Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > To ostatnie zdjęcie Edwarda Linde-Lubaszenko przed śmiercią. Ledwo można go poznać
Magdalena Szymańska
Magdalena Szymańska 08.02.2026 20:29

To ostatnie zdjęcie Edwarda Linde-Lubaszenko przed śmiercią. Ledwo można go poznać

To ostatnie zdjęcie Edwarda Linde-Lubaszenko przed śmiercią. Ledwo można go poznać
fot. East News

Pojawiły się informacje o odejściu wielkiego pedagoga i aktora, który przez dekady kształtował polską scenę. Choć niedawno pożegnał się z zawodem, nikt nie przypuszczał, że koniec nadejdzie tak szybko. Do sieci trafiła jego ostatnia fotografia – widok artysty tuż przed śmiercią chwyta za serce. Z trudem można rozpoznać w nim dawną gwiazdę ekranu.

Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko

Niedziela przyniosła informację, która dla polskiej kultury oznacza koniec pewnej epoki. Zmarł Edward Linde-Lubaszenko, aktor, którego nie da się pomylić z nikim innym. Miał 86 lat i choć od dłuższego czasu rzadziej pojawiał się na ekranach, jego odejście i tak uderza z ogromną siłą. Rodzina potwierdziła smutne wieści, zamykając tym samym historię artysty, który dla Krakowa i polskiego kina był kimś więcej niż tylko nazwiskiem na afiszu.

Linde-Lubaszenko to był stary, dobry sznyt. Od lat 70. był filarem Starego Teatru w Krakowie, ale umówmy się – większość z nas kojarzy go przede wszystkim z filmów. Miał ten rzadki dar, że nawet gdy pojawiał się na drugim planie, natychmiast ustawiał całą scenę. Charakterystyczny głos, spokój i inteligencja, która biła z każdego spojrzenia, sprawiały, że wierzyło się w każdą graną przez niego postać. Nie potrzebował fajerwerków, by przykuć uwagę. Co ciekawe, aktor sam zdecydował, kiedy powiedzieć „pas”. W połowie grudnia 2025 roku pojawił się w śniadaniówce i po prostu ogłosił przejście na emeryturę. Bez zbędnego dramatyzmu, z ogromną klasą przyznał, że czas ustąpić pola. To rzadka umiejętność – wiedzieć, kiedy zejść ze sceny na własnych warunkach, zanim zmusi do tego zdrowie czy brak propozycji. Zrobił to z godnością, która towarzyszyła mu przez całą karierę.

Polska kultura traci w nim nie tylko wybitnego aktora, ale też mentora i pedagoga. Dla jednych na zawsze zostanie twarzą kultowych produkcji sensacyjnych, dla innych wielkim interpretatorem klasyki. Jedno jest pewne: takiej charyzmy nie da się podrobić. Edward Linde-Lubaszenko zostawił po sobie setki ról i pustkę, której w krakowskim środowisku artystycznym długo nie uda się zasypać.

To ostatnie zdjęcie Edwarda Linde-Lubaszenko przed śmiercią. Ledwo można go poznać
Edward Linde-Lubaszenko fot. KAPiF

Edward Linde-Lubaszenko- kariera

Edward Linde-Lubaszenko to postać, której w polskim kinie właściwie nie da się podrobić. Podczas gdy inni aktorzy potrafią spalać się w walce o każdą minutę na ekranie, on od zawsze stawiał na spokój i niesamowity, niski głos. To typ artysty, który nie musi machać rękami, żeby go zauważono – jemu wystarczyło po prostu wejść do pokoju.

Swoje najważniejsze szlify zbierał w krakowskim Starym Teatrze, pracując z takimi gigantami jak Wajda czy Swinarski. Jednak dla przeciętnego widza Edward to przede wszystkim ikona klasy i inteligencji. W czasach Kina Moralnego Niepokoju był twarzą człowieka sceptycznego, który więcej myśli, niż mówi. Potrafił „ukraść” całą scenę, grając jedynie epizod, co w tym fachu jest chyba najtrudniejszą sztuką. Wielu z nas kojarzy go też z duetów z synem, Olafem Lubaszenką. Ich wspólne role w takich hitach jak "Sztos" czy "Chłopaki nie płaczą" to już klasyka. Edward pokazał tam, że ma genialne, choć bardzo powściągliwe poczucie humoru. Nie musiał się wygłupiać, by budzić sympatię; on po prostu emanował autorytetem, który idealnie pasował do filmowych opowieści o twardym męskim świecie.

