Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
News.Swiatgwiazd.pl > Newsy > Katarzyna Bosacka nie ma wątpliwości. Tych pączków nie tykaj pod żadnym pozorem
Kamil Wroński
Kamil Wroński 12.02.2026 08:19

Katarzyna Bosacka nie ma wątpliwości. Tych pączków nie tykaj pod żadnym pozorem

Katarzyna Bosacka nie ma wątpliwości. Tych pączków nie tykaj pod żadnym pozorem
KAPIF/ CANVA

W Tłusty Czwartek 2026 eksperci kulinarni i dietetycy przypominają, że wybór pączka to nie tylko kwestia smaku, ale też jakości i bezpieczeństwa. Katarzyna Bosacka w rozmowie z Plejadą zdradziła, jakich wypieków lepiej unikać.

  • Tłusty Czwartek – tradycja, historia i znaczenie jednego z najsłodszych dni w polskim kalendarzu
  • Pączki premium u gwiazd
  • Katarzyna Bosacka o pączkach

Tłusty Czwartek – tradycja, historia i znaczenie jednego z najsłodszych dni w polskim kalendarzu

Tłusty Czwartek to jedno z najbardziej charakterystycznych i najpowszechniej obchodzonych świąt w Polsce. Choć współcześnie kojarzy się przede wszystkim z pączkami i faworkami, jego geneza sięga znacznie głębiej – zarówno do tradycji chrześcijańskiej, jak i dawnych obrzędów ludowych związanych z cyklem natury. Jest to dzień symboliczny: ostatni czwartek przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, który w kalendarzu liturgicznym poprzedza Środę Popielcową i okres czterdziestodniowej wstrzemięźliwości przygotowującej do Wielkanocy.

Data Tłustego Czwartku jest ruchoma – zależy od terminu Wielkanocy – i przypada zwykle na przełom lutego i marca. W tradycji chrześcijańskiej był to moment, w którym należało wykorzystać zapasy produktów, które w czasie postu były zakazane lub ograniczane: tłuszczu, jaj, cukru czy mięsa. Stąd zwyczaj obfitego jedzenia potraw smażonych na głębokim tłuszczu. Dawne przekazy wskazują, że w staropolskich domach spożywano wówczas nie tylko słodkie wypieki, ale także potrawy mięsne i tłuste dania, a uczty miały wyraźnie biesiadny charakter.

W obecnej formie święto koncentruje się głównie na słodkościach. Najważniejszym symbolem Tłustego Czwartku pozostaje pączek – drożdżowe ciasto smażone na głębokim tłuszczu, najczęściej nadziewane konfiturą różaną, marmoladą lub kremem, polane lukrem bądź posypane cukrem pudrem. Drugim klasycznym wypiekiem są faworki (zwane również chrustem) – cienkie paski ciasta smażone na złoty kolor i obficie oprószone cukrem. Według danych branżowych w Polsce w Tłusty Czwartek spożywa się nawet około 100 milionów pączków, co pokazuje skalę społecznego uczestnictwa w tym zwyczaju.

Interesujące jest to, że pierwotnie pączki nie zawsze miały słodki charakter. W dawnej Polsce zdarzały się wersje nadziewane słoniną czy mięsem. Dopiero z czasem, wraz z popularyzacją cukru i zmianą gustów kulinarnych, wykształciła się słodka odmiana, która dziś dominuje niemal całkowicie.

Tłusty Czwartek ma również wymiar symboliczny i kulturowy. W tradycji ludowej wierzono, że kto w tym dniu nie zje choć jednego pączka, temu nie będzie sprzyjało szczęście w nadchodzącym roku. Jedzenie słodkości miało zapewnić pomyślność i dostatek. Współcześnie element przesądów ustąpił miejsca lżejszej, humorystycznej narracji – dzień ten bywa określany jako moment „zawieszenia dietetycznych zasad” i społecznego przyzwolenia na kulinarną przesadę.

Choć religijny kontekst święta dla części społeczeństwa stracił na znaczeniu, Tłusty Czwartek pozostaje silnie zakorzenionym elementem polskiej tożsamości kulturowej. Łączy pokolenia, buduje wspólnotowość – w domach, miejscach pracy i przestrzeni publicznej. Długie kolejki przed cukierniami stały się wręcz stałym elementem krajobrazu tego dnia, a media co roku informują o rekordach sprzedaży i nowych smakach pączków.

Katarzyna Bosacka nie ma wątpliwości. Tych pączków nie tykaj pod żadnym pozorem
Pączek, for. CANVA

Pączki premium u gwiazd

W Tłusty Czwartek 2026 tradycja jedzenia pączków wyraźnie przekroczyła granice domowych kuchni i osiedlowych cukierni, wkraczając w przestrzeń gastronomii sygnowanej znanymi nazwiskami. Coraz silniej widać, że dla części odbiorców nie chodzi już wyłącznie o smak czy podtrzymanie zwyczaju, lecz także o uczestnictwo w określonym stylu życia. Lokale prowadzone przez osoby publiczne wykorzystują ten dzień jako moment intensywnej obecności medialnej, a ceny ich wyrobów stają się tematem szeroko komentowanym w serwisach informacyjnych i mediach społecznościowych.

Jednym z najbardziej dyskutowanych przykładów pozostaje warszawska cukiernia „Słodki Słony” Magdy Gessler. W 2026 roku ceny pączków w tym miejscu należą do najwyższych w Polsce. Za klasyczne warianty – z nadzieniem różanym lub malinowym – trzeba zapłacić około 25 zł za sztukę. Wersje bardziej rozbudowane smakowo, m.in. ze śliwką i czekoladą czy z adwokatem, kosztują 26 zł. W ofercie pojawiły się również miniaturowe pączki sprzedawane w zestawach za około 80 zł oraz faworki wycenione na 130 zł za pół kilograma. Dla porównania – w wielu tradycyjnych cukierniach ceny pączków są kilkukrotnie niższe. W tym kontekście propozycja „Słodkiego Słonego” pozycjonuje się jednoznacznie jako segment premium.

Skąd tak wyraźna różnica? Po pierwsze, znaczenie ma marka. Nazwisko właścicielki stanowi element marketingowy sam w sobie – klient płaci nie tylko za wypiek, lecz także za udział w doświadczeniu firmowanym przez rozpoznawalną postać medialną. Po drugie, podkreśla się jakość i selekcję składników oraz rzemieślniczy charakter produkcji. Po trzecie, w grę wchodzi oprawa – estetyka miejsca, sposób pakowania czy limitowane serie. W niektórych lokalach celebryckich pojawiają się nawet zestawy rozszerzone o dodatki, takie jak alkohol premium, co dodatkowo winduje cenę i nadaje ofercie ekskluzywny charakter.

Reakcje opinii publicznej są ambiwalentne. Z jednej strony pojawiają się głosy krytyczne, wskazujące na komercjalizację tradycji i oderwanie cen od realiów przeciętnego konsumenta. Z drugiej – nie brakuje klientów, którzy traktują zakup droższego pączka jako okazjonalną przyjemność i element świętowania „z rozmachem”. W praktyce pączki z lokali gwiazd stanowią niewielki ułamek całego rynku, jednak ich medialna widoczność sprawia, że to właśnie one często dominują w narracjach wokół Tłustego Czwartku.

Rok 2026 pokazuje więc wyraźnie, jak szerokie stało się dziś spektrum tego święta: od promocyjnych pączków w dyskontach, przez rzemieślnicze cukiernie, aż po ekskluzywne, limitowane wypieki w restauracjach osób publicznych. Tłusty Czwartek pozostaje dniem wspólnej, słodkiej celebracji, ale równocześnie staje się przestrzenią demonstracji prestiżu, kreatywności i strategii wizerunkowych. Tradycja nie znika – raczej ulega przekształceniu, wpisując się w logikę współczesnej kultury konsumpcyjnej.

Katarzyna Bosacka o pączkach

W rozmowie z Plejadą Katarzyna Bosacka — znana dziennikarka i ekspertka ds. żywienia — podkreśliła, że Tłusty Czwartek to nie tylko święto pączków, lecz także moment, w którym warto dokonywać świadomych wyborów żywieniowych. Według niej to, gdzie i jakie pączki kupujemy, ma znaczenie nie tylko dla smaku, ale też dla zdrowia i jakości tego, co trafia na nasze talerze.

Bosacka mówi wyraźnie: zdecydowanie unika pączków z dyskontów i supermarketów i w tej kwestii ma prostą radę dla konsumentów. Tanie wypieki z dużych sieci — choć kuszą ceną — często powstają z ciasta głęboko mrożonego i mają długą listę składników, w tym substancji, których trudno wypowiedzieć nazwę. Dziennikarka zaznacza, że w takich produktach bardzo często pojawia się tłuszcz palmowy i dodatki, które są używane wyłącznie w celu obniżenia kosztów produkcji, a nie poprawy smaku czy jakości.

„Nie kupuję na pewno pączków w dyskontach i każdemu odradzam, bo często są rozmrażane i mają bardzo długą listę składników. Wolę wybrać zaprzyjaźnioną piekarnię…” — mówiła ekspertka, podkreślając, że zamiast masowych produktów lepiej postawić na wypieki z miejsc, w których wiadomo z jakich surowców i w jaki sposób są przygotowywane.

Bosacka poszła w swoich ostrzeżeniach jeszcze dalej, zwracając uwagę na nietypowe i modne warianty, które choć brzmią zdrowo, mogą w rzeczywistości mijać się z tradycją i jakością:

„Proszę nie jeść pączka z buraka — bez tłuszczu, bez cukru, bez mleka, bez laktozy — tylko zjeść prawdziwego pączka na smalcu. Tylko żeby nie miał w sobie tłuszczu palmowego.”

Ta wypowiedź jest dosadna, bo Bosacka nie neguje wprost całej innowacyjnej kuchni, ale podkreśla, że kulinarna zabawa nie powinna oznaczać rezygnacji z tego, co stanowi esencję dobrego pączka: odpowiedniej tekstury, naturalnych składników i tradycyjnego procesu smażenia.

Ekspertka konsekwentnie nawołuje do świadomego podejścia do zakupów: lepiej zjeść mniej, ale porządnego pączka z rzemieślniczej piekarni niż kilka marketowych wypieków, które są często wyrobem przemysłowym. Jej wskazówki mają uzmysłowić, że Tłusty Czwartek może być nie tylko świętem słodkości, ale też okazją do celebrowania jakości — tak, by tradycja łączyła się z dobrym wyborem żywieniowym.

Katarzyna Bosacka nie ma wątpliwości. Tych pączków nie tykaj pod żadnym pozorem
Katarzyna Bosacka, fot. KAPIF
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Trump kontakty handlowe
Europejski kraj postawił się USA. Trump stracił cierpliwość. "Zerwiemy całkowicie handel"
None
Te polskie gwiazdy nie są wierzące. Dla nich Wielkanoc nie będzie wyjątkowym czasem
None
Dziś wieczorem Polaków nie będzie się dało oderwać od telewizorów. Polsat pokaże kultowy film akcji
Aida Kosojan-Przybysz
Wizjonerka Aida ujawnia sekret bogactwa. Każdy Polak powinien to zrobić w swoim domu
None
"Pytanie na śniadanie" znika z anteny. Wyszło na jaw, co się stało
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji