Koniec domysłów u Lewandowskich. Ania Lewandowska postawiła jasne granice
Wydawali się duetem idealnym, niemal nietykalnym. Jednak za fasadą luksusowego życia w Hiszpanii i wielkich sukcesów sportowych, zaczęły pojawiać się rysy, o których huczy w kuluarach. Teraz ona postanowiła wyznać prawdę – jej słowa mogą zmienić sposób, w jaki postrzegacie to małżeństwo.
Anna i Robert Lewandowscy para na medal
Kiedy myślimy o „parze idealnej”, przed oczami stają nam Robert i Anna Lewandowscy. To już ponad dekada, odkąd wzięli ślub w 2013 roku, stając się od tego czasu niemal narodowym symbolem sukcesu. Ich historia to klasyczny scenariusz: poznali się jeszcze na obozie studenckim, kiedy Robert nie był jeszcze światową gwiazdą, a Anna nie zarządzała dietetycznym imperium. Przez lata budowali wizerunek oparty na żelaznej dyscyplinie, zdrowym stylu życia i rodzinnym cieple, wychowując przy tym dwie córki. Anna od zawsze była kimś więcej niż tylko żoną piłkarza. To ona stoi za jego dietą, to ona często odbierała za niego nagrody i motywowała do walki o kolejne trofea. Razem stworzyli potężną markę, która wydawała się odporna na jakiekolwiek wstrząsy. Przeprowadzka do Hiszpanii, gdzie Robert Lewandowski kontynuuje karierę w FC Barcelonie, miała być kolejnym sielankowym rozdziałem tej opowieści.
Ostatnio jednak coś w tym idealnym mechanizmie zaczęło zgrzytać. W sieci i mediach plotkarskich coraz częściej pojawiają się spekulacje, że nad związkiem Lewandowskich zawisły czarne chmury. Wystarczyło kilka nagrań z tańców Anny czy brak wspólnych zdjęć w pewnych momentach, by fani zaczęli dopytywać: czy to kryzys? Plotki urosły do takich rozmiarów, że nawet tak powściągliwa osoba jak Anna Lewandowska poczuła się wywołana do tablicy i postanowiła zabrać głos. Lewandowska wprost odniosła się do rewelacji o problemach w małżeństwie, tłumacząc, że plotki o ich rozstaniu są mocno przesadzone. Wygląda na to, że para po prostu przewartościowała swoje życie w Barcelonie. Anna postawiła na własną pasję – bachatę – i większą niezależność, co najwyraźniej nie wszystkim mieści się w głowie. Choć perfekcyjny obrazek z Instagrama nieco się zmienił, Lewandowscy wciąż próbują udowodnić, że fundamenty ich relacji są stabilne, mimo że media chętnie widziałyby tam wielki skandal.

Lewandowscy i problemy w raju
Gala Mistrzów Sportu 2026 przyniosła nam moment, który początkowo brzmiał jak niewinny żart, ale dziś nabiera zupełnie innego znaczenia. Anna Lewandowska, odbierając statuetkę w imieniu Roberta, rzuciła ze sceny, że nie może się już doczekać momentu, aż jej mąż w końcu „przejdzie na emeryturę”. Wtedy sala zareagowała śmiechem, ale najnowsze wywiady pokazują, że sprawa jest znacznie poważniejsza niż koleżeńskie docinki.
To sportowiec pełny pasji, sportowiec, który ma w sobie niesamowitą dyscyplinę, który ma w sobie cały czas cele i który zawsze chce odnosić sukcesy. Czy on jest uzależniony od sukcesu? Myślę, jak każdy z nas sportowiec, jest uzależniony od sukcesu, ale kochanie, czekam na ciebie kiedy też skończysz swoją karierę i będziemy mogli kosztować z życia, pięknego życia – mówiła podczas imprezy
W szczerej rozmowie dla magazynu „Twój Styl” żona kapitana reprezentacji przyznała, że życie w blasku fleszy i pod dyktando grafiku FC Barcelony to ogromne wyzwanie dla ich relacji. Okazuje się, że wielkie pieniądze i prestiż nie zastąpią po prostu wspólnego czasu w domu. Anna Lewandowska nie gryzie się w język i wprost mówi o tym, że ich małżeństwo musiało zmierzyć się z nową rzeczywistością. Robert Lewandowski to maszyna do strzelania goli, ale cena za bycie na szczycie w tak wymagającym klubie bywa wysoka.
Nasze kalendarze są ułożone pod mecze Roberta i szkołę Klary. Jestem trzecia w kolejce, będę czwarta, kiedy do szkoły pójdzie Laura. Na wakacje wyjeżdżamy, gdy mogą mąż i starsza córka. […] Robert zadeklarował, że gdy skończy karierę, zajmie się w wakacje dziećmi, a ja będę realizowała swoje projekty. Powiedziałam ze śmiechem, że nie chcę czekać, aż przestanie grać, żeby spełniać marzenia – wyznała
Z tekstu wynika, że para ma za sobą bardzo ważną, przełomową rozmowę. To nie był zwykły dialog o tym, co zjeść na kolację, ale poważne ustalenie priorytetów. Gwiazda sugeruje, że w ich wspólnym życiu muszą zajść zmiany, bo obecny tryb pracy Roberta mocno odbija się na ich codzienności. Wygląda na to, że Lewandowscy doszli do ściany i zrozumieli, że nawet najbardziej błyskotliwa kariera w Hiszpanii nie jest warta poświęcania spokoju rodziny.
Ania Lewandowska postawiła w końcu granice?
Bycie żoną najpopularniejszego polskiego piłkarza to etat, który mógłby wystarczyć każdemu, ale Anna Lewandowska od lat udowadnia, że rola „dodatku” do męża zupełnie jej nie interesuje. Choć jej imperium fitnessowe i kosmetyczne kręci się w najlepsze, a ona sama jest finansowo samowystarczalna, to nie da się ukryć, że w ich domu Robert Lewandowski i jego kariera wciąż grają pierwsze skrzypce. Jednak ostatnio w tej idealnie ułożonej układance coś zaczęło się zmieniać.
Nie przestałam go wspierać, ale poszłam po swoje. Na przykład pierwszy mecz w sezonie Robert grał tego samego dnia, gdy była pierwsza rocznica mojego studia Edan. Spytał: 'Przyjedziesz na stadion?’. Jasne, że tak. Byłam tam, ale tylko przez pierwszą połowę, później pojechałam do studia. Nie zrezygnowałam z tego, co dla mnie ważne – wyznała.
Media obiegła informacja, że Ania Lewandowska postanowiła w tym roku mocniej postawić na siebie i swoje potrzeby. Nie chodzi o kolejne wyzwanie treningowe, ale o głębszą zmianę w dynamice ich związku. Podobno para odbyła poważną rozmowę o przyszłości, która ma na celu przewartościowanie ich wspólnego życia. Po trzynastu latach małżeństwa, które dla wielu jest wzorem, Lewandowscy doszli do wniosku, że czas na pewne modyfikacje.
Spytał, czy na randce będziemy rozmawiać o mnie, bo o różnych sprawach gadamy codziennie. Odpowiedziałam mu, że tak. Od 20 lat wszystko kręci się wokół gry w piłkę. Ostatnio poczułam, że ja też potrzebuję atencji najbliższych. Po prostu – tłumaczyła.
Co to oznacza w praktyce? Prawdopodobnie zobaczymy teraz więcej Ani jako samodzielnej jednostki, a mniej jako wsparcia stojącego dwa kroki za mężem. To ciekawy ruch, zwłaszcza że Robert Lewandowski zbliża się do momentu, w którym będzie musiał pomyśleć o sportowej emeryturze. Wygląda na to, że małżonkowie chcą umocnić swoją więź, ale na nowych zasadach, dając Ani przestrzeń, której wcześniej brakowało przez napięty grafik Roberta.
