Monika Olejnik przeżyła piekło. Po latach wyjawiła to światu
Monika Olejnik po latach otwarcie opowiedziała o bolesnej przeszłości, kiedy była ofiarą przemocy domowej. Dziennikarka ujawniła, jak udało jej się wyrwać z koszmaru i zbudować szczęśliwe życie na nowo.
- Monika Olejnik - kariera
- Trudne relacje z przeszłości
- Szczere wyznanie dziennikarki
Monika Olejnik - kariera
Monika Olejnik związała swoje życie z dziennikarstwem na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Swoją karierę rozpoczęła od stażu w I Programie Polskiego Radia, a następnie trafiła do radiowej „Trójki”, gdzie szybko zyskała ogólnopolską rozpoznawalność.
Program III Polskiego Radia był dla niej zawsze wielkim marzeniem. Związała się z nim na niemal dwie dekady - od 1982 do 2000 roku - prowadząc między innymi audycję „Salon polityczny Trójki”. To tam Monika Olejnik zdobywała doświadczenie w pracy reporterskiej, będąc jednym z pierwszych dziennikarzy obecnych na miejscu katastrofy lotniczej „Kościuszki”.
W kolejnych latach Olejnik współpracowała z Radiem Zet, prowadząc rozmowy polityczne w audycji „Gość Radia Zet”, a także pojawiała się w programie „Siódmy dzień tygodnia”. Dziś dziennikarka jest związana z TVN, gdzie prowadzi publicystyczny program „Kropka nad i”. Jej rozmowy z zaproszonymi gośćmi emitowane są od poniedziałku do czwartku na antenie TVN24, a Monika Olejnik wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych i wpływowych postaci polskiego dziennikarstwa.

Trudne relacje z przeszłości
W wieku zaledwie 20 lat Monika Olejnik postawiła na poważny związek, który szybko okazał się dramatem. Dopiero po latach dziennikarka zdecydowała się opowiedzieć o małżeństwie, w którym stała się ofiarą przemocy domowej.
„Byłam studentką, właściwie 20-letnim dzieckiem, kiedy bez większego namysłu wyszłam za mąż. Moje życie natychmiast zamieniło się w koszmar. Mateusz, mój ówczesny mąż, był przemocowcem. Bił mnie! Na szczęście miałam w sobie dość siły, by nie czekać. Szybko wyprowadziłam się i rozwiodłam” - wyznała niegdyś dziennikarka w mediach społecznościowych.
Po długiej i wyczerpującej walce sądowej sprawa zakończyła się rozwodem z orzeczeniem winy po stronie mężczyzny. Przez wiele lat Olejnik nosiła w sobie strach przed kontaktem z byłym mężem.
„Po rozwodzie nigdy się nie spotkaliśmy, nie miałam też kontaktu z jego rodziną. Przez lata żyłam w traumie, że mogę go spotkać i że będzie się mścił” - wspominała dziennikarka.
Później podczas pracy w radiu poznała drugiego męża, Grzegorza Wasowskiego. Choć doczekali się syna Jerzego, związek również nie przetrwał. Monika musiała godzić macierzyństwo z intensywną pracą w mediach, budując swoją karierę w radiu i telewizji.
Obecnie tworzy szczęśliwy i stabilny związek z Tomaszem Ziółkowskim. Para nie zdecydowała się na ślub, co być może jest jednym z sekretów ich niemal trzydziestoletniego szczęścia. Dziennikarka wreszcie znalazła partnera, z którym może łączyć życie prywatne i zawodowe bez strachu i traum z przeszłości.
Szczere wyznanie dziennikarki
Jednym z najbardziej zaskakujących wątków, który dziennikarka w wywiadzie dla „Vivy” jest to, co usłyszała od… księdza. W trudnych chwilach rozwodu, kiedy szukała wsparcia, także duchowego, kapłan, którego odwiedziła miał jej doradzić, by… wróciła do męża – do swojego oprawcy.
„Miałam wsparcie rodziców, co jest szalenie ważne. Nikt mi nie mówił, że on się zmieni albo że to jest moja wina, bo go sprowokowałam. Oprócz księdza, który kazał mi wrócić do mojego oprawcy” – mówiła dziennikarka.
Na szczęście w tamtym czasie miała wsparcie rodziców, którzy nie oceniali, nie bagatelizowali problemu. i nie próbowali jej przekonywać, że to jej wina czy zwykła sprzeczka. To właśnie oparcie w najbliższych pomogło jej podjąć decyzję o odejściu i odzyskaniu życia, które zaczęło zmieniać się na lepsze dopiero po zakończeniu tego destrukcyjnego związku.
Po latach Monika Olejnik przyznała także, że jej walka o rozwód była szeroko komentowana przez niektóre media.
„Po latach część pseudodziennikarzy prawicowych nazwała moją walkę o rozwód donosem na byłego męża. Następnie w jednej z gazet ukazało się zdjęcie zaniedbanego grobu mojego pierwszego męża, przemocowca, z którym po rozwodzie nie miałam żadnego kontaktu. Nigdy go już więcej nie zobaczyłam. Oczywiście do mnie nie zadzwonił, o nic nie zapytał, tylko wykreował sensację”.
