Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Tragedia tuż przed Wielkanocą. Nie żyje legenda Perfectu, zmarł po długiej chorobie
Agata Piszczek
Agata Piszczek 03.04.2026 13:42

Tragedia tuż przed Wielkanocą. Nie żyje legenda Perfectu, zmarł po długiej chorobie

Tragedia tuż przed Wielkanocą. Nie żyje legenda Perfectu, zmarł po długiej chorobie
fot. KAPiF, Facebook

Poranek przyniósł wiadomość, która dla wielu fanów muzyki była jak grom z jasnego nieba. Nie żyje współzałożyciel i były perkusista legendarnego zespołu Perfect. Informacja o jego śmierci pojawiła się nagle, choć osoby z jego otoczenia wiedziały, że od dłuższego czasu zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi.

Smutny czas dla świata artystów. Kolejne pożegnania poruszają fanów

Ostatnie miesiące przynoszą wyjątkowo dużo smutnych wiadomości ze świata kultury. Fani wciąż nie zdążyli otrząsnąć się po śmierci Bożeny Dykiel, która odeszła w lutym 2026 roku w wieku 77 lat, a już kolejne informacje o odejściach znanych i cenionych twórców pojawiają się niemal jedna po drugiej. W ostatnich dniach pożegnaliśmy także aktorkę Aleksandrę Zawieruszankę, gwiazdę filmów i seriali, która przez dekady była obecna na scenie i ekranie. Do tego dochodzą wiadomości o śmierci aktorów, takich jak Jacek Janosz, których widzowie znali z popularnych produkcji telewizyjnych.

I właśnie w tym trudnym czasie dociera kolejna wiadomość – odszedł Wojciech Morawski - perkusista o niezwykłym wyczuciu rytmu i współzałożyciel kultowego zespołu Perfect, zmarł w wieku 76 lat. Informację o jego śmierci przekazał Zbigniew Hołdys, publikując poruszający wpis w mediach społecznościowych. 

„Dziś o 7 rano Wojtek nas opuścił...”  – te słowa wystarczyły, by w środowisku muzycznym zrobiło się cicho, jakby ktoś na moment wyłączył wszystkie wzmacniacze.

Morawski był nie tylko muzykiem – był częścią historii, którą wielu z nas zna niemal na pamięć. To właśnie on, siedząc za perkusją, budował fundament brzmienia, które do dziś wywołuje dreszcze. Jego gra była jak puls – obecna, wyczuwalna, ale nigdy nachalna. Potrafił jednym uderzeniem zmienić klimat utworu i sprawić, że publiczność dosłownie „łapała rytm”.

Choć w ostatnich latach zmagał się z chorobą i przebywał pod opieką specjalistów, pamięć o nim wśród fanów i przyjaciół pozostawała żywa. Odwiedzali go, wspierali, wspominali wspólne czasy – te pełne koncertów, tras i muzycznych uniesień. Bo Morawski to nie był tylko muzyk z przeszłości. To był ktoś, kto współtworzył emocje, które wciąż brzmią w słuchawkach i na scenach.

Od bigbitu po legendę – historia, która gra do dziś

Muzyczna droga Wojciecha Morawskiego zaczęła się jeszcze w latach 60., kiedy scena w Polsce dopiero nabierała rozpędu. Był jednym z tych, którzy nie bali się eksperymentować, szukać i łączyć różnych stylów. Współpracował z wieloma zespołami, które dziś mają status kultowych – od Grupy X, przez Klan, aż po Breakout. Każdy z tych projektów był innym rozdziałem, ale to właśnie różnorodność była jego znakiem rozpoznawczym.

Największą popularność przyniosła mu jednak działalność w zespole Perfect, który współtworzył w drugiej połowie lat 70. To był moment, kiedy polska muzyka rockowa zaczynała mówić własnym, mocnym głosem. Morawski był jego integralną częścią – nie tylko jako perkusista, ale jako współtwórca brzmienia, które do dziś inspiruje kolejne pokolenia muzyków.

Po odejściu z Perfectu nie zwolnił tempa. Grał w Porter Bandzie, współtworzył projekt Morawski Waglewski Nowicki Hołdys, a także był obecny przy narodzinach Voo Voo. Jego nazwisko pojawiało się na płytach największych polskich artystów – od Maryli Rodowicz po Krystynę Prońko. To pokazuje skalę jego talentu i zaufania, jakim darzyli go inni twórcy.

Muzyczna legenda i życie poza sceną. Tak zapamiętają go bliscy

Ostatnie lata życia Wojciecha Morawskiego nie były łatwe. Artysta zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, a jego codzienność wymagała stałej opieki i wsparcia. Przebywał w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, gdzie znajdował się pod troskliwą opieką. Wcześniej mieszkał w Domu Pomocy Społecznej w Sulejowie. Mimo trudności nie był jednak zapomniany – środowisko muzyczne pamiętało o nim i starało się być blisko.

Wspomnienia osób, które go odwiedzały, są pełne ciepła i wzruszenia. Mówiono o jego problemach z pamięcią, ale też o tym, że wciąż miał w sobie coś z dawnego siebie – błysk, który zdradzał artystyczną duszę. Nawet jeśli nie zawsze wszystko pamiętał, muzyka była gdzieś w nim obecna.

Poza sceną był człowiekiem zaangażowanym społecznie. Razem z żoną Lilą wspierał działania na rzecz dzieci i młodzieży, angażując się w inicjatywy pomocowe. To pokazuje, że jego wrażliwość nie kończyła się na muzyce – była częścią jego codzienności.

Dziś zostaje po nim cisza. Ale to nie jest zwykła cisza – to taka, w której wciąż słychać echo perkusji. I właśnie w tym echu Wojciech Morawski będzie obecny jeszcze bardzo długo.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Trump kontakty handlowe
Europejski kraj postawił się USA. Trump stracił cierpliwość. "Zerwiemy całkowicie handel"
świeca
Nie żyje gwiazda Eurowizji. Zmarła w domu po długiej chorobie
Śmierć
Odszedł popularny milioner. Przegrał walkę z ciężką chorobą
Świeczki
Nie żyje ceniona aktorka. Dom Artystów w Skolimowie ujawnił poruszające wieści
Marcin Wójcik
Niespodziewanie gruchnęły wieści o kabarecie Ani Mru Mru! Plotki się potwierdziły. Chodzi o Wójcika
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji