Tylko u nas! Z tym do ostatnich chwil Tomek Jakubiak się nie rozstawał. Łamiące serce wyznanie Anastazji
Anastazja Jakubiak o duchowej sferze podczas choroby Tomasza Jakubiaka. O nawróceniu i nie tylko w podcaście Świata Gwiazd. Co usłyszał Mateusz Szymkowiak?
Śmierć Tomasza Jakubiaka wstrząsnęła Polską
Śmierć Tomasza Jakubiaka była ogromnym wstrząsem dla polskiej opinii publicznej i środowiska gastronomicznego. Popularny kucharz, który przez 14 miesięcy toczył niezwykle dzielną i otwartą walkę z rzadkim nowotworem, odszedł w wieku 41 lat, pozostawiając żonę Anastazję oraz syna Tomasza Juniora.
Jego odejście poprzedziły poruszające wywiady, w których z humorem i niezwykłą szczerością opowiadał o trudach leczenia, zmianach w wyglądzie oraz ogromnym wsparciu, jakie otrzymywał od bliskich i fanów. Śmierć Jakubiaka stała się momentem narodowej refleksji nad kruchością życia, a jego postawa w obliczu nieuleczalnej choroby – symbolem niezłomności i pogody ducha, którą zachował niemal do samego końca.
Za zamkniętymi drzwiami wyglądało to nieco inaczej.
Walka z chorobą we wspomnieniach Anastazji Jakubiak
Anastazja Jakubiak była gościem Mateusza Szymkowiaka w podcaście Świata Gwiazd. Opowiedziała o tym, jak radzili sobie z chorobą, zwracając się do Boga.
Najpierw padło pytanie o to, czy Anastazja wyparła miesiące walki o życie ukochanego ze świadomości.
Nie, te myśli cały czas wracają. Nawet ostatnio, gdy byłam w trasie, zatrzymałam się na Jasnej Górze. Przypomniało mi się, jak szłam tam za ołtarzem w intencji wyzdrowienia Tomka. Tak mnie to ruszyło, że musiałam stamtąd wyjść – wszystko zaczęło mi się odtwarzać. Cały czas mam takie momenty, gdy jakaś sytuacja lub miejsce przypominają mi o tym, co przeszliśmy. Bywają dni, że jest okej, ale czasem czuję, że to już za dużo. Wtedy muszę wyjść, nie chcę do tego wracać.
Nawrócenie w czasie chorby
Mateusz Szymkowiak zapytał, czy nawrócenie przyszło w czasie choroby.
Tak. W ogóle temat religii stał się nam bliski już pół roku przed diagnozą, kiedy braliśmy ślub – wtedy zaczęliśmy o tym rozmawiać i więcej praktykować. W trakcie choroby to się bardzo zintensyfikowało. Bóg był dla nas bardzo ważny. W najcięższych momentach Tomek w ogóle nie rozstawał się z różańcem.
Czy Bóg był ważny dla Tomka?
Tak. Wiesz, to przychodzi w momencie największej bezradności i bezsilności, gdy już nic innego nie działa. Były takie noce, gdy całymi godzinami siedziałam przy jego łóżku. On przysypiał tylko na chwilę – wystarczyło, że się poruszyłam, na przykład, żeby wstać po wodę, a on od razu czuwał i prosił, żebym go nie zostawiała. Siedzieliśmy i modliliśmy się we dwójkę. Gdy on zasypiał, ja modliłam się dalej. Dla nas to była modlitwa, dla innych może to być mantra. Wierzę, że ta powtarzalność i kierowanie intencji oraz energii w konkretną stronę po prostu pomaga, niezależnie od tego, w co kto wierzy - wyznała.
I dodała:
Gdy farmakologia już nie działała, a ja nie mogłam mu podać nic więcej, bo bałam się o jego serce i brałam za to odpowiedzialność – tylko to mi zostawało. Nic innego nie mogłam zrobić.
Cała rozmowa poniżej.
