Ma 17 lat i gra w reprezentacji Polski. Jedna decyzja zaważyła o jego karierze
Młody talent wkracza na wielką scenę — Oskar Pietuszewski po raz pierwszy otrzymał powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski. Za jego sukcesem stoi ogromne poświęcenie najbliższych, zwłaszcza matki, Iwony Pietuszewskiej, która zrobiła wszystko, by syn mógł realizować swoje marzenia i rozwijać sportową karierę.
Debiut Pietuszewskiego i wygrana Polski
Wygrana 2:1 z Albanią nie była może pokazem totalnej dominacji, ale w takich spotkaniach liczy się jedno – wynik. I ten się zgadza. Reprezentacja Polski zrobiła swoje na PGE Narodowym, a kibice dostali coś więcej niż tylko trzy punkty. Na boisku pojawił się bowiem ktoś, kto jeszcze chwilę temu oglądał takie mecze w telewizji. Oskar Pietuszewski zaliczył debiut w seniorskiej kadrze i zrobił pierwszy krok w kierunku dużej kariery.
To nie był występ, który od razu zapisze się złotymi zgłoskami w historii, ale nie o to tutaj chodzi. W przypadku 17-latka liczy się coś zupełnie innego – wejście do świata, w którym tempo, presja i oczekiwania są zupełnie inne niż w juniorskiej piłce. Debiut w reprezentacji to moment, który potrafi zmienić wszystko.

Matka zrobiła wszystko, by syn trafił do Porto
Za każdym szybkim awansem stoi historia, której na pierwszy rzut oka nie widać. W przypadku Pietuszewskiego kluczową rolę odegrała jego mama – Iwona Pietuszewska. To ona podjęła decyzję, która dla wielu byłaby zbyt ryzykowna: spakowała życie w Polsce i przeniosła się z synem do Portugalii.
Jeszcze niedawno wszystko toczyło się spokojnie w Białymstoku, gdzie młody piłkarz rozwijał się w Jagiellonii. Problem w tym, że jego ambicje wykraczały poza lokalne możliwości. W pewnym momencie trzeba było wybrać: komfort albo rozwój. Wygrała druga opcja. Przeprowadzka do Portugalii otworzyła drzwi do świata dużej piłki i pozwoliła trafić do struktur FC Porto.
To nie była tylko zmiana adresu. To była decyzja o całkowitym przemeblowaniu życia – nowy kraj, nowe realia, nowe wyzwania.
Oskar Pietuszewski idzie po swoje
Dziś wszystko wskazuje na to, że ta decyzja zaczyna się spłacać. Pietuszewski rozwija się w strukturach Porto, zbiera doświadczenie i oswaja się z poziomem, który jeszcze niedawno był poza zasięgiem. Co ważne, nie jest tam sam – w klubie funkcjonują też inni Polacy, co zawsze ułatwia adaptację i pomaga odnaleźć się w nowym środowisku.
Całe województwo podlaskie obserwowało piękną więź między matką a synem, kiedy nastoletni Oskar Pietuszewski, po strzeleniu pierwszej bramki dla Dumy Podlasia Jagiellonii Białystok, pobiegł ucałować i wyściskać mamę, Iwonę Pietuszewską. Dzisiaj Pani Iwona, wieloletni pracownik urzędu marszałkowskiego, przenosząc się z synem do Portugalii, zostawiła nam najbardziej obecnie pożądany w Podlaskiem skarb kibica - koszulkę FC Porto z magicznym numerem 77. Brawo Oskar, Brawo Mama. Trzymamy kciuki - zakomunikował marszałek województwa, Łukasz Prokorym w sieci.
Sam zawodnik nie ukrywa, że wsparcie rodziny było kluczowe. W rozmowach podkreśla, że bez tego trudno byłoby przetrwać momenty, w których wszystko idzie wolniej, niż by się chciało. A takich w piłce nie brakuje – szczególnie na początku drogi.
Jest dla mnie największym wsparciem w każdej sytuacji. Nie planuję odlatywać, a ona, gdyby zobaczyła coś niepokojącego, na pewno pomoże pozostać na ziemi - mówi Pietuszewski o wsparciu swojej mamy dla Łączy na Piłka.
Dziś jednak najważniejsze jest to, że nazwisko Pietuszewskiego zaczyna pojawiać się w kontekście reprezentacji. Debiut już jest, kolejne kroki zależą od niego. W futbolu wszystko dzieje się szybko – jeden mecz może zmienić bardzo dużo. I dokładnie w tym miejscu znajduje się teraz 17-latek: między pierwszym wrażeniem a prawdziwą weryfikacją.
