Tak wygląda amant i zdobywca Złotego Globu. Niesłychane!
Świat obiegły kadry, na których trudno rozpoznać dawnego amanta i zdobywcę Złotego Globu. Gwiazdor, który kiedyś dyktował trendy w Hollywood, został przyłapany w opłakanym stanie pod swoją rezydencją. Czy to koniec pewnej ery?
Mickey Rourke kariera
Mickey Rourke to legenda Hollywood, której kariera jest niczym rollercoaster pełen wzlotów i upadków. Urodzony w 1952 roku w Schenectady w Nowym Jorku aktor już od lat 70. przyciągał uwagę swoją charyzmą, magnetyzmem i intensywną grą aktorską. W latach 80. stał się gwiazdą dzięki rolom w kultowych filmach takich jak Body Heat, 9½ Weeks czy Angel Heart, a jego męski urok i nieprzeciętna osobowość uczyniły go jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów tamtej dekady.
Jednak życie Rourke’a nie było usłane różami. W latach 90. porzucił Hollywood, by spróbować swoich sił w boksie zawodowym, co przyniosło mu poważne kontuzje i zmieniło wygląd, komplikując powrót na ekrany. Wielki comeback nastąpił w 2008 roku, gdy w The Wrestlerze pokazał całą swoją dramatyczną siłę aktorską – rola przyniosła mu nominację do Oscara i Złotego Globu, a krytycy jednogłośnie okrzyknęli go geniuszem kina.
Po tym sukcesie Rourke występował w akcjach takich jak Iron Man 2 czy The Expendables, a także w niezależnych projektach, pokazując swoją wszechstronność. Choć jego życie prywatne i zawodowe wielokrotnie trafiało na nagłówki tabloidów, a w ostatnich latach aktor zmagał się z problemami finansowymi, wciąż pozostaje ikoną, której nazwisko przywołuje obraz buntownika, artysty i nieprzewidywalnej gwiazdy Hollywood.
Mickey Rourke to człowiek, który nigdy nie schodził ze sceny – czasem w świetle reflektorów, czasem w cieniu, ale zawsze pozostając jednym z najbardziej magnetycznych aktorów swojego pokolenia.

jaskrawy przykład w Hollywood na to, że można mieć wszystko, wyrzucić to do śmieci, a potem próbować wygrzebać się z wysypiska z podniesioną głową. Jego kariera to nie jest prosta linia – to raczej wykres EKG kogoś, kto właśnie biegnie maraton z papierosem w ustach.
W latach 80. Rourke był bogiem. Miał w sobie tę specyficzną, niebezpieczną charyzmę, która sprawiała, że faceci chcieli nim być, a kobiety go kochały. Filmy takie jak "9 i pół tygodnia" zrobiły z niego ikonę seksu. Mógł wybierać w najlepszych scenariuszach, ale zamiast tego zaczął wybierać kłopoty. Był trudny, kłócił się z reżyserami i sprawiał wrażenie kogoś, komu na sławie kompletnie nie zależy.
W 1991 roku Mickey podjął decyzję, która ostatecznie dobiła jego wizerunek amanta: postanowił wrócić do zawodowego boksu. Twierdził, że jako aktor stracił do siebie szacunek. Ring go jednak nie oszczędził. Złamany nos i zmiażdżone kości policzkowe wymagały operacji, ale chirurdzy plastyczni zamiast naprawić mu twarz, po prostu ją zmasakrowali. Rourke przestał przypominać siebie, a Hollywood przestało dzwonić. Stał się pariasem, który żyje w małym mieszkaniu z psami, zapomniany przez branżę.
Kiedy wszyscy postawili na nim krzyżyk, Darren Aronofsky dał mu rolę w "Zapaśniku". To był powrót dekady, bo Mickey grał tam w zasadzie samego siebie – faceta, który jest fizycznym wrakiem, ale wciąż ma w sobie resztki dumy. Dostał Złotego Globa, nominację do Oscara i... znowu odpuścił. Zamiast iść za ciosem, wrócił do grania w filmach klasy B i C, pojawiając się na ekranie tylko po to, żeby zainkasować czek. Dzisiaj Rourke to postać tragikomiczna – wielki talent, który na własne życzenie rozmienił się na drobne, zostawiając nas z pytaniem, co by było, gdyby choć raz w życiu posłuchał rozsądku zamiast instynktu samozniszczenia.
