Aktorka zakpiła ze wszystkich na Oscarach. Myśleli, że zrobiła operację plastyczną twarz, a ona. SZOK
Kiedy Anne Hathaway pojawiła się na czerwonym dywanie podczas tegorocznej gali, w sieci zawrzało niemal natychmiast. Fani i eksperci od medycyny estetycznej przecierali oczy ze zdumienia – gwiazda "Diabeł ubiera się u Prady" wyglądała inaczej niż zwykle. Wyostrzone rysy, nienaturalnie uniesione kąciki oczu i gładkie czoło stały się paliwem dla plotek o radykalnym liftingu twarzy. Czy ulubienica Ameryki faktycznie uległa presji wiecznej młodości i położyła się pod nóż?
Skandal na czerwonym dywanie: Czy to nowa twarz Anne Hathaway?
Od lat Anne Hathaway uchodzi za ikonę naturalnego piękna, która starzeje się z niezwykłą klasą. Jednak jej ostatnie wyjście wywołało prawdziwą burzę w mediach społecznościowych. Portale plotkarskie zalały zdjęcia porównawcze, na których analizowano każdy milimetr skóry gwiazdy. Największą uwagę przykuwały jej oczy – wyraźnie "wyciągnięte" ku górze w stylu popularnego ostatnio fox eyes.
Komentatorzy nie szczędzili złośliwości, sugerując, że 41-letnia aktorka w końcu "pękła" i zdecydowała się na inwazyjny lifting twarzy lub przynajmniej mocne nici modelujące. "Wygląda jak własna figura woskowa", "Co ona zrobiła z tą piękną twarzą?" – grzmieli internauci. Nikt nie przypuszczał, że ta spektakularna zmiana rysów to efekt przemyślanej mistyfikacji, która miała być jedynie zabawą z wizerunkiem, a stała się tematem numer jeden w show-biznesie.
Zamiast skalpela... genialny trik. Oszukała wszystkich
Podczas gdy światowi chirurdzy plastyczni zaczęli już niemal wystawiać Anne diagnozy na odległość, prawda wyszła na jaw prosto zza kulis przygotowań gwiazdy. Okazuje się, że za "nowym spojrzeniem" Hathaway nie stoi klinika w Beverly Hills, a sprytny trik fryzjerski, który od lat znany jest w branży modelingu, ale rzadko stosowany z taką precyzją na czerwonym dywanie.
Sekretem okazały się dwa bardzo ciasno zaplecione warkoczyki, ukryte głęboko pod wierzchnią warstwą włosów. Fryzjer gwiazdy, współpracując z nią nad tym odważnym lookiem, zebrał pasma na wysokości skroni i zaplótł je tak mocno, że mechanicznie naciągnęły one skórę na twarzy i w okolicach brwi. To właśnie ta metoda, zwana "fryzjerskim liftingiem", stworzyła efekt ekstremalnie gładkiej cery i zmienionych rysów. Anne, zamiast spędzać tygodnie na rekonwalescencji po operacji, po prostu rozpuściła włosy po powrocie do domu, wracając do swojego naturalnego wyglądu w kilka sekund.
Gwiazda kpi z hejterów i wyznacza nowe trendy
Decyzja Anne Hathaway o zastosowaniu tej metody to nie tylko sprytny zabieg upiększający, ale przede wszystkim subtelna kpinka z obsesji mediów na punkcie operacji plastycznych gwiazd. Aktorka doskonale wiedziała, że jej odmieniony wygląd wywoła lawinę komentarzy. Pozwalając wszystkim wierzyć w interwencję chirurga, obnażyła, jak łatwo ulegamy złudzeniom i jak szybko oceniamy kobiety w Hollywood za ich wybory dotyczące wyglądu.
Dziś "lifting na warkoczyki" staje się absolutnym hitem w sieci, a fanki na całym świecie próbują odtworzyć efekt Hathaway we własnych łazienkach. Anne po raz kolejny pokazała, że moda i uroda to przede wszystkim teatr i zabawa, a do spektakularnej metamorfozy wcale nie potrzeba skalpela – wystarczy odrobina kreatywności i bardzo mocne gumki do włosów. Czy to koniec ery wypełniaczy? Jeśli brać przykład z Anne, naturalność (z małą pomocą fryzjera) znów jest na szczycie.