Dramat Leszczak przy wielkanocnym śniadaniu. Popłynęły łzy. Już nie wytrzymała
Święta, które miały być spokojne i rodzinne, zmieniły się w emocjonalny rollercoaster. Marcela Leszczak, finalistka Top Model, zdecydowała się przerwać milczenie po fali hejtu, jaka spadła na nią po głośnym rozstaniu z Michałem Koterskim. Celebrytka spędziła Wielkanoc w Rzymie z rodzicami, siostrą i nowym ukochanym, ale mimo pięknych widoków nie mogła ukryć emocji.
Wielkanoc w Rzymie, ale bez syna – łzy na śniadaniu
Marcela Leszczak to polska modelka, influencerka i osobowość telewizyjna, która zyskała szeroką rozpoznawalność dzięki udziałowi w III edycji programu Top Model, emitowanego przez TVN. W życiu prywatnym przez wiele lat była związana z aktorem Michałem Koterskim – para poznała się w 2016 roku, szybko się zaręczyła i doczekała syna, Fryderyka. Ich związek był szeroko komentowany w mediach i kilkakrotnie przechodził kryzysy, a ostatnio doszło do ostatecznego rozstania.
Tegoroczna Wielkanoc okazała się wyjątkowo trudna. Marcela po raz pierwszy spędzała święta z dala od 8-letniego syna, Fryderyka, który został w Polsce pod opieką taty, Michał Koterski, i dziadków.
Dziś popłakałam się na śniadaniu, które było dla mnie trudne, bo było bez Frysia. I to nie tylko o niego chodzi, a o niespełnione pragnienie posiadania kompletnej rodziny – przyznała.
Spacerując po ulicach Rzymu i dzieląc się zdjęciami w mediach społecznościowych, modelka chciała również wyjaśnić powody wyjazdu.
Do Włoch poleciałam również z moimi rodzicami i siostrą, bo w porozumieniu rodzicielskim mamy całościowy podział świąt, a nie z nich wyrwane dni. Nie chcę musieć tłumaczyć się z tak prywatnych spraw, ale pozostawiacie mnie bez wyboru – tłumaczyła.
Pomimo obecności bliskich i nowego partnera, brak syna w świątecznym gronie był odczuwalny. Leszczak jasno dała do zrozumienia, że te święta były momentem konfrontacji z własnymi emocjami i zmianami w życiu rodzinnym.

Hejt w sieci: celebrytka stawia sprawę jasno
Fala krytyki w internecie również nie ułatwiała sytuacji.
Od rozstania nie ma tygodnia lub dwóch, żeby nie pojawił się jakiś artykuł na mój temat… Dziś w święta podczas śniadania pojawia się jeden artykuł, pod którym wylewa się ewidentnie hejt na mnie – pisała Leszczak.
Podkreśliła, że szacunek należy się każdemu, nawet jeśli ktoś nie zgadza się z jej decyzjami.
Nie zabrakło stanowczego odcięcia się od zarzutów dotyczących macierzyństwa czy finansów.
Mam nadzieję, że trafią tu osoby, które pokusiły się skomentować ostatni post Michała w niepochlebny sposób, że jestem np. toksyczna albo alimenciara, czego sam Michał nie powiedziałby nigdy o mnie. To ja wyszłam z mieszkania zostawiając wszystko i nie rościłam sobie praw do majątku – napisała.
Leszczak odniosła się też do początku związku z Koterskim:
Kiedy poznałam Michała z końcem 2016 roku, był bez mieszkania, auta, zaledwie dwa lata trzeźwy i nie miał grosza przy duszy. My naprawdę zakochaliśmy się w sobie. Sformułowanie, że 'złapałam gościa na dziecko', ma się nijak do rzeczywistości i to najlepiej wie Michał i wszyscy, którzy mnie znają.

Rozstanie z Koterskim i nowy rozdział
Celebrytka otwarcie przyznała, że decyzja o zakończeniu związku była jej wyborem.
Gdyby było dobrze między nami, nasz związek nie byłby przerwany przeze mnie dwoma rozstaniami i nasze małżeństwo trwałoby do dziś – zaznaczyła.
Dodała też, że nie zamierza tworzyć sztucznego konfliktu z ojcem dziecka i zależy jej na dobrych relacjach dla dobra Fryderyka.
Leszczak podkreśliła własną uczciwość i poświęcenie:
Jestem dobrym człowiekiem i cudownym rodzicem! Poświęciłam dziecku wszystkie lata jego życia, nie stanęłam Michałowi na drodze do kariery i nigdy nie zrobiłam wyrzutów, że tygodniami pracuje i nie ma go w domu. Teraz poświęca znacznie więcej czasu dziecku, z czego bardzo się cieszę, bo jest ojcem.
Na koniec stwierdziła:
Chciałam obronić się sama przed światem, bo nie ma kto mnie obronić.
Jej szczere wyznanie pokazuje, że nawet w świecie fleszy i mediów społecznościowych kryją się prawdziwe emocje i trudne decyzje, które wcale nie są łatwe do udźwignięcia, nawet w świąteczne dni.