Rourke'owi grozi eksmisja
Historia Mickey’ego Rourke’a to gotowy scenariusz na film, którego nikt w Hollywood nie chciałby już oglądać. Kiedyś bożyszcze kobiet i twarz „9 i pół tygodnia”, dziś człowiek, który – jeśli wierzyć plotkom zza oceanu – może wkrótce wylądować na bruku. Jak donosi serwis Page Six, 73-letni aktor ma spore kłopoty z utrzymaniem dachu nad głową. Chodzi o luksusową willę w Los Angeles, za którą Rourke najwyraźniej zapomniał płacić.
Długi nie są symboliczne. Zaległości czynszowe miały urosnąć do kwoty blisko 60 tysięcy dolarów, co dla przeciętnego zjadacza chleba jest sumą astronomiczną, ale w świecie gwiazd z Beverly Hills teoretycznie powinno być „drobniakami”. Skoro jednak sprawa trafiła do mediów, a właściciel nieruchomości straszy groźbą eksmisji, sytuacja finansowa aktora musi być naprawdę niewesoła. To kolejny dowód na to, że w Fabryce Snów upadek bywa równie spektakularny, co sam awans na szczyt.
Rourke to postać tragikomiczna. Z jednej strony wielki talent i nominacja do Oscara za „Zapaśnika”, z drugiej – twarz zmieniona przez boks i dziesiątki operacji plastycznych, które stały się jego znakiem rozpoznawczym. Od lat balansuje na krawędzi. Raz wraca na salony, by za chwilę stać się bohaterem smutnych zdjęć robionych przez paparazzi pod tanimi kawiarniami. Wygląda na to, że styl życia ponad stan w końcu go dopadł.
Smutne w tym wszystkim jest to, że 73-letni gwiazdor zamiast cieszyć się emeryturą, musi użerać się z prawnikami o prawo do spania we własnym łóżku. W Los Angeles nikt nie ma sentymentów – nie liczy się to, ile filmów nakręciłeś, ale czy przelew za czynsz dotarł na czas. Jeśli Rourke szybko nie znajdzie gotówki, jego nowym adresem może stać się znacznie skromniejszy apartament, a legenda „ostatniego buntownika Hollywood” zderzy się z twardą, rynkową rzeczywistością.
Tak teraz wygląda znany aktor- wyciekły zdjęcia
Mickey Rourke to podręcznikowy przykład na to, jak Hollywood potrafi najpierw wynieść na szczyt, a potem przeżuć i wypluć. Ostatnio do sieci trafiły nowe zdjęcia aktora zrobione pod jego domem i, mówiąc wprost, trudno w tym starszym panu rozpoznać dawnego amanta. To już nie jest ten charyzmatyczny facet z „9 i pół tygodnia” czy „Harry’ego Angela”, za którym szalały miliony. Dziś Rourke to raczej obraz człowieka skrajnie zmęczonego życiem, który stoczył zbyt wiele bitew – zarówno tych na ringu bokserskim, jak i tych z chirurgami plastycznymi.
Na fotografiach widać go w dość specyficznym stroju, który bardziej przypomina przebranie niż codzienny ubiór, ale to nie ciuchy budzą największy smutek. Chodzi o wyraźnie przygaszoną energię, która bije z jego twarzy. Internauci natychmiast zaczęli analizować każdy centymetr jego zmienionego wyglądu, ale prawda jest prozaiczna: czas i błędy młodości nikogo nie oszczędzają. Mickey przez lata próbował naprawiać swoją twarz po bokserskich kontuzjach, co skończyło się fatalnie i na stałe zdeformowało jego rysy.
Patrząc na te zdjęcia, trudno nie odnieść wrażenia, że Rourke stał się więźniem własnego wizerunku. Zamiast godnie się starzeć, stał się żywym dowodem na to, że pogoń za utraconą młodością bywa tragiczna w skutkach. Nie ma już w nim tego mroku, który przyciągał w „Rumble Fish” – jest za to smutek kogoś, kto chyba sam nie do końca odnajduje się w obecnej rzeczywistości. To bolesne przypomnienie, że show-biznes to branża dla ludzi o stalowych nerwach, a uroda jest w niej najtańszą walutą. Rourke zapłacił za swoje wybory najwyższą cenę, tracąc twarz, którą kochała kamera. Dziś pozostaje mu jedynie status ikony minionej epoki, która zamiast na ekranach, częściej pojawia się w serwisach plotkarskich jako przestroga przed tym, co dzieje się, gdy nie wie się, kiedy ze sceny zejść.