Jego życie prywatne i biografia, z zagadkami dotyczącymi nazwiska na czele, tylko dodawały mu pewnego arystokratycznego sznytu. Zawsze sprawiał wrażenie kogoś, kto wie o życiu znacznie więcej, niż chce zdradzić w wywiadzie. Nawet gdy media rozpisywały się o jego problemach zdrowotnych czy trudniejszych chwilach, on zachowywał dystans. To człowiek starej daty w najlepszym tego słowa znaczeniu – taki, dla którego talent i dyskrecja są ważniejsze niż bycie na każdym portalu plotkarskim. Dziś pozostaje dowodem na to, że prawdziwa charyzma nie potrzebuje blasku fleszy, by przetrwać próbę czasu.

Tak wyglądało ostatnie zdjęcie Linde-Lubaszenko

Ostatnia wizyta Edwarda Linde-Lubaszenki w studiu telewizyjnym to jeden z tych momentów, które uświadamiają nam, że pewna era w polskim kinie bezpowrotnie dobiega końca. Aktor, który przez dekady czarował głosem i nienagannymi manierami, pojawił się przed kamerami, by szczerze opowiedzieć o tym, co u niego słychać. Niestety, nie była to radosna anegdota z planu, a raczej sygnał do ostatecznego zejścia ze sceny.

84-letni artysta bez owijania w bawełnę przyznał, że etap zawodowej aktywności jest już dla niego zamknięty. To wyznanie uderza najbardziej, bo Linde-Lubaszenko zawsze kojarzył się z ogromną klasą i formą, której zazdrościli mu młodsi koledzy. Tymczasem w studiu zobaczyliśmy człowieka świadomego swoich ograniczeń, który nie zamierza udawać, że czas się dla niego zatrzymał. Najwięcej emocji wzbudziły jednak same zdjęcia z planu. Widać na nich, że każdy krok i chwila przed kamerą były dla aktora ogromnym wysiłkiem. To już nie jest ten sam dziarski mężczyzna, którego pamiętamy z kultowych ról. Na fotografiach uderza przede wszystkim wyraźne osłabienie i problemy z poruszaniem się. Aktor potrzebował wsparcia, co dla kogoś o tak silnej osobowości musiało być trudnym doświadczeniem.

W jego oczach widać było coś, co można nazwać artystycznym testamentem. To nie był zwykły wywiad promocyjny, ale spokojne, podszyte smutkiem pożegnanie z widzami. Linde-Lubaszenko pokazał się nam bez maski, bez makijażu ukrywającego wiek i bez udawania, że wszystko jest w porządku. To smutny widok, ale też niezwykle prawdziwy. Wielki aktor schodzi ze sceny na własnych warunkach, zostawiając nas z poczuciem, że kończy się kawał historii polskiej kultury.

To ostatnie zdjęcie Edwarda Linde-Lubaszenko przed śmiercią. Ledwo można go poznać
Edward Linde-Lubaszenko fot. East News
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
jeffrey epstein
Polska spółka w nowych aktach Epsteina. Na rok przed śmiercią przyniosła mu gigantyczny zysk
Edward Linde-Lubaszenko
Tak gwiazdy żegnają Edwarda Linde-Lubaszenko. Poleciało wiele łez
Edward Linde-Lubaszenko
Niespełna dwa miesiące temu Edwarda Linde-Lubaszenko pojawił się na wizji. Wtedy widzieliśmy go ostatni raz
None
Na to chorował Edward Linde-Lubaszenko. Przeszedł koszmar
Dużo świeczek
Nie żyje polska aktorka! Grała w wielu hitach
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji