Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > "Co wy wyprawiacie"? Takich słów o "The Voice Senior" nie spodziewał się nikt
Kamil Wroński
Kamil Wroński 19.01.2026 16:55

"Co wy wyprawiacie"? Takich słów o "The Voice Senior" nie spodziewał się nikt

"Co wy wyprawiacie"? Takich słów o "The Voice Senior" nie spodziewał się nikt
KAPIF

Jedna decyzja, kilka sekund zawahania i emocje, które zostają na długo. Ostatni odcinek „The Voice Senior” przyniósł moment, w którym jurorzy sami zaczęli kwestionować własne wybory, a występ jednej z uczestniczek wywołał więcej dyskusji po zejściu ze sceny niż w trakcie samego wykonania. To był wieczór, w którym potencjał okazał się równie ważny jak werdykt — i nie wszyscy trenerzy wyszli z niego z poczuciem spokoju.

  • O "The Voice Senior"
  • Niesłychane sceny w "The Voice Senior"
  • Ostre słowa krytyki

O "The Voice Senior"

„The Voice Senior” od momentu debiutu w polskiej telewizji konsekwentnie buduje własną, rozpoznawalną tożsamość, wyraźnie dystansując się od klasycznej formuły „The Voice of Poland”. Choć oba formaty łączy podobna konstrukcja – przesłuchania w ciemno, podział na drużyny trenerów oraz kolejne etapy rywalizacji – różni je zasadniczo rozłożenie akcentów dramaturgicznych. W wersji senioralnej nie chodzi o tempo kariery, medialną przebojowość ani potencjał komercyjny, lecz o coś znacznie trudniejszego do zmierzenia: doświadczenie życiowe, emocjonalną dojrzałość i autentyczność płynącą z lat przeżytych poza sceną.

Uczestnikami programu są osoby po sześćdziesiątce, często niemające wcześniejszego kontaktu z dużą sceną telewizyjną. Ich występy nie są jedynie prezentacją umiejętności wokalnych – stają się nośnikami osobistych historii, wspomnień i emocji, które przez dekady pozostawały w cieniu codziennych obowiązków. Każdy głos niesie ze sobą biografię, a każda piosenka zyskuje dodatkowy sens dzięki kontekstowi życiowemu wykonawcy. To właśnie ten wymiar sprawia, że program zyskuje charakter bardziej narracyjny niż stricte konkursowy.

W praktyce „The Voice Senior” funkcjonuje jako coś więcej niż telewizyjny talent show. Dla wielu uczestników to przestrzeń realizacji marzeń odłożonych na później, symboliczny dowód, że pasja i potrzeba twórczej ekspresji nie podlegają kalendarzowi. W przeciwieństwie do edycji adresowanych do młodszych wykonawców, gdzie stawką bywa kontrakt fonograficzny lub szybka obecność w obiegu medialnym, tutaj najważniejszy staje się kontakt z publicznością, prawda emocji i szczerość sceniczna. To przesunięcie punktu ciężkości sprawia, że program odbierany jest jako bardziej refleksyjny, często wzruszający i mocno osadzony w społecznym doświadczeniu starzenia się.

Siódma edycja, która wystartowała 3 stycznia 2026 roku, wprowadza do formatu wyraźnie zarysowany skład trenerski i nową energię. W obrotowych fotelach zasiedli artyści o bogatym dorobku i odmiennych temperamentach: Alicja Majewska, Andrzej Piaseczny, Robert Janowski oraz debiutująca w roli trenerki Majka Jeżowska. Powrót Majewskiej i Piasecznego zapewnia programowi ciągłość oraz stabilność opartą na empatii i wieloletnim doświadczeniu scenicznym. Janowski wnosi z kolei lekkość narracyjną i poczucie swobody, skutecznie balansując między rolą mentora a elementem stricte rozrywkowym.

Największe zainteresowanie widzów budzi jednak obecność Majki Jeżowskiej. Jej wejście do programu wprowadza nowy typ wrażliwości – bardziej bezpośredni, emocjonalny i oparty na intensywnym kontakcie z uczestnikami. Zderzenie czterech różnych osobowości jurorskich sprawia, że sceniczne interakcje stają się wielowymiarowe: komentarze potrafią być ciepłe, momentami krytyczne, niekiedy zaskakujące, ale niemal nigdy obojętne. To właśnie ta dynamika, oparta na dialogu i wymianie doświadczeń, a nie na rywalizacji ego, stanowi jeden z kluczowych atutów „The Voice Senior” i tłumaczy, dlaczego format ten na trwałe wpisał się w polski krajobraz telewizyjnych programów talentowych.

"Co wy wyprawiacie"? Takich słów o "The Voice Senior" nie spodziewał się nikt
“The Voice Senior”, fot. Facebook

Niesłychane sceny w "The Voice Senior"

Siódma edycja „The Voice Senior” zapisała się w historii programu wydarzeniem, które wyraźnie wykraczało poza standardową formułę talent show. Po raz pierwszy na tej samej scenie pojawiło się małżeństwo z niemal pięćdziesięcioletnim stażem – Barbara i Albert Czarkowscy, związani ze sobą od 45 lat. Ich obecność nie była jedynie kolejnym punktem programu, lecz stała się poruszającą narracją o wspólnym życiu, w którym muzyka od początku pełniła rolę osi spinającej prywatność, pasję i zawodowe wybory.

Już w zapowiedzi odcinka Barbara wróciła wspomnieniami do początków tej relacji, pokazując, że historia ich miłości i muzyki splatały się na długo przed zawarciem małżeństwa.

„Poznałam mojego przyszłego męża, który był basistą w zespole, z którym się mijaliśmy na trasach” – mówiła, przywołując realia intensywnego życia koncertowego, młodzieńczych fascynacji i środowiska, w którym uczucia rodziły się w rytmie prób, wyjazdów i scenicznych spotkań.

Choć przez dekady tworzyli duet w życiu prywatnym, w „The Voice Senior” zdecydowali się na odmienną drogę. Każde z nich wystąpiło osobno, bez wspólnego wykonania i bez rodzinnego duetu, który mógłby naturalnie narzucać się jako oczywisty wybór. Ta decyzja miała wymiar symboliczny – pokazywała, że mimo wspólnej biografii i bliskości Barbara i Albert zachowują odrębność artystyczną oraz własną tożsamość sceniczną. Każde z nich stanęło przed trenerami samodzielnie, biorąc pełną odpowiedzialność za interpretację, emocje i odbiór występu.

Losy małżonków potoczyły się w programie różnymi ścieżkami. Występ Barbary, nasycony doświadczeniem i osobistą historią, nie przyniósł jej awansu do kolejnego etapu. Jurorzy podkreślali autentyczność i emocjonalny wymiar jej obecności na scenie, jednak żaden z trenerów nie zdecydował się odwrócić fotela. Zupełnie inaczej odebrano występ Alberta – jego interpretacja spotkała się z uznaniem, a artysta ostatecznie dołączył do drużyny Alicji Majewskiej, kontynuując swoją przygodę w programie.

Historia Barbary i Alberta Czarkowskich unaoczniła to, co od lat stanowi o wyjątkowości „The Voice Senior”. Program nie sprowadza się wyłącznie do rywalizacji wokalnej, lecz staje się przestrzenią opowieści o miłości, konsekwencji i pasji, która może towarzyszyć człowiekowi przez całe życie. W ich przypadku scena stała się miejscem spotkania prywatnej historii z publicznym przekazem – dowodem na to, że muzyka potrafi łączyć dekady doświadczeń, a artystyczna ekspresja nie zna ani metryki, ani granic wyznaczanych przez format telewizyjnego show.

Ostre słowa krytyki

Najbardziej stanowczo swoje wątpliwości wobec wykonania Barbary wyraził Andrzej Piaseczny. Jego komentarz był bezpośredni i krytyczny, choć – jak sam zaznaczył – motywowany dostrzeżonym potencjałem, a nie brakiem wiary w artystkę.

„Nieczysto, nietrafione – przepraszam. Gdyby było to zupełnie do niczego, nie odważyłbym się nic mówić. Tutaj jednak było tyle potencjału, tyle dobrego, ale też sporo niedociągnięć. Może nie jestem przyjemny, ale wszystko to wynika z tego, że czasem warto przyjść drugi raz i zmieść konkurencję absolutnie ze sceny, bo wierzę, że mogłoby tak być” – mówił, jasno wskazując na niedosyt i jednoczesną wiarę w możliwości uczestniczki.

Podobny ton, choć znacznie łagodniejszy, pojawił się w wypowiedzi Majki Jeżowskiej, która podkreślała, że w Barbarze „jest potencjał”, sugerując, że obecny występ nie był pełnym odzwierciedleniem jej możliwości scenicznych.

Zdecydowanie inaczej sytuację ocenił Robert Janowski, który otwarcie sprzeciwił się słowom Piasecznego i nie ukrywał własnych wyrzutów sumienia. Jego reakcja była jedną z najbardziej emocjonalnych w całym odcinku i wyraźnie pokazywała, jak cienka bywa granica między decyzją jurorską a poczuciem straconej szansy.

„Andrzej, nie zgadzam się z tobą! Będę sobie to wyrzucał – mogłem się odwrócić. Bo jest tak, że czasem decydują drobiazgi… Cholera, jestem zły na siebie, bo na scenie stoi kobieta z artystyczną duszą, a ja się nie odwracam. Wróć za rok, Baśka! (…)” – mówił, nie kryjąc żalu wobec własnej decyzji.

Ten fragment odcinka dobitnie pokazał, że w „The Voice Senior” o werdyktach decydują często niuanse: pojedyncze dźwięki, moment zawahania, subiektywne odczucie trenera. W przypadku Barbary Czarkowskiej scena stała się miejscem zderzenia potencjału, emocji i jurorskich wątpliwości – a jednocześnie przypomnieniem, że nawet brak awansu nie musi oznaczać artystycznej porażki, lecz bywa początkiem drogi, która prowadzi do powrotu silniejszym i bardziej świadomym własnych możliwości.

Szczególnie ostre słowa krytyki wystosowali fani.

  • "Co wy wyprawiacie? Ludzie śpiewają mega, nikt się nie odwraca. Państwu się w głowach poprzewracało? Kogo chcecie? Franka Sinatry? Jestem zawiedziona, najbardziej chyba Panią Alicją, którą bardzo szanuję (...). Przestańcie gwiazdorzyć - więcej życzliwości, powściągliwości i bierzcie świetnie śpiewających seniorów i seniorki";
  • "Jaki oni mają scenariusz: ktoś odpada, to każą mu śpiewać jeszcze raz, a potem obiecywać, że pojawi się za rok ponownie. Jeśli wszyscy pojawią się za rok, to poziom będzie jeszcze gorszy niż obecnie. No i jeszcze ta Majka Jeżowska - kim ona jest, żeby decydować o czymkolwiek w programie muzycznym?";
  • "Jurorzy zachowują się skandalicznie. Podczas występu, zamiast słuchać, gwiazdorzą, rozmawiają, dyskutują i te głupie miny stroją. Żenada, oglądać się tego nie da"
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Marta Nawrocka
Jest apel do Marty Nawrockiej. Eksperci alarmują, chodzi o dzieci
Magdalena i Dawid Narożni
Uwielbiany przez Polaków muzyk mówi o zdradzie. Do tej pory nikt nie miał pojęcia
"Taniec z Gwiazdami", fot. KAPiF
Wielka afera wokół nowej uczestniczki "TzG"? Widzowie grzmią
None
Tuż po "The Voice of Senior" widzowie zabrali głos. Zwrócili na to uwagę
The Voice Senior, fot. facebook
Trwa "The Voice Senior". To właśnie wydarzyło się na antenie
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć