego sukcesu . Raczej początek — wymagający, nierówny, ale konsekwentny.
Sprawdź także: Maciej Pela zabrał głos ws. ciążowego zdjęcia Kaczorowskiej. Nie milczał
Z czasem Pela budował swoją pozycję jako choreograf i instruktor, pracując z różnymi szkołami tańca i tworząc własne projekty, jak choćby warsztaty taneczne czy działalność edukacyjną . To istotne, bo pokazuje go jako rzemieślnika tańca — kogoś, kto funkcjonuje w tej branży nie tylko na scenie, ale też w codziennej pracy z innymi.
Szeroka rozpoznawalność przyszła jednak później — wraz ze związkiem z Agnieszka Kaczorowska. Ich relacja, ślub w 2018 roku i wspólne życie rodzinne stały się częścią medialnej narracji, której trudno było uniknąć. Para doczekała się dwóch córek, a ich wizerunek przez pewien czas wpisywał się w dobrze znany schemat „zgranego duetu”.

Maciej Pela w wywiadzie dla Świata Gwiazd
Dziennikarz Świata Gwiazd Michał Hermais miał okazję porozmawiać z Maciejem Pelą, znanym tancerzem hip-hopowym i osobowością medialną. W wywiadzie artysta opowiedział o swoich planach na święta, podejściu do sportów walki oraz relacjach prywatnych.
Maciej Pela nie ukrywał, że nie widzi siebie jako uczestnika „Tańca z Gwiazdami” ze względu na brak doświadczenia w tańcu towarzyskim. Za to marzy o prowadzeniu własnej szkoły tańca i pracy z młodzieżą. „Chcę stworzyć miejsce, w którym będę pracował z młodzieżą, budować formację taneczną i promować taniec jako coś dla każdego, w każdym wieku” – mówił z pasją.
Wielu fanów zastanawiało się, czy Maciej zdecydowałby się na walkę w oktagonie. Tancerz wyjaśnił, że choć trenuje boks i lubi sporty walki, nie widzi siebie w kontrowersyjnym świecie freak fightów.
„Jestem pacyfistą i widziałbym się raczej w formacie bokserskim, jeśli byłoby to zrobione w duchu sportowym, bez skandali i kontrowersji” – podkreślił.
Maciej Pela podkreślił, jak ważna jest dla niego rodzina. „Jadę z córkami do rodziców na święta” – powiedział, zaznaczając, że spędzanie czasu z bliskimi jest dla niego priorytetem w tym wyjątkowym okresie.
Maciej Pela o córkach
W najnowszej rozmowie dla „Świata Gwiazd” Maciej Pela wyraźnie przesuwa akcenty — z medialnych doniesień na sprawy, które uznaje za naprawdę istotne. W jego wypowiedziach pojawia się ton spokojniejszy, bardziej osadzony w codzienności niż w nagłówkach.
Na pierwszy plan wysuwa się rodzina. Pela nie pozostawia tu wątpliwości: „Rodzina na pierwszym miejscu” nie jest dla niego pustym hasłem, lecz realną deklaracją. „Jadę z córkami do rodziców na święta” — mówi wprost, podkreślając, że to właśnie takie momenty, pozornie zwyczajne, budują poczucie stabilności po okresie zmian. W tym krótkim zdaniu zawiera się więcej niż plan wyjazdu — to sygnał powrotu do podstawowych ról, które nie wymagają medialnej oprawy.
Co ciekawe, w tej samej rozmowie pojawia się także refleksja nad ojcostwem, ujęta w sposób nieco lżejszy, ale niepozbawiony znaczenia. To właśnie w wywiadzie dla Świata Gwiazd Pela po raz pierwszy stwierdził, że „ojcostwo jest mega sexy”. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak żartobliwe zdanie rzucone mimochodem, jednak w szerszym kontekście można je odczytać jako próbę odczarowania stereotypowego wizerunku ojca. Nie jako postaci drugoplanowej, lecz jako kogoś zaangażowanego, obecnego i — co ważne — świadomie budującego relację z dziećmi.
