"Nasz nowy dom": Tak tragicznego stanu jeszcze nie było. W tym nie powinno się mieszkać
Ekipa programu „Nasz Nowy Dom” po raz kolejny udowadnia, że dla nich nie ma rzeczy niemożliwych, choć tym razem wyzwanie zdawało się przerastać ludzkie siły. W najnowszym odcinku poznamy historię pani Kasia i pana Przemka, których dom dosłownie rozpadał się na oczach kamer. Czy Elżbiecie Romanowskiej uda się odmienić los rodziny, dla której każdy dzień jest walką o przetrwanie?
Miłość silniejsza niż przeciwności. Mało kto przeżył to, co oni
W 26. sezonie hitu Polsatu ekipa remontowa trafia do Skierniewic, by poznać historię, która wyciska łzy z oczu. Pani Kasia, po trudnych doświadczeniach z przeszłości i rozstaniu z ojcem starszych dzieci, odnalazła szczęście u boku pana Przemka. Choć połączył ich internet, ich więź scementowała wspólna walka o dobro czwórki dzieci: Kacpra, Amelii, Przemka i najmłodszego Jasia. To rodzina, która mimo ogromnego bagażu doświadczeń, nigdy się nie poddała.
Codzienność tej szóstki to jednak nieustanne pasmo wyzwań zdrowotnych. Najmłodszy Jaś zmaga się z porażeniem mózgowym i małogłowiem, co wymaga całodobowej opieki i kosztownej rehabilitacji. Z kolei Kacper dzielnie stawia czoła poważnym problemom ze słuchem. Każdy poranek w tej rodzinie zaczyna się od pytania nie o to, co zjedzą, ale o to, jak przetrwać kolejny dzień w godnych warunkach.
Dom, który był pułapką. Tu zwykły remont nie wystarczy!
Kiedy Elżbieta Romanowska przekroczyła próg budynku w Skierniewicach, obraz, który zastała, był przerażający. To nie był dom wymagający odświeżenia, ale ruina, która zagrażała życiu mieszkańców. Przeciekający dach doprowadził do tego, że ściany nasiąkły wilgocią jak gąbka, a sufity w niektórych pomieszczeniach zaczęły się dosłownie osypywać na głowy domowników. Stary, niewydolny piec ledwo ogrzewał skromną przestrzeń, pozostawiając większość pokoi w przenikliwym chłodzie.
Pan Przemek, choć dwoi się i troi, by zapewnić bliskim byt, nie był w stanie samodzielnie powstrzymać postępującej degradacji budynku. Brak prywatności, wilgoć i wszechobecny grzyb to warunki, w których żadne dziecko nie powinno dorastać, a już na pewno nie maluchy wymagające szczególnej opieki medycznej. Stało się jasne, że w tym przypadku ekipa budowlana musi dokonać cudu architektury i inżynierii.
Wyścig z czasem i wielki finał
Przed architektami i robotnikami postawiono niemal niemożliwe zadanie: w zaledwie kilka dni przekształcić ruinę w bezpieczny azyl. Celem było nie tylko łatanie dziur, ale stworzenie funkcjonalnej przestrzeni, w której każde z dzieci znajdzie swój własny, suchy i ciepły kąt. To walka nie tylko o ściany, ale przede wszystkim o nadzieję dla pani Kasi i pana Przemka, którzy od lat marzyli jedynie o spokoju.
Jak ekipa „Naszego Nowego Domu” poradziła sobie z tak drastycznymi zniszczeniami? Czy udało się wygrać z wilgocią i sypiącymi się stropami?
