Tak wyglądały ostatnie chwile Bożeny Dykiel. Koledzy z planu zdradzają szczegóły
To wiadomość, która wstrząsnęła milionami Polaków. Dziś, 13 lutego, dotarła do nas tragiczna informacja o śmierci jednej z najbardziej wyrazistych postaci polskiego ekranu. Choć oficjalne przyczyny nie zostały jeszcze ujawnione, media przypominają o niepokojących sygnałach, które pojawiały się już wcześniej.
- Bożena Dykiel nie żyje
- Na co chorowała Bożena Dykiel?
- Koledzy z planu o chorobie Bożeny Dykiel
Bożena Dykiel nie żyje
Odejście Bożeny Dykiel zamknęło pewien ważny rozdział w historii polskiego kina. Była to postać, której nie dało się przeoczyć ani pomylić z nikim innym. Przez dekady jej nazwisko kojarzyło się z niespożytą energią i profesjonalizmem, który narzucała nie tylko sobie, ale i wszystkim dookoła na planie filmowym. Nie była aktorką od „stania i wyglądania” – ona po prostu brała każdą scenę we władanie.
W pamięci widzów zapisała się przede wszystkim jako mistrzyni ról charakternych. Potrafiła w jednej chwili rozśmieszyć do łez w kultowych komediach, by za moment uderzyć w o wiele cięższe, dramatyczne tony. Miała w sobie rzadki rodzaj aktorskiej bezczelności i autentyczności, dzięki której jej bohaterki, nawet te drugoplanowe, stawały się postaciami z krwi i kości. Ludzie kochali ją za to, że nie dystansowała się od publiczności, a jej śmiech był słyszalny z daleka. Kiedy media obiegła wiadomość o jej śmierci, internet zalała fala wspomnień. Fani udostępniali stare zdjęcia i fragmenty filmów, przypominając sobie jej najsłynniejsze kwestie. To był moment, w którym wielu z nas uświadomiło sobie, jak bardzo jej obecność na ekranie była oczywistością, do której zdążyliśmy przywyknąć przez lata. Nagłe zniknięcie tak wyrazistej osoby zawsze zostawia po sobie dziwną, trudną do wypełnienia ciszę.
Mimo że na początku nie znaliśmy wszystkich szczegółów, jedno było pewne – polska kultura straciła kogoś, kto nie bawił się w półśrodki. Bożena Dykiel zostawiła po sobie ogromny dorobek artystyczny, który przetrwa znacznie dłużej niż dzisiejsze nagłówki. Jej role w teatrze i telewizji będą teraz służyć jako lekcja warsztatu dla młodszych pokoleń, które mogą tylko marzyć o tak silnej osobowości scenicznej.

Na co chorowała Bożena Dykiel?
Bożena Dykiel przez lata kojarzyła się wszystkim z niespożytą energią i kobietą, której nic nie jest w stanie złamać. Mało kto jednak wiedział, że pod tą maską profesjonalizmu kryła się historia, o której aktorka zaczęła mówić głośno dopiero po czasie. Okazało się, że jej organizm od dawna wysyłał sygnały ostrzegawcze, ale ona, jak to często bywa w tym zawodzie, po prostu bagatelizowała własne zdrowie, stawiając pracę na pierwszym miejscu. Przełom nastąpił w 2017 roku i był to moment scenariuszowy, którego nikt nie chciał przeżyć. Podczas zdjęć do serialu „Na Wspólnej” aktorka nagle zemdlała na planie. To zdarzenie podziałało na całą ekipę i samą gwiazdę jak zimny prysznic. Dopiero wtedy dotarło do niej, że nie jest niezniszczalna. Choć wcześniej starała się zachować pogodę ducha i tempo, którego zazdrościli jej młodsi koledzy, musiała w końcu przewartościować swoje życie.
„Już nie jestem tą szaloną Bożenką, która biegnie na tańce, a jutro leci do Barcelony. Dotarło do mnie, że już niewiele muszę. Robię to, na co mam ochotę, w swoim tempie i na swoich warunkach” – mówiła w jednym z wywiadów.
Czytaj więcej: https://news.swiatgwiazd.pl/bozena-dykiel-zemdlala-na-planie-wtedy-to-zbagatelizowano-js-wks-130226
Problemy okazały się poważne – chodziło o wadę serca, którą Dykiel ignorowała przez całe lata. Organizm w końcu powiedział „dość”, co doprowadziło ją na stół operacyjny. Aktorka przeszła skomplikowany zabieg kardiochirurgiczny w Katowicach. To właśnie tam, z dala od świateł jupiterów, zrozumiała, że długotrwałe lekceważenie objawów niemal kosztowało ją życie. Operacja i długa rekonwalescencja zmusiły ją do drastycznego ograniczenia zobowiązań zawodowych.
W szczerych rozmowach z mediami, między innymi z „Faktem”, aktorka nie gryzła się w język. Przyznała wprost, że dopiero te dramatyczne komplikacje skłoniły ją do zatrzymania się. Była to bolesna, ale skuteczna lekcja. Dykiel pokazała, że nawet największa gwiazda musi czasem zejść ze sceny, żeby po prostu zadbać o przetrwanie. Jej historia stała się przestrogą dla wszystkich, którzy wierzą, że praca jest ważniejsza niż bicie własnego serca.
„Przez lata lekceważyłam swoje zdrowie. Wiedziałam, że mam wadę serca, ale dalej żyłam jak wariatka. Pamiętam, jak kręciliśmy w ‘Na Wspólnej’ scenę kryzysu małżeńskiego Ziębów. Były bardzo emocjonalne i wyczerpujące. Pracowałam cztery dni w tygodniu po 12 godzin. Wstawałam o 5.30, kończyłam o 19.30. Mój mózg był niedotleniony, zastawka raz się otwierała, raz nie i któregoś dnia po prostu upadłam” – wyznała wówczas.
Koledzy z planu o chorobie Bożeny Dykiel
Śmierć Bożeny Dykiel uderzyła w środowisko filmowe nagle, choć po czasie okazało się, że wiele osób z jej otoczenia wiedziało o problemach zdrowotnych, z którymi się zmagała. Aktorka, znana z niewyczerpanej energii i ciętego języka, kojarzyła się wszystkim z siłą, której nic nie złamie. Tym większym zaskoczeniem było to, co zobaczyliśmy w materiale przygotowanym przez TVN.
To bardzo trudne tak wspominać nagle. Wiedziałem, że jest chora, ale że tak nagle odejdzie to jest szok. - przyznaje Artur Barciś
W tamtym reportażu emocje kolegów z planu były aż nadto widoczne. Choć plotki o tym, że z jej zdrowiem nie jest najlepiej, krążyły po kuluarach od dłuższego czasu, to nagłe odejście aktorki stało się dla wszystkich potężnym wstrząsem. Znajomi z branży, którzy widywali ją na co dzień w pracy, nie potrafili ukryć łez. To nie były wyreżyserowane sceny – w ich głosach słychać było autentyczne niedowierzanie, że serialowa Maria Zięba już nie pojawi się na planie.
