Tusk zamieszany w aferę Epsteina? Zaskoczył nawet prokuraturę
Decyzja premiera Donalda Tuska o zaangażowaniu polskiego rządu w badanie akt afery Jeffreya Epsteina wywołała prawdziwe trzęsienie w polskich instytucjach ścigania. To, co miało być rutynową analizą dokumentów — jak mówią źródła — zaskoczyło nawet prokuraturę.
- Czym jest „lista Epsteina”?
- Co zamierza Donald Tusk?
- Zaskoczenie prokuratury i reakcje po decyzji Tuska
Czym jest „lista Epsteina”?
Jeffrey Epstein to amerykański finansista i przestępca seksualny, który w 2019 r. został zatrzymany przez władze USA pod zarzutem organizowania rozległej siatki wykorzystywania nieletnich dziewcząt. Zanim popełnił samobójstwo w celi, jego dokonania i kontakty stały się przedmiotem szerokiego śledztwa oraz analizy dokumentów zgromadzonych przez tamtejsze organy ścigania.
W ostatnich miesiącach tysiące stron akt sprawy Epsteina zostało ujawnionych opinii publicznej, co wywołało międzynarodowy rezonans. Dokumenty te zawierają m.in. informacje o powiązaniach Epsteina z wpływowymi osobami, transakcjach finansowych oraz sygnałach o możliwych „wątkach” powiązanych z różnymi krajami, w tym z Polską.
Nie istnieje jedna „lista Epsteina” w sensie oficjalnego rejestru nazwisk. Najczęściej media tak określają zbiór nazwisk i kontaktów, które pojawiają się w aktach przestępczych dokumentów dotyczącym jego działalności – zarówno ofiar, jak i osób z jego kręgu znajomych lub współpracowników. W opublikowanych aktach pojawiają się informacje o osobach i miejscach, które były częścią środowiska działań Epsteina, a także liczne kontakty finansowe, prywatne wiadomości i fotografie.
W kontekście polskim media wskazują na pojawiające się informacje o możliwych śladach dotyczących Krakowa — w aktach miały przewijać się sygnały o osobach, które zgłaszały, że mają grupę kobiet lub dziewcząt potencjalnie „do zaoferowania” Epsteinowi. Premier Tusk wskazywał, że jeśli jakikolwiek przypadek wykorzystania polskich obywateli się potwierdzi, polskie organy ścigania podejmą działania.
Co zamierza Donald Tusk?
Premier Donald Tusk poinformował na posiedzeniu rządu o powołaniu specjalnego zespołu analitycznego, który ma przeanalizować ujawnione materiały związane z tzw. aferą Jeffreya Epsteina. Decyzja dotyczy przede wszystkim oceny dokumentów pod kątem wątków dotyczących Polski.
Zdecydowaliśmy wspólnie z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym, i ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych o powołaniu zespołu analitycznego i być może także w rozpoczęciu śledztwa, jeśli analizy potwierdzą nasze obawy w związku ze skandalem związanym z pedofilią w Stanach Zjednoczonych — powiedział premier przed rozpoczęciem posiedzenia rządu.
Zespół ma skupiać się na szczegółowej analizie milionów plików, w tym dokumentów, zdjęć i nagrań, które zostały udostępnione publicznie lub mogą zostać dopiero pozyskane. Jak zaznaczył premier, jeżeli pojawią się potwierdzone informacje o przypadkach wykorzystania polskich dziewcząt lub kobiet w procederze Epstein, Polska przygotuje odpowiednie kroki prawne i śledcze.
Pojawiły się pierwsze informacje dotyczące na przykład osobników z Krakowa, którzy informowali pana Epsteina, że mają grupę polskich kobiet lub dziewcząt. Tych śladów jest więcej. (...) oraz więcej komentatorów i ekspertów zakłada, że jest bardzo prawdopodobne, że była to operacja rosyjskiego KGB — tak zwana honey trap, słodka pułapka, zastawiona na elity świata zachodniego, głównie USA. W dotychczas opublikowanych dokumentach jest ponad 1 tys. dokumentów dotyczących Władimira Putina. 9 tys. dotyczących moskiewskiego środowiska politycznego — mówił premier Donald Tusk.
Do kierowania zespołem powołany został minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, a prace zespołu mają być prowadzone we współpracy z prokuraturą oraz służbami specjalnymi. Tusk podkreślił, że celem jest rzetelna analiza materiałów oraz wyciągnięcie wniosków na poziomie państwowym, niezależnie od dotychczasowego zainteresowania sprawą w mediach i w świecie polityki.
Działania polskiego rządu w tej sprawie zyskały również uwagę międzynarodowych mediów, które piszą o inicjatywie Warszawy jako przykładzie rosnącego globalnego zainteresowania aktami Epsteina i ich możliwymi reperkusjami dla innych państw.
Zaskoczenie prokuratury i reakcje po decyzji Tuska
Decyzja Donalda Tuska o powołaniu zespołu ds. afery Epsteina spotkała się z zaskoczeniem wewnątrz polskiej prokuratury. Jak wynika z rozmów przedstawionych przez Onet — cytowanych w innych mediach — informacja o stworzeniu takiego zespołu pojawiła się niespodziewanie, a śledczy nie byli wcześniej formalnie przygotowani do tak szerokiego działania w tej sprawie.
Coraz więcej ekspertów i komentatorów zakłada, że jest bardzo prawdopodobne, że była to przygotowana operacja rosyjskiego KGB, tzw. "honey trap", "słodka przynęta", pułapka zastawiona na elity świata zachodniego, głównie Stanów Zjednoczonych – mówił Tusk we wtorek (3 lutego) przed posiedzeniem rządu
Według tych źródeł władze rozważają stworzenie nie jednego, a nawet dwóch zespołów — jednego stricte analitycznego i drugiego o charakterze śledczym — które miałyby objąć różne aspekty pracy nad materiałami z akt Epsteina.
W środowisku prokuratorskim pojawiają się również pytania o to, czy powołanie tak szerokiego zespołu odpowiada realnym potrzebom śledczym, czy ma charakter bardziej polityczny. Według rozmówców cytowanych w mediach, decyzja ta miała zaskoczyć nie tylko skalą, ale też kontekstem politycznym całego przedsięwzięcia. Głos zabrali również zagraniczni politycy.
To koniec gry dla zdeprawowanych i satanistycznych elit liberalnych. Świat jest zmęczony waszymi kłamstwami" – napisał Dmitrijew w serwisie X.
Niektóre komentarze polityczne sugerują też, że decyzja Tuska może mieć wymiar strategiczny wobec innych aktorów sceny politycznej, ale żadne oficjalne potwierdzone dowody na takie intencje nie zostały podane przez rządowe źródła.